Zjawisko narastającego gatekeepingu w obleganych przez turystów miastach opisuje dziennik „The New York Times”. 

Czym jest gatekeeping? Coraz popularniejsze zjawisko w obleganych przez turystów miastach

Gatekeeping, czyli w dosłownym tłumaczeniu „pilnowanie bram”, można rozumieć jako kontrolowanie dostępu. We współczesnym kontekście turystycznym i kulturowym określenie stało się synonimem strzeżenia lokalnych sekretów.

Jak pisze „The New York Times”, mieszkańcy miast takich jak Meksyk, Kopenhaga czy Mediolan mają dość sytuacji, w których ich codzienne azyle – ulubione kawiarnie, plaże, parki czy bazary z odzieżą – stają się zatłoczonymi atrakcjami turystycznymi. Reagują na to w prosty sposób: odmawiają dzielenia się poleceniami z przyjezdnymi. Gdy odkryją perełkę wolną od tłumów, zachowują tę informację dla siebie.

Dlaczego mieszkańcy stosują gatekeeping? Powodów jest wiele

Zjawisko to jest formą samoobrony przed skutkami overtourismu (nadmiernej turystyki). Do głównych powodów, dla których mieszkańcy stosują gatekeeping, należą:

  • Wzrost cen i komercjalizacja: Kiedy popularność danego miejsca rośnie (jak stało się z targowiskami w Meksyku), ceny szybują, a lokalni sprzedawcy zaczynają dostosowywać je do portfeli zagranicznych klientów;
  • Utrata spokoju: Mieszkańcy czują, że ich okolice tracą unikalny charakter i zaczynają przypominać parki rozrywki. Przykładem jest Mediolan, gdzie tłumy turystów coraz częściej wdzierają się do dotąd spokojnych dzielnic;
  • Brak poszanowania lokalnej kultury: Rosnąca frustracja wynika z zachowań niektórych podróżnych, którzy hałasują, śmiecą i nie szanują lokalnych zwyczajów;
  • Ochrona środowiska: W przypadku miłośników ekologii gatekeeping służy obronie lokalnej przyrody przed zadeptaniem przez rzesze turystów szukających idealnych kadrów do zdjęć.

Poszukiwanie autentyczności kontra zmęczenie turystą

Zjawisko gatekeepingu to zderzenie dwóch światów. Z jednej strony współcześni podróżni desperacko poszukują autentyczności i ukrytych perełek, często omijając główne atrakcje turystyczne. Z drugiej strony lokalna społeczność czuje się przytłoczona napływem gości, traktując ich obecność jako formę najazdu.

W skrajnych przypadkach zmęczeni sytuacją mieszkańcy celowo wprowadzają turystów poszukujących sekretnych miejsc w błąd, kierując ich w mało atrakcyjne, a nawet niebezpieczne lokalizacje. Dla większości z nich jest to cicha walka o zachowanie prawa do przestrzeni, która, ich zdaniem, należy do nich.