Barcelona zaostrza politykę wobec turystyki wycieczkowej – pisze portal Cruisehive.com. Burmistrz miasta Jaume Collboni zapowiedział podwojenie podatku turystycznego dla pasażerów statków wycieczkowych odwiedzających stolicę Katalonii w formule jednodniowego postoju. Nowa stawka ma wzrosnąć z obecnych 4 do 8 euro od osoby. Nowa stawka wejdzie w życie w najbliższych miesiącach.

Czytaj więcej

W tym roku na morza wypłynie 11 nowych statków wycieczkowych. Będzie kolejny rekord rejsów

Burmistrz Barcelony redukuje liczbę statków w porcie i turystów na ulicach

Jak informuje dziennik „El País”, Collboni ogłosił 13 maja 2026 roku, że jego celem jest ograniczenie liczby pasażerów przypływających do Barcelony wyłącznie na kilka godzin, bez rozpoczynania lub kończenia rejsu w tym porcie. – Chcę zniechęcić pasażerów wycieczkowców do przypływania do Barcelony – zadeklarował burmistrz, który ubiega się o reelekcję.

Podwyżka obejmie wyłącznie pasażerów odwiedzających Barcelonę jako port zawinięcia podczas rejsu. Osoby rozpoczynające lub kończące podróż w Barcelonie nie zostaną objęte wyższą opłatą. Pierwotnie wzrost podatku miał być rozłożony na kilka lat, jednak teraz władze miasta zamierzają przyspieszyć jego wdrożenie.

Choć dla pojedynczego turysty dodatkowe 4 euro nie wydają się znaczącym wydatkiem, dla armatorów oznacza to wyraźny wzrost kosztów operacyjnych. Na przykład, jeden z największych statków odwiedzających Barcelonę, MSC World Europa należący do MSC Cruises, może zabrać na pokład 6762 pasażerów. Przy nowej stawce oznaczałoby to dodatkowy koszt przekraczający 27 tysięcy euro podczas jednego zawinięcia do portu.

Czytaj więcej

Costa Cruises: Polski personel, aplikacja po polsku, szkolenia w Polsce. Inwestujemy w Polskę

Linie wycieczkowe będą musiały zdecydować, czy przerzucić wyższe opłaty na klientów, doliczając je do ceny rejsu lub rachunków pokładowych, czy pokrywać je samodzielnie. W przypadku rezerwacji już opłaconych część armatorów może być zmuszona przejąć dodatkowe koszty, co pomniejszy ich zarobek.

Pasażer statku wycieczkowego niemile widziany

Barcelona od kilku lat konsekwentnie ogranicza ruch wycieczkowców. Miasto zdecydowało już wcześniej o zmniejszeniu z siedmiu do pięciu liczby terminali, przy których mogą stawać cruisery, co wywołało problemy z miejscami postojowymi i konieczność zmian w harmonogramach rejsów.

Katalońska stolica nie jest odosobniona w swoich działaniach. Coraz więcej popularnych miejsc turystycznych próbuje ograniczać liczbę dużych statków wycieczkowych oraz pasażerów odwiedzających miasta jednocześnie. Część portów redukuje liczbę zawinięć, inne wprowadzają limity liczby pasażerów lub preferują mniejsze jednostki, które dłużej pozostają w porcie i zostawiają więcej pieniędzy w lokalnej gospodarce przy mniejszym obciążeniu infrastruktury.

Dyskusja wokół turystyki wycieczkowej w Europie coraz częściej koncentruje się na równowadze między korzyściami ekonomicznymi a wpływem masowego ruchu turystycznego na życie mieszkańców i funkcjonowanie miast. Barcelona pozostaje jednym z symboli tego sporu.