W środę w nocy odbyło się w Sejmie pierwsze czytanie ustawy poselskiego projektu ustawy o zmianie ustawy o podatkach i opłatach lokalnych zgłoszonego przez posłów Polskiego Stronnictwa Ludowego – Trzeciej Drogi. Jej inicjatorem był wiceminister sportu i turystyki Ireneusz Raś.
Czytaj więcej
Polska Organizacja Turystyczna nie otrzymuje obecnie wpływów z żadnych opłat ani podatków – wyjaśnia Ministerstwo Finansów w odpowiedzi na pytanie...
On też przedstawił projekt i rekomendował posłom uchwalenie go. Pierwsze czytanie było okazją do debaty nad samą ideą opłaty, ale przede wszystkim nad tym, do kogo powinny trafiać zebrane w ten sposób pieniądze.
Podział pieniędzy z opłaty turystycznej według proporcji 80:18:2
Sam projekt jest bardzo krótki. Mówi o opłacie turystyczno-rekompensacyjnej i zakłada, że:
- jej wprowadzenie będzie fakultatywne, zdecyduje o tym dana gmina,
- będzie ona pobierana za nocowanie w hotelach i „w innym obiektach, w których są świadczone usługi hotelarskie”,
- z opłaty będą zwolnione trzy kategorie gości: osoby przebywające w szpitalach, dzieci do lat 16 i osoby, od których pobierana jest opłata miejscowa albo uzdrowiskowa,
- 80 procent pobranej opłaty trafi do gminy, w której została zebrana, 18 procent do Polskiej Organizacji Turystycznej (POT), a 2 procent do tego, kto opłatę pobrał. Zgodnie z założeniem autorów projektu pieniądze pobrane przez gminę mają jej rekompensować koszty przyjmowania turystów (może je wydać na co chce), pieniądze pobrane przez POT mają służyć promowaniu regionów i miast (byłyby wydawane w porozumieniu z lokalnymi i regionalnymi organizacjami turystycznymi), a pieniądze dla inkasenta mają mu wynagrodzić poniesione koszty i wysiłek i zachęcić do regularnego pobierania opłaty.
Jest jeszcze jeden warunek – gmina, która zdecyduje się na wprowadzenie opłaty turystyczno-rekompensacyjnej powinna zaoferować gościowi coś w zamian, chodzi o zniżkę na lokalną atrakcję (muzeum, basen lub boisko sportowe).
Czytaj więcej
Planowana opłata turystyczna, której część miała być przeznaczona na promocję turystyki, w całości zasili budżet gmin – zapowiedział dziś premier D...
Wysokość opłaty określi sama rada gminy, biorąc pod uwagę miejsce świadczenia usługi hotelarskiej, kategorię i rodzaju obiektu, wyposażenia miejsca, w którym są świadczone usługi hotelarskie i pory roku (sezonu). „Przy czym poziom minimalnej i maksymalnej stawki możliwej do ustalenia przez gminę zostanie określony w drodze rozporządzenia”.
Większość klubów opowiedziała się za dalszymi pracami nad ustawą, prawie – poza Konfederacją – nie podważając samej idei opłaty. Ale też zdecydowana większość opowiedziała się za przeznaczeniem całej zebranej w ten sposób sumy gminom. Nie było zrozumienia dla wzmocnienia promocji za pośrednictwem Polskiej Organizacji Turystycznej.
Rząd zapowiada własny projekt ustawy o opłacie turystycznej
Na koniec debaty głos zabrał wiceminister finansów Jarosław Neneman. Powiedział coś, co prawdopodobnie położy kres wszelkim sporom i dywagacjom wokół opłaty turystycznej i podziału pieniędzy z tego tytułu.
– Rząd stoi na stanowisku, że opłata powinna być. Mogę zadeklarować, że na kolejnym posiedzeniu Sejmu pojawi się projekt rządowy – bardzo krótki, bardzo prosty, załatwiający problem czystego powietrza, o którym państwo posłowie dzisiaj mówili, wprowadzający „płatnika, a nie inkasenta”. Dodatkowo wprowadzający opłatę od przyjazdów biznesowych, bo „opłata, która dzisiaj funkcjonuje tego nie obejmuje, co jest przynajmniej dziwne” – wyjaśnił Neneman.
Jak dodał, zdaniem rządu opłata turystyczna powinna być powszechna i „nie powinniśmy jej zanadto komplikować”. Chociaż od razu też przyznał, że jeśli chodzi o sposób jej poboru, to projekt przygotowywany przez rząd przewiduje, że "będzie w to zaangażowana Krajowa Administracja Skarbowa, co wiąże się z nowymi wyzwaniami, nowymi kosztami przede wszystkim”.
Czytaj więcej
Polską turystykę czekają lata rozkwitu. Jej przychody będą rosły z pożytkiem dla całej gospodarki. Najbliższy rok Ministerstwo Sportu i Turystyki p...
Publikujemy skrót wystąpień z debaty, jako przegląd opinii i stanowisk największych sił politycznych zasiadających w parlamencie.
Ireneusz Raś, Polskie Stronnictwo Ludowe – Trzecia Droga
Turystyka stanowi istotny element dobra wspólnego, o którym wspomina konstytucja. Nie tylko stanowi rodzaj aktywności w celu wypoczynkowym czy poznawczym, ale jest również ważną dziedziną polskiej gospodarki i narzędziem promowania naszego kraju i kultury wśród podróżnych z innych państw.
Turystyka staje się motorem polskiej gospodarki. Stanowi 5 procent PKB, czyli dwa razy więcej niż udział rolnictwa.
Turystyka ma mocne fundamenty w Polsce w postaci infrastruktury komunikacyjnej, jakości usług i jakości hoteli. Jak pokazują dane GUS w tym roku będzie kolejny rekordowy rok w turystyce.
Teraz funkcjonują dwie opłaty - uzdrowiskowa i miejscowa. Ta druga jest uzależniona od tak zwanych czynników klimatycznych. Z powodu tego ograniczenia pobiera ją zaledwie 200 [z 2600] gmin w Polsce. Takie miasta jak Kraków, Zakopane, Warszawa, Gdańsk, Wrocław, Poznań i inne nie spełniają warunk czystego powietrza, są więc wyeliminowane z możliwości pobierania tej opłaty.
W Europie taksę turystyczną pobiera się w 30 krajach. Tam również decyzję o tym zostawiono samorządom. Najczęściej pobiera się opłatę za dwie, trzy pierwsze doby, „żeby to nie stanowiło obciążenia dużego dla pobytu na przykład rodziny czteroosobowej”.
– Nasz klub proponuje uprawnienie fakultatywne dla gmin, określenie tej kwoty z jakąś górną granicą, która będzie średnio niską granicą, biorąc pod uwagę analizę wszystkich opłat w Europie, tak żebyśmy, jednak byli konkurencyjni – wyjaśniał Raś.
– A filozofia nasza jest taka, żeby ta opłata była oparta na rekompensacie, bo utrzymanie czystości i bezpieczeństwa kosztuje lokalne społeczności. Mamy rozwój olbrzymi turystyki i musimy na to nakładać też ten element zrównoważenia.
– Zarazem uważamy, że to jest wypracowane przez przedsiębiorców i przez sektor turystyczny i warto jest uznać również, żeby część z tych pobieranych środków była kierowana na promocję turystyczną Polski. Stąd też proponujemy 18 procent [przychodów] dopisać na współpracę na wszystkich szczeblach, szczególnie tym lokalnym, Polskiej Organizacji Turystycznej z lokalnymi i regionalnymi organizacjami turystycznymi – przekonywał poseł i minister.
– POT mógłby być odpowiedzialny za stworzenie w każdej z gmin „karty benefitów”, czyli zniżek na wszystkie usługi około turystyczne i turystyczne, które witałyby w tym miejscu, w którym dany turysta czy dana rodzina odpoczywa, czy spędza spędza swój czas, który zaplanował. To jest bardzo możliwe, to jest profesjonalne, to się stosuje dzisiaj w Europie i to jest dodatkowe narzędzie do pięknej promocji Polski.
– Proponujemy również zostawić inkaso, dlatego że płatnik ma obowiązek obliczyć wysokość opłaty, pobrać ją od gościa hotelowego i wpłacić do urzędu skarbowego. A odpowiada całym swoim majątkiem. Ryzyko z punktu widzenia przedsiębiorcy turystycznego jest stosunkowo duże. Samorządy turystyczne mówią, że to jest najlepsza formuła.
Jeśli chodzi o wysokość planowanej opłaty, to Raś powołał się na przykłady Włoch, Austrii i Słowacji, gdzie od turystów pobiera się – jak mówił – od 2,5 do 10 euro za dobę.
– To są wysokie opłaty. My proponujemy, aby ta opłata nie mogła przekroczyć równowartości 35 procent minimalnej stawki godzinowej za pracę. Przekładając to dzisiaj na złotówki to byłoby w granicach 11 złotych, czyli na poziomie niskiej stawki europejskiej.
– Mam nadzieję na dobrą dyskusję i na przełamanie inercji, która trwa bardzo długo, jeżeli chodzi o wnioskowanie przez wszystkich interesariuszy.
Zofia Czernow, Koalicja Obywatelska
Celem projektu jest zapewnienie gminom narzędzi prawnych pozwalających reagować na potrzeby wynikające z ruchu turystycznego. Potrzeby te dotyczą nie tylko turystów, ale i mieszkańców. Opłata ta będzie nowym nowym podatkiem, „gdyż posiadać będzie cechę ekwiwalentności”.
– Ekwiwalentność realizowana będzie przez rekompensatę dla turystów w postaci zniżek do korzystania z imprez kulturalnych. sportowych lub z innej oferty o charakterze turystycznym. Takie rozwiązania stosowane są z powodzeniem w wielu krajach, na przykład Hiszpanii, Włoszech, Grecji czy Francji.
– Poważne wątpliwości budzi jednak zawarta w projekcie ustawy propozycja dystrybucji tej opłaty, a mianowicie propozycja 80 procent przychodów dla gminy, 18 procent przychodów dla polskiej organizacji turystycznej i 2 procent dla inkasenta.
– Wszystkie miejscowości o dużym ruchu turystycznym potrzebują środków finansowych na realizację wielu dodatkowych potrzeb związanych z rozwojem ruchu turystycznego i wspieraniem tego ruchu, a także promocji regionów. Nie można pominąć głosu Unii Metropolii Polskich, która twierdzi, że rozwiązanie to narusza podstawowe zasady samodzielności finansowej jednostek samorządu terytorialnego. Nad dystrybucją przychodów z opłaty turystyczno-rekompensacyjnej należy więc poważnie się zastanowić podczas dalszych prac legislacyjnych – zaproponowała.
Andrzej Kosztowniak, Prawo i Sprawiedliwość
Poseł Raś przedstawiając uzasadnienie, przedstawił uciekał od określenia podatek. Ale sami wnioskodawcy w uzasadnieniu do projektu ustawy podają, że wartość tego obciążenia to kwota około 455 milionów złotych rocznie. Tyle będą musieli zapłacić turyści.
Prawo i Sprawiedliwość nie odrzuca z automatu projektu ustawy, ale uważa podobnie jak Unia Metropolii Polskich, że problemem jest przeznaczenie 18 procent dochodów na POT.
- Czy nie lepiej pozostawić więcej pieniędzy dla samorządów, które wiedzą bardzo dobrze, jak mają się promować. Bardzo często polskie samorządy promują się przez imprezy, różnego rodzaju eventy, które są charakterystyczne dla danego miejsca i dany samorząd najlepiej wie, jak to robić – przekonywał przedstawiciel PiS.
Polska Organizacja Turystyczna i tak ma swój budżet, również Ministerstwo Sportu i Turystyki wspiera polską turystykę, bo takie ma zadanie. Poszczególne samorządy wojewódzkie również mają wpisane element dbania o polską turystykę.
– Nie przesądzam w tym momencie, czy 18 procent jest właściwe, czy gdyby zostało 5 albo 7 procent nie byłoby lepiej, ale moim zdaniem wydaje się, że po prostu te pieniądze byłyby zdecydowanie lepiej spożytkowane. Na to zwraca uwagę również Unia Metropolii Polskich.
Cała polska turystyka jest oparta przede wszystkim na polskich gminach, czyli na polskich samorządach. Niech one decydują.
Łukasza Kmita, Rozwój Plus
Wprowadzenie opłaty musi być poprzedzone szeroką dyskusją, konsultacjami z wieloma środowiskami, w tym samorządowymi.
Chyba nikt nie ma wątpliwości, że chodzi tu o nowy podatek, mimo że w uzasadnieniu do projektu ustawy czytamy o zasadzie ekwiwalentności.
– Lokalne samorządy z pewnością będą zadowolone z możliwości dodatkowych dochodów, szczególnie po tym jak rząd koalicji 13 grudnia nie ogłasza nowych naborów na programy inwestycyjne zainicjowany jeszcze za czasów Mateusza Morawieckiego, pana premiera i tym bardziej pozbawił obecny rząd lokalnych środków na inwestycje, na inwestycje także w turystyce.
– Trzeba jednak uczciwie przyznać, że duża liczba turystów w wielu polskich miastach powoduje zwiększone wydatki dla lokalnych samorządów. Czy to w zakresie utrzymania czystości i porządku działalności straży gminnych, miejskich, dofinansowania etatów policji, większych nakładów inwestycyjnych, wywozu i zagospodarowania odpadów czy nawet oświetlenia ulicznego. Dlatego też przyjmujemy część argumentów, które zostały tutaj przedstawione.
– Bardzo nas jednak niepokoi i dyskusje spore budzi proponowany podział zebranej kwoty. To oczywiste, że największa część powinna trafiać do gminy, a przeznaczenie 18 procent na POT faworyzuje Polską Organizację Turystyczną, która będzie miała dużą dowolność w rozdzielaniu tych środków. Stoimy na stanowisku, że te pieniądze powinny zostać w regionie, a nie być transferowane do Warszawy i z Warszawy ewentualne podejmowane decyzje dotyczące dalszego ich wydatkowania – przekonywał Kmita.
Nasze wątpliwości budzi także stosunkowo wąski katalog osób, od których opłata turystyczno-rekompensacyjna nie będzie pobierana. W wyłączeniu brakuje chociażby emerytów i rencistów, którzy w Polsce mają zazwyczaj bardzo niskie dochody, czy rodzin wielodzietnych.
Daria Gosek-Popiołek, Lewica
Posłanka będąca sama autorką konkurencyjnego projektu ustawy o opłacie turystycznej wygłosiła płomienne przemówienie w obronie Krakowa i jego mieszkańców w sytuacji ogromnego ruchu turystycznego.
– W zeszłym roku Kraków odwiedziło 16 milionów turystów i turystów, korzystając z naszej gościnności, korzystając z infrastruktury miasta, korzystając z możliwości, które my mieszkańcy opłacamy z naszych podatków. I te 100 milionów złotych [na tyle szacuje się ewentualne przychody miasta z opłaty] mogło już dla Krakowa i dla mieszkańców Krakowa pracować, ale my od pół roku czekamy, aż Koalicja Obywatelska wyjmą z szuflad dwa projekty ustaw moją i Rafała Komarewicza [z Polska 2050] z zamrażarki. Cieszy mnie, że pojawia się trzecia ustawa. Mam bowiem nadzieję że już trzy ustawy o opłacie turystycznej w tej zamrażarce się nie zmieszczą – zaczęła.
Jej zdaniem opłata w całości powinna trafiać do gminy. Jak przypomniała sam premier Donald Tusk niedawno zadeklarował podczas wiecu wyborczego kandydatki na prezydenta Krakowa z Koalicji Obywatelskiej, że jego zdaniem sto procent dochodów z opłaty turystycznej powinno trafiać do budżetów gminnych.
– Turyści są w Krakowie mile widziani, ale nie zgodzę się, że jeszcze my jako mieszkańcy powinniśmy im rekompensować opłatę turystyczną i oferować cały pakiet zniżek. Te zniżki należą się tym, którzy w Krakowie odprowadzają podatki – wskazywała krytykując pomysł obniżek dla turystów, którzy wniosą opłatę.
Lewica nie zgadza się też na finansowanie POT z opłaty. – To powinno iść z absolutnie innych źródeł, nie ma potrzeby, żebyśmy my, mieszkańcy Krakowa, mieszkańcy Warszawy, bo być może ona również będzie korzystała z tego mechanizmu, i mniejszych gmin jeszcze utrzymywali dodatkowo organizacje turystyczne. Mamy określone zadania, jeżeli chodzi o gminy – przekonywała.
Witold Tumanowicz, Konfederacja
– Autorzy przekonują, że nie będzie to nowy podatek, ponieważ w zmian turysta ma otrzymać rekompensatę. Na przykład zniżkę do instytucji kultury, ośrodka sportu czy innej atrakcji. Problem w tym, że projekt nie określa konkretnej wartości takiej rekompensaty. Trudno więc nie odnieść wrażenia, że mamy do czynienia po prostu z nową daniną nakładaną na osoby korzystające z noclegów – nie krył sceptycyzmu przedstawiciel klubu Konfederacji.
– Co więcej, projekt nie gwarantuje, że pieniądze pozostające w gminach będą rzeczywiście przeznaczone na poprawę infrastruktury turystycznej, technicznej czy ochronę środowiska. Gmina ma jedynie przedstawić informacje o przeznaczeniu i wykorzystaniu swojej części wpływów. Jeśli nie wiążemy tych środków z kosztami generowanymi przez ruch turystyczny, to w praktyce tworzymy po prostu kolejne źródło zwykłych dochodów. Do tego dochodzi bałagan w samym projekcie.
W przepisach pojawiają się niespójne określenia opłaty i błędne odesłania. Są nawet przepisy odwołujące się do jednostek redakcyjnych, których w danym artykule nie ma. Przy tworzeniu nowej daniny takie błędy legislacyjne są szczególnie niebezpieczne. niepokojące. Niejasny jest zresztą nawet ostateczny model podziału pieniędzy – przecież premier już zapowiadał, że całość wpływów miałaby trafić do samorządów. Trudno przedstawiać stanowisko do ustawy, kiedy nawet w tak podstawowej kwestii jej autorzy i rząd wysyłają sprzeczne sygnały. W praktyce proponuje się nam więc nową daninę, która zwiększy koszty wypoczynku, nie daje gwarancji poprawy infrastruktury turystycznej, a do tego została przygotowana w sposób niespójny i niechlujny. Tak przygotowane przepisy nie powinny zostać przyjęte – zakończył.
Bartosz Romowicz, Polska 2050
Poseł zaapelował, by „zrobić tę zmianę raz a porządnie i w sposób znaczący i kluczowy, bo te dochody wbrew pozorom są ważną częścią dochodu”.
– Jeżeli stawki opłaty [turystycznej w miejsce opłaty miejscowej] pójdą do góry, zlikwidujemy też ten czynnik uzależniający od jakości powietrza, który jest blokujący dla wielu samorządów, to te dochody będą wyższe i samorządy będą mogły więcej środków przeznaczać na promocję, bo o to głównie chodzi – namawiał poseł.
Zwrócił też uwagę, że projektodawcy nie uzasadnili dlaczego inkasent ma otrzymywać 2 procent pobranej opłaty, a nie 3 lub 5 procent. Jego zdaniem powinna to być opłata zmienna, zależna „od różnego rodzaju czynników”. Dziwił się też proporcji 80 procent dla gminy i 18 procent dla POT. –Dlaczego taka proporcja, a nie inna? O tym trzeba dyskutować – przekonywał.
Podkreślił, że opłata powinna „po pierwsze dać większą elastyczność samorządom, po drugie faktycznie być opłatą turystyczną, a nie opłatą środowiskową”, a po trzecie być łatwą do ściągnięcia.