Pracownicy obsługi naziemnej na lotnisku Heathrow i odprawy British Airways chcą wyższego wynagrodzenia - mają pretensję o to, że pensje obniżone w czasie pandemii o 10 procent nie zostały wyrównane. Niezadowolenie budzi też fakt, że inni zatrudnieni w British Airways otrzymali 10 procent premii, podczas gdy ci zajmujący się odprawą pasażerską zostali pominięci. Z tego powodu chcą rozpocząć akcję strajkową.

Około 700 członków związków zawodowych GMB i Unite popiera jej przeprowadzenie, pisze brytyjski portal branży turystycznej Travel Weekly. Za strajkiem było 95 procent z 80 procent członków obecnych na głosowaniu.

Czytaj więcej

Na europejskich lotniskach to już nie chaos, to horror. Desperacja pracowników

Zgodnie z przepisami związkowcy muszą powiadomić o pracodawcę o planowanym strajku z dwutygodniowym wyprzedzeniem, a to oznacza, że akcja może odbyć się już w lipcu. - Daty zostaną potwierdzone w nadchodzących dniach, ale prawdopodobnie odbędzie się w szczycie sezonu wakacyjnego - informuje GMB.

Nadine Houghton, przedstawicielka tego związku, dodaje, że kolejni podróżni stają dzięki BA przed groźbą ogromnych zakłóceń. Jak dodaje, przewoźnik próbował zaoferować „okruchy ze stołu” w postaci jednorazowej premii w wysokości 10 procent, ale to za mało. Członkowie związku muszą otrzymać zwrot 10 procent pensji, które zostały im zabrane w zeszłym roku wraz z taką premią, jaką otrzymali ich koledzy.

Związkowcy mówią, że jeszcze nie jest za późno na powstrzymanie strajku - wystarczy, by BA anulował obniżki płac pracownikom obsługi naziemnej i odpraw pasażerskich tak, jak zrobił to w innych obszarach zatrudnienia.