Dla sojuszu sześciu państw znanego jako GCC (Gulf Cooperation Council, Rada Współpracy Zatoki) turystyka miała być „nową ropą”, a wspólna wiza regionalna przepustką do światowej ekstraklasy podróży. Wojna w Iranie brutalnie niweczy te ambicje.
Najnowsza analiza Oxford Economics „Tourism Impacts in Middle East from Iran War” nie pozostawia złudzeń co do skali problemu. Eksperci przewidują, że liczba przyjazdów do regionu spadnie w tym roku o 11–27 procent. Raport podkreśla, że kraje GCC zbyt mocno oparły swoje przychody na wizerunku „oaz stabilności” w niespokojnym regionie. Tylko w tym roku straty w wydatkach turystów mogą wynieść od 34 do 56 miliardów dolarów.
Dla liderów regionu to coś więcej niż chwilowy spadek przychodów – to test ich strategii narodowych. Jak zauważa brytyjski dziennik „Financial Times”, eskalacja napięcia wokół Iranu podważa fundamenty saudyjskiej strategii „Vision 2030”, której jednym z filarów jest rozwój turystyki i przyciąganie międzynarodowego kapitału do megaprojektów infrastrukturalnych.
Podobne wyzwania stoją przed Zjednoczonymi Emiratami Arabskimi i Omanem, które w ostatnich latach intensywnie promowały się jako stabilne centra luksusowej turystyki i globalnego biznesu. Dziennik podkreśla, że „turystyka luksusowa nie znosi huku rakiet”, a wrażliwy na ryzyko kapitał zagraniczny może odpłynąć z regionu znacznie szybciej niż trwało przyciągnięcie go tam.
Dubaj – kłopoty w powietrzu, kłopoty na ziemi
Pierwszym sygnałem tej zmiany był nagły wstrząs w lotnictwie. Dubaj, jedno z największych lotnisk przesiadkowych na świecie, odczuł skutki konfliktu niemal natychmiast. Zamykane korytarze powietrzne, odwoływane loty i gwałtowny wzrost kosztów operacyjnych uderzyły w przewoźników takich jak Emirates, Qatar Airways i flydubai.