Wraca pomysł na Centralny Port Lotniczy

Lotnisko im. Chopina zbliża się do kresu możliwości. Wraca więc pytanie, czy inwestować w istniejące porty, czy budować nowy

Publikacja: 25.08.2016 08:15

Wraca pomysł na Centralny Port Lotniczy

Foto: Filip Frydrykiewicz

Ruch pasażerski na warszawskim lotnisku im. Chopina wzrósł w lipcu o 13 procent (rok do roku), do 1,38 mln ludzi. Od początku 2016 roku wzrost sięga 9 procent. To jeden z najlepszych wyników w Europie.

Tyle że tak dynamiczny rozwój stwarza problemy, bo port może się zatkać. Według prognoz w 2030 roku w Polsce odprawionych będzie około 60 mln pasażerów, dwukrotnie więcej niż w 2015 roku (30,15 mln). Z tego przynajmniej, tak jak dziś, ponad jedna trzecia na lotnisku im. Chopina (11,2 mln w 2015 roku). Tym samym osiągnie ono granicę możliwości, która jest przewidziana na 25 mln pasażerów. Port nie może się już bardziej rozrastać, bo leży w granicach miasta - nie ma gdzie dobudować nowych pasów startowych. Nie za bardzo można też rozbudować terminal, który już jest mocno wydłużony.

Nad przyszłością Chopina zastanawia się międzyresortowy zespół powołany przez Ministerstwo Infrastruktury i Budownictwa. Wraca przy tym pomysł budowy między Warszawą a Łodzią Centralnego Portu Lotniczego. Minister Andrzej Adamczyk jest już trzecim szefem resortu, który próbuje określić przyszłość lotnisk i ewentualnej budowy CPL. W 2005 roku robił to Jerzy Polaczek, a w 2010 roku Cezary Grabarczyk.

– Jeśli mamy podjąć decyzję, czy budujemy nowy port, trzeba zrobić to już teraz. Taka inwestycja trwa przynajmniej dziesięć lat – zwraca uwagę ekspert lotniczy Sebastian Gościniarek. Jego zdaniem przede wszystkim musi jednak powstać strategia dla branży lotniczej i zostać wyznaczone w niej miejsce dwóch portów – Chopina i Modlina. A także np. Łodzi czy Radomia, a nawet Bydgoszczy.

– Powstanie CPL w promieniu około 80 km od Warszawy może oznaczać nawet zamknięcie tych portów – wyjaśnia Adrian Furgalski, wiceprezes specjalizującej się w transporcie firmy konsultacyjnej ZDG TOR.

Według nieoficjalnych informacji „Rzeczpospolitej" rząd coraz bardziej skłania się ku pomysłowi znacznej rozbudowy lotniska w Modlinie, kosztem nawet 8 mld złotych. Można byłoby przenieść tam linie niskokosztowe i czartery oraz samoloty przewożące wyłącznie towary, a w Warszawie pozostawić tradycyjne linie lotnicze.

Taki model przyjęto w większości europejskich wielkich miast. Londyn obsługują cztery lotniska, Paryż i Mediolan po trzy, Sztokholm i Oslo po dwa.

– Gdyby zdecydowano się na stworzenie nowego lotniska, to musiałoby być ono powiązane z siecią kolejową i autostradową – mówi Piotr Samson, p.o. prezes Urzędu Lotnictwa Cywilnego. – Przy tym linia kolejowa nie może kończyć się na lotnisku, ale przez nie przejeżdżać, wtedy będzie ono dobrze skomunikowane.

– Aby powstał tak gigantyczny port, niezbędny jest silny przewoźnik – zwraca uwagę Furgalski. - Taki, który miałby przynajmniej 40-procentowy udział w ruchu na nim. Czy może to być LOT? Bardzo wątpię, bo wszystko, co zdoła przewieźć w tym roku LOT to 5,5 mln pasażerów. I wątpię, by mógł się rozwijać w szybszym tempie.

Projekt musi być mocno osadzony w realiach.– Żenujące, że każda kolejna ekipa rządząca wraca do tego projektu – stwierdza.

Rafał Milczarski, prezes PLL LOT

Bardzo mocno wspieramy pomysł powstania centralnego lotniska. Miałby on znaczenie strategiczne nie tylko dla LOT-u, ale i dla polskiej gospodarki. Obecne lotnisko ma duże ograniczenia – niewielką zdolność obsługiwania lotów nocnych, nie ma tu możliwości zbudowania dodatkowego pasa startowego, bo uniemożliwiają to linia kolejowa i autostrada. A istniejące dwa pasy przecinają się, nie można więc wykorzystywać ich w pełni. To lotnisko jest również potężnym źródłem hałasu i jest położone zbyt blisko centrum miasta.

Ruch pasażerski na warszawskim lotnisku im. Chopina wzrósł w lipcu o 13 procent (rok do roku), do 1,38 mln ludzi. Od początku 2016 roku wzrost sięga 9 procent. To jeden z najlepszych wyników w Europie.

Tyle że tak dynamiczny rozwój stwarza problemy, bo port może się zatkać. Według prognoz w 2030 roku w Polsce odprawionych będzie około 60 mln pasażerów, dwukrotnie więcej niż w 2015 roku (30,15 mln). Z tego przynajmniej, tak jak dziś, ponad jedna trzecia na lotnisku im. Chopina (11,2 mln w 2015 roku). Tym samym osiągnie ono granicę możliwości, która jest przewidziana na 25 mln pasażerów. Port nie może się już bardziej rozrastać, bo leży w granicach miasta - nie ma gdzie dobudować nowych pasów startowych. Nie za bardzo można też rozbudować terminal, który już jest mocno wydłużony.

2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Turystyka
Kompas Wakacyjny 2017: W Grecji Mitsis nie do pobicia
Turystyka
Kompas Wakacyjny 2017 pomaga w pracy agenta
Turystyka
Kompas Wakacyjny 2017: „Strelicje" pokonały „Ślicznotkę"
Turystyka
Turcy mają nowy pomysł na all inclusive
Turystyka
Włoskie sklepiki bez mafijnych pamiątek