LOT bez cięć nie przetrwa

Strata operacyjna LOT-u za 2012 rok wyniosła 184 mln złotych, a strata netto 115 mln złotych. Poprawiły się natomiast wszystkie parametry przewozowe

Publikacja: 01.02.2013 08:18

LOT bez cięć nie przetrwa

Foto: Bloomberg

Linia przewiozła 4,97 mln pasażerów – o 7 procent więcej niż w 2011 r. Zwiększyło się też wypełnienie samolotów – z 74,4 do 78,1 procent, a na rejsach atlantyckich sięga nawet około 90 procent.

– Wynik finansowy byłby zdecydowanie lepszy, gdyby nie niekorzystne zmiany kursów walut i utrzymujące się wysokie ceny paliw – mówi Zbigniew Mazur, p.o. prezes LOT-u. Do tego doszła jeszcze wymuszona przez konkurencję, między innymi OLT Express, który udział w rynku zdobywał cenami znacznie poniżej kosztów, konieczność utrzymywania niskich ceny biletów, zwłaszcza w przewozach europejskich  i krajowych.

Powstaje nowa siatka

Jak mówi Mazur, mimo trwającego konkursu na przyszłego prezesa w firmie trwają prace nad nową siatką lotów, w tym określeniem tras, których nie będzie się opłacało dalej utrzymywać. – Nową sieć zaproponujemy niebawem. Konsekwencją spodziewanego jej ograniczenia, przewidzianego w przygotowywanym planie restrukturyzacji LOT-u, będzie także zmniejszenie liczby samolotów – mówi p.o. prezes.

Bez cięć nie uda się przetrwać. Zresztą to element restrukturyzacji praktykowany przez inne linie – mówi Mazur. Wyjaśnia, że nie zdecydowano jeszcze, które konkretnie maszyny zostaną wyłączone z floty. – Każde przedwczesne oddanie samolotu leasingodawcy łączy się  z kosztami – mówi.

W tej chwili LOT ma cztery  maszyny dalekiego zasięgu – Boeingi 767. Tymi samolotami obsługuje trasy dalekiego zasięgu. W razie potrzeby na rynku bez trudu można wypożyczyć taką maszynę.

Z powodu uziemienia dreamlinerów w lutym zmniejszono częstotliwość lotów do Pekinu  z trzech do dwóch tygodniowo. Połączenie ma zostać utrzymane w lecie, kiedy maszyny na tej trasie latają niemal całkowicie wypełnione.

Ale tę strategię może zmienić wejście na nasz rynek przewoźników bliskowschodnich.  Emirates i Qatar Airways walczą nie tylko z LOT-em, ale i między sobą o ściągnięcie jak największej liczby pasażerów podróżujących do Azji. Emirates w środę zaoferowały bilety do Pekinu po około 1400 zł. Za podobną cenę jest gotów wozić z Warszawy na tej trasie  Qatar Airways. Jeśli weźmiemy pod uwagę, że jest to kierunek wakacyjny, to trzyosobowa rodzina zapłaci w Qatarze i Emirates o prawie 3 tysięce złotych mniej, niż gdyby kupiła bilet w LOT-cie.

Nikt nie wie kiedy wróci dreamliner

LOT przygotowuje się na różne scenariusze jeśli chodzi o odzyskanie dreamlierów. – W optymistycznym spodziewamy się ich powrotu do latania w marcu – mówi Zbigniew Mazur. - Na razie wiadomo, że do 15 lutego nic się nie zmieni w tej kwestii.

Drugie rozwiązanie zakłada, że maszyny wrócą do latania latem tego roku, a czarny scenariusz - że nie wrócą w tym roku. – Jesteśmy cały czas  w kontakcie z Boeingiem. Wiadomo, że liczba punktów do sprawdzenia pod kątem przyczyn potencjalnych awarii została zawężona ze 160 do dwóch.

LOT zapisuje straty związane z uziemieniem B787 na jednym koncie: za odwołane rejsy, za konieczność opłacenia hoteli pasażerom premierowego lotu do Chicago, raty leasingu, które trzeba płacić, mimo niekorzystania z maszyn. W tej chwili łącznie LOT naliczył już z tego tytułu milion złotych. Później będzie dążył do uzyskania odszkodowania od Boeinga.

Japończycy policzyli straty

Tymczasem japońska linia lotnicza All Nippon Airways wyceniła swoje styczniowe straty w sprzedaży spowodowane uziemieniem dreamlinerów na 15,4 mln dolarów. Japończycy eksploatują 17 takich maszyn. Przez te dwa tygodnie przewoźnik został zmuszony do odwołania 459 lotów. Do 18 lutego – łącznie 850. Przy tym ANA przeszkoliła już 150 pilotów do latania B-787, którzy teraz siedzą w domu.

Boeing zapowiadał początkowo, że do 31 stycznia poda przybliżony termin powrotu dreamlinerów do eksploatacji. Ale w środę prezes koncernu Jim McNerney ujawnił jedynie, że znacznie zmniejszyła się lista podejrzanych przyczyn awarii maszyn. Poza tym ,to nie od Boeinga, ale od amerykańskich władz lotniczych Federal Aviation Administration zależy, kiedy maszyna zostanie poddana nowej certyfikacji i otrzyma zgodę na ponowne wykonywanie lotów. W wypadku dreamlinerów LOT-u taką zgodę musi wydać także europejski odpowiednik FAA – EASA.

Żadna z linii, które zdecydowały się na kupno dreamlinerów nie planuje wycofania się z ich odbioru. Żaden przewoźnik nie odwołał zamówienia. – Mamy w swojej flocie najwięcej dreamlinerów, więc staramy się zrobić wszystko, by maszyny te mogły wrócić jak najszybciej do normalnej eksploatacji. Jednocześnie zapewniam, że w żadnym wypadku nie planujemy jakichkolwiek zmian w naszej strategii, która jest stworzona właśnie na bazie tych maszyn – powiedział wiceprezes ANA, Kiyoshi Tonomoto na briefingu prasowym w Tokio. Przyznał jednak, że ta strategia może się zmianić, gdy okaże się, że rozwiązanie problemu się przeciąga.

Japończycy nie wystąpiły jeszcze do Boeinga o cząstkowe odszkodowanie. – Musimy zorientować się, ile wyniosą one za powiedzmy miesiąc, wtedy zamkniemy część rachunku i rozpoczniemy negocjacje z Boeingiem – mówił Kiyoshi Tonomoto.

Linia przewiozła 4,97 mln pasażerów – o 7 procent więcej niż w 2011 r. Zwiększyło się też wypełnienie samolotów – z 74,4 do 78,1 procent, a na rejsach atlantyckich sięga nawet około 90 procent.

– Wynik finansowy byłby zdecydowanie lepszy, gdyby nie niekorzystne zmiany kursów walut i utrzymujące się wysokie ceny paliw – mówi Zbigniew Mazur, p.o. prezes LOT-u. Do tego doszła jeszcze wymuszona przez konkurencję, między innymi OLT Express, który udział w rynku zdobywał cenami znacznie poniżej kosztów, konieczność utrzymywania niskich ceny biletów, zwłaszcza w przewozach europejskich  i krajowych.

Pozostało 88% artykułu
Turystyka
Kompas Wakacyjny 2017: W Grecji Mitsis nie do pobicia
Materiał Promocyjny
Co czeka zarządców budynków w regulacjach elektromobilności?
Turystyka
Kompas Wakacyjny 2017 pomaga w pracy agenta
Turystyka
Kompas Wakacyjny 2017: „Strelicje" pokonały „Ślicznotkę"
Turystyka
Turcy mają nowy pomysł na all inclusive
Turystyka
Włoskie sklepiki bez mafijnych pamiątek