Liverpool, jedno z najważniejszych miast na mapie turystyki muzycznej w Europie, wprowadza nowe zasady dotyczące zwiedzania miejsc związanych z zespołem The Beatles – donosi telewizja BBC w swoim elektronicznym wydaniu. Celem jest ograniczenie narastających napięć między turystami a mieszkańcami dzielnic, w których dorastali członkowie legendarnej grupy. Lokalna branża turystyczna opracowała specjalny kodeks zachowania, który ma uporządkować ruch wycieczek i zmniejszyć ich uciążliwość dla mieszkańców.

Czytaj więcej

Raport: Turyści coraz rzadziej wybierają Stany Zjednoczone, a coraz częściej Chiny

Turystyka związana z The Beatles od dekad stanowi jeden z filarów gospodarki Liverpoolu. Miasto przyciąga setki tysięcy odwiedzających rocznie, którzy chcą zobaczyć miejsca związane z dzieciństwem i młodością członków zespołu. Wśród najpopularniejszych punktów znajdują się dom rodzinny Paula McCartneya przy Forthlin Road, kultowe Penny Lane, a także Strawberry Field – miejsce, które stało się jednym z symboli twórczości zespołu.

Coraz większa liczba wycieczek zaczęła jednak powodować realne problemy w dzielnicach mieszkalnych. Szczególnie uciążliwe stały się duże grupy turystów zatrzymujące się na wąskich ulicach, hałasujące i blokujące chodniki. Mieszkańcy skarżą się na brak prywatności, a niektóre ulice – jak Arnold Grove, przy której urodził się George Harrison – stały się wręcz „punktami pielgrzymkowymi”, co znacząco utrudnia codzienne życie.

Nowy kodeks dla turystów. Po pierwsze – szanuj mieszkańców 

W odpowiedzi na rosnące napięcia organizacje turystyczne i przewodnicy z Liverpoolu opracowali kodeks dobrych praktyk dla odwiedzających. Dokument nie ma charakteru obowiązkowego, ale wyznacza standardy, które mają pomóc w utrzymaniu równowagi między ruchem turystycznym a komfortem mieszkańców.

Jednym z kluczowych zaleceń jest ograniczenie wielkości grup turystycznych. Mniejsze grupy mają zmniejszyć natężenie hałasu i ułatwić poruszanie się po wąskich ulicach. Przewodnicy proszeni są także o wyłączanie silników pojazdów podczas postoju, co ma ograniczyć emisję spalin i hałas w dzielnicach mieszkalnych.

Kodeks wyraźnie podkreśla również kwestie szacunku wobec prywatności mieszkańców. Turyści nie powinni zaglądać do okien domów, pukać do drzwi ani wchodzić na prywatne posesje. Zaleca się także ograniczenie głośnych rozmów i zachowanie ciszy w pobliżu domów mieszkalnych.

Godziny wizyt i organizacja ruchu

Nowe wytyczne obejmują również ramy czasowe zwiedzania. Zaproponowano, aby wycieczki odbywały się od 9.30 do 18 w sezonie letnim i do 16 w miesiącach zimowych. Ma to zmniejszyć uciążliwość wizyt wieczorami, kiedy mieszkańcy szczególnie odczuwają nadmierny ruch turystów.

Według branży turystycznej takie rozwiązania mają pomóc w rozłożeniu ruchu w ciągu dnia i zapobiec sytuacjom, w których kilka dużych grup pojawia się jednocześnie w tych samych miejscach.

Czytaj więcej

Grecja zaostrza przepisy – limity mają powstrzymać nadmierny ruch turystów

Mieszkańcy Liverpoolu zdesperowani – łańcuch przeciw turystom

Zmiany nie są przypadkowe – wynikają z narastających konfliktów między turystami a lokalną społecznością. W ostatnich latach część mieszkańców zaczęła podejmować nawet fizyczne działania mające ograniczyć dostęp do najbardziej obleganych miejsc. Przykładem jest Arnold Grove, gdzie część lokatorów zamontowała metalowy łańcuch, by utrudnić przechodzenie grup turystycznych przez wąską ulicę.

Takie działania pokazują skalę frustracji mieszkańców, którzy czują, że ich prywatna przestrzeń została przekształcona w atrakcję turystyczną bez zabezpieczeń.

Przedstawiciele sektora turystycznego podkreślają jednak, że celem nowych zasad nie jest ograniczenie liczby odwiedzających, lecz uporządkowanie ruchu i zmniejszenie napięć społecznych. Jak zaznaczają przewodnicy z Liverpool City Region Tourist Guides Association, turystyka Beatlesów może funkcjonować tylko dzięki akceptacji lokalnych mieszkańców.

Ich zdaniem kodeks ma przede wszystkim edukować odwiedzających i przewodników, a nie wprowadzać restrykcje. Kluczowe jest budowanie świadomości, że miejsca związane z historią zespołu są jednocześnie normalnymi przestrzeniami życia codziennego.