Intercity powalczy o podróżnych

Firma wyda na pociągi 5,6 mld złotych. To taborowa rewolucja: pod koniec 2015 roku 70 procent pociągów PKP Intercity ma być nowych lub zmodernizowanych

Publikacja: 26.09.2014 11:59

Intercity powalczy o podróżnych

Foto: Fotorzepa, Łukasz Solski Łukasz Solski

Nie tylko pendolino ma zahamować masowy odpływ pasażerów z dalekobieżnych połączeń kolejowych. Intercity inwestuje w sumie 5,6 mld złotych w modernizację i zakup nowego taboru, który trafi na najważniejsze linie w całym kraju.

Nowoczesne, bardziej komfortowe i szybsze pociągi mają przyciągnąć tych, którzy zniechęceni powolnością i siermiężnością PKP masowo przesiadają się do samochodów, Polskiego Busa oraz tanich linii lotniczych.

Jadą nowe wagony

W tym roku Intercity wprowadza na trasę Wrocław–Poznań–Inowrocław–Tczew–Gdynia 25 nowych wagonów. To cztery pełne pociągi, które mogą jechać z prędkością 160 km na godzinę. Zakup pochłonął w sumie 176 mln złotych, z czego przeszło 91 mln złotych pochodzi z unijnego wsparcia.

Z kolei na trasę Przemyśl–Szczecin już wjechało blisko 90 wagonów po gruntownej modernizacji. Kolejnych 138 wagonów trafi na tory do końca przyszłego roku. Cała inwestycja warta jest ok. 600 mln złotych, z czego przeszło połowę wykłada UE.

Do końca października przyszłego roku firma Stadler wraz z Newagiem dostarczy Intercity 20 pociągów typu Flirt, każdy liczący osiem nierozłącznych członów. Łączna wartość kontraktu (z serwisowaniem) wynosi ponad 1,6 mld złotych.

Natomiast w tym samym terminie kolejnych 20 pociągów – składów typu Dart za 1,3 mld złotych – wyprodukuje Pesa. Intercity zamówiło w niej jeszcze dziesięć nowoczesnych spalinowych lokomotyw mogących jeździć z prędkością 140 km na godzinę. W tym tygodniu zaprezentowano je na największych targach kolejowych na świecie – InnoTrans w Berlinie.

Ten zakup ma być ważnym elementem strategii taborowej spółki. Dzięki niemu przewoźnik będzie miał możliwość uruchomienia połączeń tam, gdzie linie kolejowe nie są zelektryfikowane, np. w Bieszczady czy rejon Mazur. Nowe pojazdy poprowadzą pociągi na trasach: Ełk–Korsze, Ełk–Olecko–Suwałki, Rzeszów–Stalowa Wola–Zamość, Rzeszów–Jasło–Zagórz, Krzyż–Gorzów Wielkopolski oraz Piła–Krzyż.

Spółka pozbywa się jednocześnie starego taboru. Niedawno ogłosiła m.in. licytację dziewięciu wysłużonych lokomotyw spalinowych wyprodukowanych w poznańskich zakładach Cegielskiego jeszcze w latach 1974–1975.

Miliardy na tory

Wymiana taboru zbiega się z największym w historii polskich kolei programem modernizacji i budowy torów. Tylko w ostatnich dwóch latach pochłonął on ponad 12 mld złotych. To program ratunkowy, bo dalekobieżne koleje tracą pasażerów coraz szybciej.

Tylko w pierwszych sześciu miesiącach 2014 roku z usług Intercity zrezygnowało 19 procent pasażerów. Ten proces jeszcze przyspiesza oddawanie kolejnych odcinków autostrad i dróg ekspresowych, jak A1 z podłódzkiego Strykowa do Gdańska czy S8 z Łodzi do Wrocławia.

W dodatku kolej przegrywa nie tylko czasem, ale także ceną. – Przejazd samochodem jest porównywalny cenowo z pociągiem, w przypadku kilku osób staje się tańszy – komentuje Adrian Furgalski z Zespołu Doradców Gospodarczych Tor.

Zagrożeniem dla Intercity może być także zagraniczna konkurencja. Już w ubiegłym roku do polskich torów przymierzał się czeski prywatny przewoźnik Leo Express. W maju tego roku niespodziewanie zrezygnował, ale okazuje się, że nie ostatecznie. – Mogę potwierdzić, że zamierzamy wejść na polski rynek kolejowy do 2016 roku – powiedziała „Rz" Petra Valentowa, menedżer ds. PR w Leo Express.

Konkurentem może być także Polski Bus. Jego prezes Brian Souter nie ukrywa, że chętnie obsługiwałby część połączeń kolejowych. W Wielkiej Brytanii jego firma w ramach partnerstwa z Virgin obsługuje połączenia kolejowe pomiędzy Londynem a północną Walią i południową Szkocją.

Według Jakuba Majewskiego, prezesa Fundacji ProKolej, pojawienie się konkurencji dla Intercity jest kwestią czasu. Teraz jednak potencjalnych konkurentów blokują remonty na torach i perspektywa Pendolino. Zapowiadana przez InterCity polityka elastycznych cen, duża liczba połączeń na trasach z Warszawy na Wybrzeże i południe kraju sprawi, że przynajmniej na razie nikt nie zaoferuje nic lepszego.

– Nie widzę możliwości, by jakiś inny przewoźnik zdołał się wcisnąć np. na linię Warszawa–Gdańsk – twierdzi prof. Włodzimierz Rydzkowski, kierownik Katedry Polityki Transportowej na Uniwersytecie Gdańskim. Za dwa–trzy lata konkurencja pewnie się jednak pojawi. A wtedy Intercity polegnie, jeśli wszystkie pociągi nie będą szybsze i bardziej komfortowe.

Szybciej, z internetem

Krótszego czasu jazdy na części linii można się spodziewać jeszcze w tym roku. Magnesem dla pasażerów ma być także bezprzewodowy internet. – Od połowy września mogą z niego korzystać pasażerowie pociągów „Górnik", „Klimczok", „Krakus" i „Kościuszko" – mówi rzecznik PKP Intercity Zuzanna Szopowska.W sumie internet jest już w 12 pociągach, a do końca roku spółka chce mieć 300 wagonów z Wi-Fi. W kolejnym etapie ma się pojawić dostęp do filmów czy gier.

Pendolino ma być szybkie, wygodne i niezbyt drogie. Już w grudniu stanie się konkurencyjne wobec innych środków lokomocji. Przykładowo podróż z Warszawy do Gdańska skróci się z obecnych ?4 godzin i 12 minut do ok. 3 godzin. To tyle, ile trwa podróż samolotem, wliczając dojazd do i z lotniska oraz czas odprawy biletowo-bagażowej.

Podróż Pendolino z Warszawy do Katowic będzie od samolotu nie tylko szybsza – o blisko pół godziny, ale także tańsza. Najtańszy bilet lotniczy na tej trasie kosztuje 160 zł, natomiast bilet na Pendolino ma kosztować 127 zł. W dodatku ?w końcu przyszłego roku czasy podróży jeszcze bardziej się skrócą: z Warszawy do Gdańska pojedziemy w 2 godziny 37 minut, a do Krakowa ?w 2 godziny 12 minut.

Atrakcyjność Pendolino mają dodatkowo podnieść elastyczne ceny. Bilety kupione z wyprzedzeniem tygodniowym będą tańsze o 20 procent, a kupowane dwa tygodnie wcześniej – nawet o 30 procent.

Nie wiadomo jednak, czy zapowiadany poziom cen biletów na Pendolino uda się długo utrzymać. Koszty eksploatacji tych pociągów będą dużo wyższe od dzisiejszych ekspresów. Tymczasem na odbudowę rynku potrzeba przynajmniej dwóch, trzech lat.

Kluczowe dla kolei są inwestycje w modernizację torów, bo to one pozwolą jeździć szybciej i bardziej komfortowo. W najbliższych latach PKP Polskie Linie Kolejowe chcą wydawać na inwestycje nawet po 9–10 mld złotych rocznie. Modernizowane są nie tylko tory. Przykładowo do końca przyszłego roku będzie sfinalizowany wart ok. 1 mld złotych najnowszy projekt informacji dla pasażerów.

Nie tylko pendolino ma zahamować masowy odpływ pasażerów z dalekobieżnych połączeń kolejowych. Intercity inwestuje w sumie 5,6 mld złotych w modernizację i zakup nowego taboru, który trafi na najważniejsze linie w całym kraju.

Nowoczesne, bardziej komfortowe i szybsze pociągi mają przyciągnąć tych, którzy zniechęceni powolnością i siermiężnością PKP masowo przesiadają się do samochodów, Polskiego Busa oraz tanich linii lotniczych.

Pozostało 93% artykułu
Turystyka
Kompas Wakacyjny 2017: W Grecji Mitsis nie do pobicia
Turystyka
Kompas Wakacyjny 2017 pomaga w pracy agenta
Turystyka
Kompas Wakacyjny 2017: „Strelicje" pokonały „Ślicznotkę"
Turystyka
Turcy mają nowy pomysł na all inclusive
Materiał Promocyjny
Technologia na etacie
Turystyka
Włoskie sklepiki bez mafijnych pamiątek
Materiał Promocyjny
Problem sukcesji w polskich firmach będzie narastał