Podatek wynosi 10 lei (równowartość 8 złotych) za noc i jest pobierany we wszystkich rodzajach obiektów zakwaterowania - od hoteli, przez hostele, pensjonaty, apartamenty po kempingi.
Jego poborem zajmują się dostawcy usług zakwaterowania, czyli gestorzy bazy noclegowej, ale i platformy rezerwacyjne i biura podróży.
Władze Bukaresztu przewidują, że do miejskiej kasy wpłynie z tego tytułu 15 milionów lei (12,5 miliona złotych, niecałe 3 miliony euro). Pieniądze chcą przeznaczyć między innymi na wzmocnienie promocji Bukaresztu jako destynacji turystycznej, co ma się przełożyć na zwiększenie liczby turystów odwiedzających metropolię, wydłużyć czas ich pobytu w mieście, a w konsekwencji zwiększyć dochody branży turystycznej i poprawić jakość obsługi turystów, na przykład poprzez zwiększenie inwestycji w infrastrukturę.
Czy nowa opłata rzeczywiście poprawi promocję Bukaresztu?
Podobnie jak w innych miastach Europy, które zdecydowały się opodatkować noclegi gości, bukaresztańska branża turystyczna jest podzielona w kwestii wprowadzenia opłaty. Federacja Rumuńskiego Przemysłu Hotelarskiego zauważa, że władze stolicy zaproponowały podatek bez konsultacji z sektorem prywatnym i „bez przedstawienia przejrzystego planu wykorzystania zebranych środków”, co może prowadzić do tego, że środki uzyskane z jego poboru nie będą wykorzystane adekwatnie do rzeczywistych potrzeb, a zatem wyznaczone cele nie zostaną osiągnięte.
„Turystyka potrzebuje partnerstwa, a nie administracyjnej improwizacji” – cytuje oficjalne stanowisko Federacji portal News.ro.