Lotnisko Chopina chętnie przytuli Modlin

Państwowe Porty Lotnicze chcą się pozbyć udziałów w lotniskach w Zielonej Górze, Bydgoszczy, Rzeszowie, Szczecinie i Poznaniu, bo przynoszą straty. Woli się skoncentrować na portach rokujących zyski

Aktualizacja: 27.08.2015 11:27 Publikacja: 27.08.2015 08:25

Lotnisko Chopina chętnie przytuli Modlin

Foto: materiały prasowe

Przede wszystkim PPL zamierza przejąć większościowy pakiet w lotnisku w Modlinie, w którym jest już właścicielem 30,39 procent akcji, co jednak nie daje mu pożądanego wpływu na zarządzanie tym portem.

Gdyby transakcja doszła do skutku, powstałby duoport, tak jak w Rzymie, Mediolanie, Paryżu, Brukseli czy Berlinie. PPL na udział w takim projekcie ma pieniądze, bo wypracowuje zyski. Widzi w nim również dobry biznes. Budowa lotniska w Modlinie kosztowała ponad 440 mln złotych.

Duże jest lepsze

– Nasza strategia przewiduje, że powinniśmy skoncentrować się na lotniskach w Modlinie, Krakowie i Gdańsku, przynajmniej z pakietami udziałów, jakie mam obecnie, a w niektórych wypadkach nawet je zwiększyć – mówi dyrektor naczelny PPL Michał Kaczmarzyk. – Katowice i Wrocław to porty, do których nie trzeba dokładać, a z czasem nabiorą wartości. W odniesieniu do pozostałych uważam, że powinny nimi zarządzać w całości samorządy. Będziemy próbowali z nich się wycofać. Ale chcę od razu uspokoić wszystkich udziałowców tych lotnisk - nie podejmiemy żadnych gwałtownych ruchów i nie postawimy ich nagle przed faktem dokonanym. Będziemy informować o naszych planach z wyprzedzeniem.

Strategię PPL popiera Ministerstwo Infrastruktury i Rozwoju, resort, któremu podlega to przedsiębiorstwo. Zdaniem ministerstwa pomysł PPL oznacza optymalizację usług lotniskowych na Mazowszu „przede wszystkim ze względu na obiektywną potrzebę zapewnienia efektywnej operacyjnie i ekonomicznie obsługi generowanego w tym obszarze ruchu lotniczego". Strategia jest już wdrażana. Do końca roku PPL zamierza wycofać się z udziałów w lotnisku w zielonogórskim Babimoście, do którego musi dopłacać po 4 mln złotych rocznie. Portami, z których PPL ma zamiar się wycofać, są także Bydgoszcz, Rzeszów, Szczecin i Poznań. Zdaniem PPL mają one znaczenie wyłącznie regionalne, więc powinny nimi zarządzać samorządy.

Mazowsze zwleka

Dokument z ofertą przejęcia przez PPL większościowego pakietu akcji w modlińskim porcie leży na biurku marszałka Adama Struzika, a oferta jest ważna do 1 stycznia 2016 roku. Dlaczego nie ma odpowiedzi na to pismo?

– To nie jest politycznie dobry czas na zadawanie takich pytań – usłyszała „Rzeczpospolita" w Urzędzie Marszałkowskim Województwa Mazowieckiego. W Agencji Mienia Wojskowego wszyscy, którzy mogliby udzielić informacji o udziałach agencji w modlińskim lotnisku, są na urlopach.

Lotnisko w Modlinie przynosi straty: w 2014 było to 18,6 mln złotych przy przychodach wynoszących 43 mln. Ta strata ma zostać pokryta z przyszłych zysków. Z kolei niepokryta strata z lat ubiegłych wyniosła na koniec 2014 roku 106 mln złotych. Płynność finansowa Modlina jest zapewniana dzięki dotacjom z Urzędu Marszałkowskiego Województwa Mazowieckiego. Ale rok 2015 jest ostatnim, kiedy mają one być wypłacone.

– Niebezpieczne jest uzależnienie portu w Modlinie od jednego tylko przewoźnika, którym jest Ryanair – uważa Adrian Furgalski, analityk rynku lotniczego, wiceprezes ZDG Tor. – Komisja Europejska zajęła się już umowami Ryanaira we Francji i przewoźnik musi zwrócić publiczne pieniądze. KE zajmie się teraz dopłatami lotniczymi w nowych krajach UE – mówi.

– Czy lotnisko Chopina nie odbierze ruchu Modlinowi, jeśli już będą jednym przedsiębiorstwem? – zastanawia się Grzegorz Sobczak, red. naczelny „Skrzydlatej Polski". Jego zdaniem zagrożenie jest także ze strony Ryanaira, który tak łatwo jak przylatuje na lotniska, tak samo łatwo z nich odlatuje. – Ma przecież w odwodzie Łódź i Radom i wtedy port w Modlinie będzie w kłopotach – dodaje.

Zdaniem Michała Kaczmarzyka po połączeniu zarządzania Chopinem i Modlinem doszłoby do synergii kosztowych i przychodowych, a „duoport" byłby lotniskiem centralnym, o którym już wiadomo, że nie powstanie. – Jeden gospodarz dla tych dwóch lotnisk to dobry pomysł - mówi Furgalski.

Sebastian Gościniarek, ekspert rynku lotniczego BBSC Doradztwo Gospodarcze

Pozbycie się udziałów w mniejszych lotniskach i skoncentrowanie się na większych, w tym przede wszystkim przejęciu zarządzania Modlinem przez PPL, to dobry pomysł. Zwłaszcza taki zespół lotnisk jak warszawski port im. Chopina i Modlin z pewnością będzie się rozwijał zarówno w średnim, jak i dłuższym okresie.

Im większe jest lotnisko, tym lepszym jest ono partnerem dla linii lotniczych. I nie chodzi wyłącznie o siłę negocjacyjną, ale o skalę działania – czym wpisuje się w dzisiejszy trend rynkowy. Oczywiście rozumiem, że kierownictwo modlińskiego portu może być przeciwne takiej koncepcji, podobnie jak urząd marszałkowski. Ale dla Polski i dla obydwu lotnisk to dobre rozwiązanie.

Przede wszystkim PPL zamierza przejąć większościowy pakiet w lotnisku w Modlinie, w którym jest już właścicielem 30,39 procent akcji, co jednak nie daje mu pożądanego wpływu na zarządzanie tym portem.

Gdyby transakcja doszła do skutku, powstałby duoport, tak jak w Rzymie, Mediolanie, Paryżu, Brukseli czy Berlinie. PPL na udział w takim projekcie ma pieniądze, bo wypracowuje zyski. Widzi w nim również dobry biznes. Budowa lotniska w Modlinie kosztowała ponad 440 mln złotych.

Pozostało 89% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Turystyka
Kompas Wakacyjny 2017: W Grecji Mitsis nie do pobicia
Turystyka
Kompas Wakacyjny 2017 pomaga w pracy agenta
Turystyka
Kompas Wakacyjny 2017: „Strelicje" pokonały „Ślicznotkę"
Turystyka
Turcy mają nowy pomysł na all inclusive
Akcje Specjalne
Dekarbonizacja gospodarki bez wodoru będzie bardzo trudna
Turystyka
Włoskie sklepiki bez mafijnych pamiątek
Materiał Promocyjny
Sztuczna inteligencja może być wykorzystywana w każdej branży