Na Majorce wybuchł kolejny spór dotyczący masowej turystyki i wizerunku wyspy w oczach zagranicznych gości. Tym razem kontrowersje wywołała ogromna reklama w języku niemieckim umieszczona na lotnisku w Palmie. Billboard z hasłem „Co wydarzy się na Majorce, zostaje na Majorce” został odebrany przez wielu mieszkańców i polityków jako promowanie turystyki alkoholowej i imprezowego stylu wypoczynku - pisze gazeta „Mallorca Magazin” w elektronicznym wydaniu.

Czytaj więcej

Baleary – mniej turystów zostawiło więcej pieniędzy

Majorkańczycy: zasługujemy na szacunek

Szczególnie ostro zareagował minister turystyki Balearów Jaume Bauzà. Polityk publicznie skrytykował operatora lotniska Aena za dopuszczenie kampanii reklamowej, która – jego zdaniem – utrwala stereotyp Majorki jako miejsca nieograniczonej zabawy, alkoholu i braku zasad.

Bauzà podkreślił w opublikowanych komentarzach, że lokalne władze od lat próbują promować bardziej odpowiedzialny i zrównoważony model turystyki, który będzie możliwy do pogodzenia z codziennym życiem mieszkańców wyspy. Jak zaznaczył, określenie „Malle” na Majorkę, użyte w haśle („Was auf Malle passiert, wird auf Malle beglichen”) i popularne wśród niemieckich turystów, stało się symbolem karykaturalnego postrzegania Majorki jako „parku rozrywki dla ekscesów”.

Minister nie ukrywał oburzenia przekazem reklamy. Jego zdaniem problemem nie jest wyłącznie sam slogan, ale także komunikat, jaki trafia do milionów pasażerów odwiedzających wyspę. – Zasługujemy na większy szacunek – podkreślił przedstawiciel regionalnego rządu.

Jak ustaliły lokalne media, za kampanią stoi niemiecka kasa oszczędności, promująca aplikację płatniczą Wero. System umożliwia błyskawiczne przelewy i płatności mobilne za pośrednictwem aplikacji bankowej. Choć reklama miała promować nową usługę finansową, jej hasło zostało odebrane jako nawiązanie do najbardziej kontrowersyjnych aspektów turystyki imprezowej na Majorce.

Kilka dni po burzy, jaką wywołało niemieckie hasło, billboard został zdjęty z fasady budynku lotniska. 

Czytaj więcej

Nie przyjeżdżajcie, nie potrzebujemy was - mieszkańcy Majorki w liście do turystów

Jaka przyszłość czeka turystykę na Majorce?

Spór wpisuje się w coraz ostrzejszą debatę dotyczącą przyszłości turystyki na Balearach. Władze regionu od dłuższego czasu krytykują zarządzającego lotniskami operatora, firmę Aena, zarzucając mu niewystarczające inwestowanie w infrastrukturę i nieuwzględnianie interesów lokalnej społeczności. Dyskusja dotyczy również większego wpływu władz regionalnych na zarządzanie lotniskami na wyspach.

Kontrowersje wokół reklamy pojawiły się w chwili, gdy hiszpański parlament ma debatować nad projektem zmian dotyczących udziału regionów w zarządzaniu portami lotniczymi.

To kolejny sygnał, że mieszkańcy popularnych kierunków turystycznych coraz głośniej sprzeciwiają się modelowi masowej turystyki opartej na taniej rozrywce i nadmiernym spożyciu alkoholu. Podobne dyskusje toczą się obecnie również w Barcelonie, Amsterdamie czy Dubrowniku.