Choć statystyki noclegów nie wyglądają źle, lokalni przedsiębiorcy prowadzący działalność nad jeziorem Garda mówią o zauważalnie niższych wydatkach, na jakie mogą pozwolić sobie odwiedzający.
Zmiana trendów: Niemcy przyjeżdżają, ale na krócej
W sezonie letnim w 2026 r. kempingi wokół miasteczka Malcesine były niemal w pełni obłożone. Jednak, jak zwraca uwagę portal Merkur.de, na uliczkach, w restauracjach i hotelach wyraźnie coś się zmieniło. Niemieckich turystów jest tu zdecydowanie mniej. Ich odpływ ma ogromne znaczenie zarówno dla gastronomii i handlu, jak i właścicieli miejsc noclegowych. – Jesteśmy lekko poniżej średniej. A klientem, którego brakuje, jest faktycznie klient niemiecki – mówi właścicielka kempingu w pobliżu Malcesine w rozmowie z portalem „La Piazza Web”.
Potwierdza to powolną zmianę, która na pierwszy rzut oka jest na razie mało widoczna w suchych statystykach noclegowych. Choć uwielbianych przez włoskich restauratorów gości z Niemiec nadal jest wielu, ich nawyki wyraźnie się zmieniły. Przyjeżdżają na krócej i wydają mniej niż kiedyś.
Czytaj więcej
Nowy trend podróżniczy podbija sieć. Jak podaje serwis Euronews, coraz więcej turystów owija paszporty w folię aluminiową w obawie przed cyfrową kr...
Oficjalne dane a rzeczywistość. Pobyty nad Gardą wyraźnie krótsze
Wstępne dane z regionalnego systemu statystycznego SISTAR wskazują na wzrost liczby niemieckich noclegów po weneckiej stronie Jeziora Garda w pierwszym półroczu 2026 r. o 4,8 proc. w porównaniu z rokiem poprzednim. Z kolei na brzegu leżącym w prowincji Brescia Niemcy – z udziałem na poziomie 31 proc. wszystkich gości – pozostają najsilniejszym rynkiem, co potwierdzają dane Visit Brescia i HBenchmark cytowane przez portal „Gardapost”. W lipcu i sierpniu obłożenie hoteli sięgało 94 proc. Za tymi liczbami kryje się jednak zupełnie inny model wypoczynku.
– Długie pobyty odeszły do przeszłości już kilka lat temu. Obecnie standardem są trzy, cztery, maksymalnie pięć dni, po czym goście jadą dalej – wyjaśnia właścicielka kempingu z Malcesine. Ktoś, kto kiedyś zostawał na dwa tygodnie, dziś ogranicza wizytę do pięciu dni. Miejsca noclegowe są zajęte, ale rotacja gości – znacznie większa.
Czytaj więcej
Zamek Królewski na Wawelu uplasował się na wysokiej pozycji w rankingu najpopularniejszych zamków i pałaców w Europie przygotowanym przez TUI Musem...
Niemiecki kryzys gospodarczy uderza w kieszenie przedsiębiorców nad Gardą
Głównych przyczyn takiego stanu rzeczy właściciele miejsc noclegowych upatrują w sytuacji gospodarczej zachodniego sąsiada Polski. – W Niemczech odczuwalny jest głęboki kryzys gospodarczy. Kiedy pojawia się kryzys, ludzie wolą nie zadłużać się na wakacje. Po prostu rezygnują z tego wydatku i zostają w domu – mówi właścicielka kempingu z Malcesine, która od ponad 20 lat obserwuje turystykę nad jeziorem Garda.
Do tego dochodzi problem demograficzny. Stali bywalcy rezygnują z wyjazdów przez kryzys, a młode pokolenie nie zastępuje go w wystarczającej skali.
Opinie te podziela Eugenio Massetti, prezes „Visit Brescia”. – Większa liczba turystów nie oznacza większych zysków dla regionu – mówi w rozmowie z „Gardapost”. Dodaje, że przedsiębiorcy zgłaszają wyraźny spadek dodatkowych wydatków turystów. Goście rzadziej odwiedzają restauracje, mniej kupują i rzadziej zamawiają tradycyjne aperitivo.
Na zjawisko „kurczenia się wartości” zwraca uwagę również stowarzyszenie Confesercenti. Mimo że liczba turystów się utrzymuje, nie przekłada się to już na wymierny zysk dla lokalnej gospodarki.