Jej wprowadzenia domagają się szwajcarscy parlamentarzyści, którzy w ostatnim czasie złożyli wniosek do Parlamentu Federalnego o nałożenie opłaty na kierowców przejeżdżających przez kraj bez dłuższych postojów.

Nowa opłata zachęci do wydłużenia pobytu w Szwajcarii

Jak podaje szwajcarski serwis le News, opłata naliczana miałaby być na podstawie danych z kamer rejestrujących tablice samochodów wjeżdżających do Szwajcarii i ją opuszczających. Kierowcy, którzy spędzą w kraju mniej niż 12 godzin, nie zatrzymując się na przykład na zwiedzanie czy nocleg, obciążani byliby nową opłatą.

Jej wysokość byłaby różna w zależności od natężenia ruchu na szwajcarskich drogach. Media sugerują, że miałaby wynieść od 30 do 60 franków (140 – 260 złotych).

Czytaj więcej

Popularny region turystyczny obciąży turystów opłatą. Potrzebuje pieniędzy na szlaki i toalety

Parlamentarzyści tłumaczą wprowadzenie nowego podatku koniecznością bardziej równomiernego rozłożenia ruchu drogowego na głównych szwajcarskich trasach, które, między innymi przy wjeździe do tunelu Świętego Gotarda, się korkują, utrudniając mieszkańcom codzienne funkcjonowanie. Ma to miejsce w czasie świąt, przede wszystkim jednak w miesiącach wakacyjnych, kiedy kierowcy z północnej i centralnej Europy zmierzają na południe kontynentu. Opłata miałaby zachęcać do podróżowania w czasie mniejszego natężenia ruchu i zaplanowania w Szwajcarii postoju z noclegiem.

Czy opłata dyskryminuje kierowców z Unii Europejskiej?

Władze kraju są obecnie na początku drogi do wprowadzenia opłaty. Niezbędne mogą się okazać negocjacje z Unią Europejską. Zgodnie z podpisaną w przeszłości umową, Szwajcaria nie może bowiem dyskryminować uczestników ruchu drogowego z krajów unijnych, a tak właśnie może być postrzegane wprowadzenie myta.

Serwis le News przypomina, że nie pierwszy raz Szwajcarzy podejmują próbę wprowadzenia opłaty. Wcześniej odstąpili jednak od tego zamiaru między innymi dlatego, że wiązał się ze zbyt dużą biurokracją, a proces poboru opłaty był „mało praktyczny”.