Czerwone domki rybackie na palach, majestatyczne góry i turkusowe wody fiordów przyciągają co roku na Lofoty setki tysięcy gości. To o wiele więcej niż wynosi liczba mieszkańców, których łącznie jest zaledwie 24 tysiące – pisze niemiecki „Tagesschau” w internetowym wydaniu.
– Z każdym rokiem pojawia się więcej problemów – mówi Kjersti Delp, jedna z mieszkanek Lofotów w rozmowie ze szwedzkim radiem Sveriges Radio. – Turyści rozbijają namioty wszędzie, gdzie popadnie, bo nie ma tu żadnych ogrodzeń ani ograniczeń. Najgorzej jest z tymi, którzy przyjeżdżają bez toalet – z namiotami czy starymi kamperami. Wszystko trafia do natury. Latem, gdy robi się ciepło, smród jest nie do zniesienia – twierdzi.
Czytaj więcej
Norweski parlament zatwierdził podatek turystyczny, który wejdzie w życie w 2026 roku. Będzie on doliczany do noclegu i wyniesie 3 procent jego ceny.
Przybywa turystów na Lofotach – to kłopot
W ubiegłym roku w samych hotelach na Lofotach nocowało prawie 724 tysiące turystów – te statystyki nie uwzględniają tych, którzy mieszkali w kamperach, namiotach lub w prywatnych mieszkaniach rezerwowanych za pośrednictwem platform takich jak Airbnb. Liczba tych ostatnich wzrosła w ciągu roku o ponad 50 procent.
Dodatkowy ruch to ogromne obciążenie dla samorządów. – Musimy wydawać setki koron rocznie na każdego mieszkańca tylko po to, by poradzić sobie z dodatkowymi kosztami śmieci i toalet – mówi burmistrz jednej z tutejszych gmin, Einar Benjaminsen, w rozmowie z norweską telewizją NRK. – Wolelibyśmy przeznaczyć te środki na szkoły czy opiekę zdrowotną, a nie na sprzątanie po turystach.
W czerwcu kilku burmistrzów z Lofotów udało się do Oslo, by wymusić działania na władzach centralnych. Ich starania zakończyły się sukcesem – parlament norweski zatwierdził wprowadzenie lokalnych opłat turystycznych. Na początek kilka euro dziennie będą musieli zapłacić goście nocujący w hotelach i pasażerowie statków wycieczkowych.
Podatek turystyczny to dopiero pierwszy krok
– Wreszcie nie będziemy musieli wybierać: remontować szkołę czy sprzątać po turystach? – mówi z ulgą burmistrz gminy Vågan Vidar Thom Benjaminsen.
Choć turystyka przynosi regionowi wiele korzyści – szczególnie tam, gdzie inne źródła dochodu, jak rybołówstwo, tracą na znaczeniu – to zdaniem lokalnych władz potrzebna jest kontrola. – Dziesięć lat temu tylko 2–3 procent mieszkańców było przeciwnych turystom. Dziś to już 20–25 procent. Nastroje się pogarszają – wyjaśnia Benjaminsen.
Aby nie doszło do eskalacji napięć, konieczne są nowe regulacje. Podatek turystyczny to dopiero początek. W stolicy Norwegii trwają już rozmowy nad kolejnym krokiem – wprowadzeniem dodatkowej opłaty dla turystów korzystających z platform takich jak Airbnb.