Kubańskie władze ogłosiły kolejny plan ożywienia gospodarki. Kraj zamierza odzyskać między innymi status liczącego się eksportera owoców cytrusowych. Zwiększyć ma się także eksport produktów biotechnologicznych i medycznych. Już dziś Kuba zarabia rocznie 400 milionów dolarów na eksporcie szczepionek.

Kołem zamachowym przemian gospodarczych ma jednak pozostać turystyka. Według danych kubańskiego Państwowego Urzędu Statystyki i Informacji (ONEI) w ubiegłym roku karaibski kraj słynący z gorącej muzyki i cygar odwiedziło 2,7 mln gości. To liczba rekordowa. Wpływy z turystyki mimo kryzysu wzrosły o prawie 12 proc. i wyniosły równowartość ponad 1,7 mld dolarów.

W tym roku wyspa ma gościć 2,9 mln turystów. Władze w Hawanie chcą przyciągać nie tylko wielbicieli realnego socjalizmu. Zamierzają budować dla zagranicznych gości pola golfowe i urządzać rejsy luksusowymi statkami, myślą o atrakcjach dla miłośników nurkowania, przyrody i dla osób, które chciałyby poprawić stan zdrowia dzięki słynnym kubańskim lekarzom.

Choć socjalistyczny rząd nie mówi o tym głośno, na Kubie są warunki do rozwoju także turystyki religijnej. Po marcowej pielgrzymce papieża Benedykta XVI magnesem dla wiernych z zagranicy może stać się narodowe sanktuarium Matki Bożej Miłosierdzia z El Cobre w pobliżu Santiago de Cuba. W tym roku obchodzona jest rocznica 400-lecia objawienia cudownej figury patronki Kuby, którą Jan Paweł II koronował w 1998 roku podczas wizyty na wyspie.

W ostatnich miesiącach znacząco zwiększył się wpływ na kubańską gospodarkę osób, które – jak to określają władze – „pracują na własny rachunek". W liczącym 11 mln mieszkańców boleśnie doświadczonym przez socjalizm kraju tacy przedsiębiorcy, zwani cuentapropistas, stanowią już 380-tysięczną rzeszę.

W 2010 roku rząd pozwolił, by „paladares", niewielkie prywatne placówki gastronomiczne, mogły podejmować 20 gości zamiast 12, jak wcześniej. Obecnie w lokalach tych może się już stołować nawet 50 osób naraz. Władze ułatwiły też Kubańczykom kupowanie samochodów, co spowodowało rozwój usług przewozowych.

Większość Kubańczyków wciąż żyje jednak w skrajnej biedzie. Ich sytuację pogarsza to, że pod pretekstem reform władze zmniejszyły ilość subsydiowanych produktów.