Marija Linnhoff, prezes niemieckiego stowarzyszenia niezależnych agentów turystycznych VUSR, zaproponowała, by niemiecki rząd dopłacał emerytom do zagranicznych podróży zimą. Jej zdaniem, wyjazdy na dwa, trzy miesiące na Majorkę czy do Turcji w czasie, kiedy w Niemczech trzeba ogrzewać mieszkania, to dobre rozwiązanie dla rządu. Mieszkańcy spędzą czas w cieplejszych regionach świata, więc nie będą zużywać gazu, co przy ograniczonych dostawach może być ogólnie korzystnym rozwiązaniem.

Linnhoff mówi o dodatkach rzędu 500 euro i podkreśla, że „podróżowanie na przekór Putinowi” jest lepsze niż „marznięcie na przekór Putinowi”. W rozmowie z gazetą „Rheinische Post” Linnhoff podkreślała, że już teraz wielu seniorów spędza zimę za granicą.

Wypowiedź prezes VUSR podchwyciły duże niemieckie media, między innymi „Das Bild”, RTL i autorzy satyrycznego programu w telewizji ZDF „Heute Show”. Ta pierwsza gazeta zapytała nawet polityków o rozwiązanie wymyślone przez Linnhoff, ale nie byli oni nim zachwyceni.

Czytaj więcej

Wakacje w Niemczech drożeją nawet o 27 procent. Egipt na czele podwyżek

Przewodnicząca komisji ds. turystyki w Bundestagu Jana Schimke stwierdziła, że pomysł kosztowałby skarb państwa co najmniej 10 miliardów euro, a nie da się ocenić, jakie byłyby oszczędności z takiego przedsięwzięcia. Także poseł Ralf Stegner skrytykował propozycję i stwierdził, że to typowy pomysł, który pojawia się przy drinku, ale na pewno nie jest rozwiązaniem problemów energetycznych Niemiec. Z kolei organizacja Paritätischer Wohlfahrtsverband ostrzega, że program wiązałby się z dodatkową emisją CO2, bo oznaczałby zwiększenie liczby podróży lotniczych.

Na pytanie niemieckiego portalu branży turystycznej Reisevor9 Linnhoff przyznała, że jej wypowiedź miała dość spontaniczny charakter, ale osobiście jest bardzo zadowolona z oddźwięku, jaki przyniosła, bo wywołała debatę na temat sposobów oszczędzania energii, a zdaniem Linnhoff do tego programu przyłączyć się powinny wszystkie branże gospodarki, także turystyka.