Wybuch wojny w Zatoce Perskiej i spowodowane tym perturbacje na rynku paliw położyły się cieniem na całej turystyce. Nastroje niepewności podsycały doniesienia, że w wakacje zabraknie na lotniskach paliwa lotniczego, wzrosną skokowo koszty wyjazdów i rachunki za energię, a nawet, że pod znakiem zapytania stanie bezpieczeństwo podróżnych.
Czytaj więcej
Turystyczny Fundusz Gwarancyjny i Rzecznik Finansowy przygotowali listę najważniejszych zasad dla podróżnych. Ich przestrzeganie może uchronić prze...
Polscy touroperatorzy nie ukrywają, że pierwsze tygodnie po wybuchu konfliktu były dla nich trudne. Ponieśli koszty i wysiłek organizacyjny sprowadzania swoich klientów z miejsc, w których zatrzymała ich wojna, i wcześniejszego niż planowali wygaszania niektórych kierunków. Na domiar złego klienci rezygnowali z zaplanowanych już podróży i drastycznie ograniczyli zainteresowanie nowymi wyjazdami. Słaby popyt w zderzeniu z dużą liczbą przygotowanych przez biura podróży ofert, powodował, że organizatorzy wypoczynku musieli opuszczać ceny, żeby zapełnić zamówione wcześniej samoloty i hotele.
Okres niepewności jednak mija, a klienci wracają do biur podróży. Touroperatorzy zapewniają, że systemy rezerwacyjne mają jeszcze pełne ciekawych ofert, a ceny udaje im się utrzymać w ryzach, mimo wyższych kosztów, jakie sami ponoszą.
– Tegoroczny sezon letni stoi pod znakiem sytuacji na Bliskim Wschodzie i konsekwencji tego zdarzenia w postaci wyższych cen paliwa – komentuje dyrektor handlowy biura podróży ETI Grzegorz Karolewski.
Jego zdaniem doniesienia z wojny, atakowania przez Iran krajów ościennych, w tym lotnisk, a także sceny z turystami zatrzymanymi daleko od domu zadziałały na emocje, a szczególnie na poczucie bezpieczeństwa, obserwatorów – obecnych i potencjalnych klientów biur podróży. Z kolei skutki ekonomiczne konfliktu uderzyły w samych organizatorów wyjazdów.
– To trudna sytuacja dla organizatorów, bo przez to rosną nasze koszty. W wypadku lotu do Egiptu nawet o 50-100 dolarów za miejsce w samolocie. Tymczasem rynek nie pozwala zrekompensować sobie tych kosztów przez podniesienie cen. Jeśli byśmy to zrobili, klienci nie kupiliby naszych wycieczek. Do tego klienci decydują się w tym roku wyjątkowo późno na zakup wakacji, czekają do ostatniej chwili, co się jeszcze wydarzy. To dla organizatorów turystyki bardzo trudny rok, z dużymi wyzwaniami.
Popyt wrócił do biur podróży
W ostatnich tygodniach emocje nieco opadły. – Nie widzimy sygnałów, które wskazywałyby na masową rezygnację Polaków z zagranicznych wakacji – więcej optymizmu można wyczuć w tonie prezesa biura podróży Exim Tours Marcina Małysza. – Popyt na wyjazdy pozostaje wysoki, a dużym zainteresowaniem cieszą się już także wyjazdy zimowe. Zauważamy jednak większą niż przed rokiem skłonność klientów do odkładania decyzji zakupowych. Segment last minute jest wyraźnie silniejszy niż rok temu, choć z tygodnia na tydzień ponownie wydłuża się okres między zakupem a wyjazdem.
– Jeśli chodzi o rezerwacje, to rzeczywiście przeżywaliśmy ostatnio fluktuacje, ale generalnie liczymy, że sezon przyniesie nam wzrost porównując rok do roku. Nie będzie to 20 ani 12 procent, jak w poprzednich latach, ale pewnie z 5-7 procent. To wcale niemało, jeśli będziemy pamiętać, że mówimy o wzroście liczonym od bazy, jaką był rekordowy miniony rok – potwierdza prezes biura podróży Rainbow Maciej Szczechura.
Również wiceprezes Itaki, Piotr Henicz, przyznaje, że po wiosennym załamaniu sprzedaż ofert wakacyjnych ruszyła. Klienci nie dzielą kierunków na „bezpieczne” i „niebezpieczne”, jak dawniej chcą jechać do Turcji, Egiptu, Grecji, na Wyspy Kanaryjskie, do Włoch czy do Albanii. Cieszy go, że przyjęły się tegoroczne nowości, jak kurort El Alamein nad Morzem Śródziemnym w Egipcie, rozszerzona oferta hoteli w regionie Wlory w Albanii, 90 nowych tras wycieczek objazdowych czy 38 nowych, luksusowych rejsów statkami wycieczkowymi.
Taniej nie będzie
Czy wyższe ceny paliw na światowych rynkach odbiją się na cenach w biurach podróży? Touroperatorzy przyznają, że w związku z zawirowaniami na rynku paliw ponoszą większe koszty. Niemniej, oni sami nie podnoszą cen. – Ceny poszczególnych kierunków w naszej ofercie rosną, ale nieznacznie, kilka procent. Gdybyśmy chcieli zrekompensować sobie wyższe koszty wywołane wzrostem cen paliw, musiałyby one skoczyć o kilkanaście, a może nawet o kilkadziesiąt procent – podkreśla Henicz.
– Hamujemy wzrost cen wycieczek kosztem naszych marż. Nie chcemy przerzucać dodatkowych kosztów na klientów, bo jest ryzyko, że tego nie zaakceptują. Jedno z biur podróży próbowało obciążyć klientów, którzy kupili imprezy kilka miesięcy wcześniej, czyli po bardzo korzystnych cenach, dopłatą paliwową. Ale szybko z tego pomysłu się wycofało. Trzeba jednak od razu dodać, że sezon już trwa, taniej więc nie będzie. Ceny za wyjazdy w lipcu, w sierpniu i we wrześniu prawie na pewno pójdą do góry – zaznacza Henicz.
Czytaj więcej
Sensacyjny remis Republiki Zielonego Przylądka z Hiszpanią na Mundialu skierował oczy całego świata na afrykański archipelag, wywołując nagły wzros...
– Mamy jeszcze do sprzedania pulę miejsc na lipiec i na sierpień, i sprzedajemy je zgodnie z krzywymi wypełnień, które są potrzebne, żeby na końcu samolot poleciał cały wypełniony – potwierdza Szczechura. Ale przyznaje, że choć samoloty udaje się wypełniać, czasem touroperator musi sobie pomóc obniżeniem cen na ostatnie oferty w danym kierunku i terminie. – Zasadniczo zawsze sprzeda cały program, pytanie tylko, za ile. Po prostu w tym roku osiągnięcie punktu równowagi między podażą i popytem jest trudniejsze – wskazuje.
Również można jeszcze wybrać się niedrogo na wakacje do Egiptu z ETI. Zdaniem Karolewskiego ceny wciąż są zachęcające. Rodzina zdobędzie pokój w dobrym hotelu z aquaparkiem za 3000 złotych od osoby, a para poleci na tydzień do hotelu czterogwiazdkowego za 2400 złotych. Jak na sam szczyt sezonu letniego trzeba uznać, że są to dobre ceny. Jeśli ktoś planuje wyjazd od Egiptu nawet we wrześniu, to już powinien się rezerwować sobie noclegi, ponieważ niedługo ruszy akcja wyprzedaży last minute w Niemczech i innych krajach Zachodniej Europy, a wtedy atrakcyjne oferty szybko będą znikać z rynku – przekonuje.
I przypomina, że Egipt w ostatnich latach przechodzi metamorfozę, prowadzi ekspansję w dziedzinie turystyki. Punktem kulminacyjnym lub raczej zwrotnym miało stać się otwarcie w zeszłym roku Wielkiego Muzeum Kairskiego. Nowa atrakcja przyciąga turystów. Rząd zachęca inwestorów do stawiania nowych hoteli, inicjuje budowę kolejnych turystycznych wiosek i miast, zarówno nad Morzem Czerwonym, jak i nad Morzem Śródziemnym. W Gizie dwa lata temu otworzył zmodernizowane lotnisko, planuje też budowę szybkiej kolei. Władze krajowe kładą nacisk na jakość w hotelach (częste kontrole) i satysfakcję gości.
Według ich przewidywań do Egiptu ma przyjechać w 2030 roku pierwszy raz 30 milionów turystów zagranicznych. Dla porównania – w zeszłym roku było ich 18 milionów.
Turcja, Egipt i Grecja – Polacy to lubią
Czy turyści rezygnują z wakacji w Turcji, Egipcie i na Cyprze, czyli kierunkach położonych blisko teatru wojny, a wybierają te oddalone, jak Hiszpania i Włochy?
– Nie ma takiego trendu. W Itace jak zawsze najlepiej sprzedają się ulubione kierunki Polaków – od Turcji, Grecji, Hiszpanii, z Wyspami Kanaryjskimi na czele, poprzez Włochy, po Albanię i Bułgarię, żeby wyliczyć tylko te najpopularniejsze – stanowczo zaprzecza Henicz.
W Rainbow na pierwszym miejscu pod względem sprzedaży jest Grecja (touroperator lata tam czarterami aż na 12 lotnisk, zarówno na kontynencie, jak i na wyspach), na drugim Turcja, a dalej Hiszpania, Tunezja i Egipt. – Nie odczuwamy spadku któregoś z tych kierunków. Wszystkie rosną zgodnie z naszymi założeniami i przygotowanym programem – mówi Szczechura, którego szczególnie cieszy dobra sprzedaż nowości wprowadzonych do oferty touroperatora w tym roku – Minorki i rumuńskiego wybrzeża Morza Czarnego w okolicach Konstancy.
– Mimo wydarzeń na Bliskim Wschodzie Turcja i Egipt pozostają jednymi z najchętniej wybieranych kierunków – potwierdza opinie kolegów Małysz. – Zauważamy również wzrost zainteresowania kierunkami śródziemnomorskimi, przede wszystkim Hiszpanią i Włochami. Jednocześnie podróżni coraz chętniej wybierają dalsze wyjazdy egzotyczne realizowane przez huby przesiadkowe w Emiratach i Katarze. Widać też pierwsze oznaki ożywienia sprzedaży do Zjednoczonych Emiratów Arabskich – wyjaśnia.
– Polskie wybrzeże niezmiennie cieszy się popularnością, ale trudno traktować je jako pełnowartościową alternatywę dla Turcji, Tunezji czy Grecji. O wyborze zagranicznych kierunków decydują przewidywalna pogoda, ciepłe morze i szeroka oferta hoteli all inclusive – dodaje.
– Nie obserwujemy obecnie istotnego wpływu obaw o bezpieczeństwo na decyzje zakupowe klientów. Warto podkreślić, że zorganizowane wakacje pozostają najbezpieczniejszą formą podróżowania. W czasie eskalacji konfliktu na Bliskim Wschodzie to organizatorzy przejęli pełną odpowiedzialność za swoich klientów. Exim wysłał siedem dodatkowych samolotów – cztery do Emiratów, dwa na Malediwy i jeden do Tajlandii – aby zapewnić bezpieczny powrót wszystkich podróżnych do Polski na koszt firmy – podkreśla Małysz.
Czytaj więcej
Polska spółka Rainbow Tours zajęła 38. miejsce w pierwszym rankingu Światowych Liderów Wzrostu 2026 magazynu „Time” i firmy specjalizującej się w a...
– Zainteresowanie wyjazdami na południe Europy i do Afryki Północnej na okres wakacji utrzymuje się na dobrym poziomie – dodaje Dominik Miłowski, wiceprezes sieci agencyjnej Wakacje.pl odpowiedzialny za produkt. – Z analiz bieżącej sprzedaży wynika, że kraje takie jak Turcja, Egipt i Grecja znów zdominują rankingi popularności w biurach podróży. W pierwszej piątce znajdują się również Hiszpania i Tunezja, a w dziesiątce nie zabraknie Bułgarii, Cypru, Albanii, Włoch i Malty.
– Obserwujemy szczególnie wzrost zainteresowania Hiszpanią, Włochami, Maltą i Cyprem. To kierunki, które są często wybierane przez klientów samodzielnie organizujących wyjazdy – dziś widzimy jednak, że stają się one coraz ważniejszą częścią oferty pakietowej, co może potwierdzać przekonanie, że turystyka zorganizowana jest najbezpieczniejszą formą podróżowania – zapewnia Miłowski.
– W większości tych miejsc wzrost liczby rezerwacji w Wakacje.pl jest dwucyfrowy. Nie widzimy też szczególnych odstępstw w średnich cenach – te, które się pojawiają, są standardowymi fluktuacjami wynikającymi z chwilowych zmian w popycie – tłumaczy Miłowski.
Tekst ukazał się 30 czerwca 2026 roku w dodatku do „Rzeczpospolitej” „Wakacje z Biurem Podróży 2026”.