Bułgarsko-Polskie Forum Biznesu Turystycznego, czyli spotkanie przedstawicieli branży turystycznej z obu państw, odbyło się dzisiaj w Warszawie. Z delegacją Bułgarii przyjechał minister turystyki Christo Prodanow.

Bułgarski minister i polski wiceminister zapowiedzieli zacieśnienie współpracy turystycznej między oboma krajami. - Jestem pewien, że forum otworzy nową erę w relacjach między naszymi narodami i naszych stosunkach gospodarczych, a co za tym idzie, pobudzi wymianę turystyczną - mówił Andrzej Gut-Mostowy. - Wspólnie z Ministerstwem Turystyki Bułgarii i ambasadą Bułgarii zaczynamy pracować nad nowymi rozwiązaniami, jest jednak za wcześnie, by przedstawić konkretny plan działań - zaznaczył.

- Dla mojego ministerstwa i Polskiej Organizacji Turystycznej zaangażowanie w rozwijanie polsko-bułgarskiej współpracy turystycznej i budowanie nowych więzi gospodarczych, zwłaszcza w obliczu nowej, wojennej rzeczywistości za wschodnią granicą, będzie specjalne i ponadstandardowe. Ze wszech miar jest korzystne i pożądane, aby jak najwięcej Polaków wybierało Bułgarię jako kraj wypoczynku - podkreślił wiceminister.

Gut-Mostowy zapowiedział też, że w pierwszych dniach czerwca uda się do Bułgarii z rewizytą, która ma być „elementem szerszej akcji informacyjno-promocyjnej Bułgarii na rynku polskim”.

- Bułgaria ma trzy zagraniczne przedstawicielstwa turystyczne, jedno z nich znajduje się w Warszawie. To pokazuje, jak ważny jest dla nas polski rynek - podkreślał Christo Prodanow.

Czytaj więcej

Bułgaria w Warszawie. Uroczyste otwarcie przedstawicielstwa turystycznego

- Stosunki polsko-bułgarskie mają wyjątkowy potencjał, bo nasze narody żywią do siebie pozytywne uczucia. Polaków i Bułgarów łączy podobna mentalność i słowiańskie korzenie - wskazywał.

Na ten aspekt zwraca uwagę Milena Todorowa, menedżer ds. marketingu Bułgarskiego Sojuszu Czarnomorskiego (Bulgarian Black Sea Alliance), organizacji non-profit, której zadaniem jest promowanie bułgarskiego wybrzeża i wspieranie współpracy między resortem turystyki, czarnomorskimi gminami i prywatnymi przedsiębiorcami.

Polacy jeżdżą do Bułgarii od lat, znają dobrze ten kierunek, a to, zdaniem Todorowej, bardzo ułatwia promocję.

Autopromocja
ORZEŁ INNOWACJI

Konkurs dla startupów i innowacyjnych firm

WEŹ UDZIAŁ

- Mamy te same zasoby i równie dobry produkt, co sąsiednie kraje. Polaków nie trzeba o tym przekonywać, bo wielu doskonale zna Bułgarię. Z innymi krajami, zwłaszcza zachodnioeuropejskimi, jest trudniej, im trzeba Bułgarię pokazać, a konkurencja jest duża, zwłaszcza że po kryzysie covidowym wiele krajów turystycznych prowadzi agresywne kampanie reklamowe. Niektóre bardziej oddalone od nas kraje dają nawet wiarę dziwacznym informacjom sugerującym, że Bułgaria jest częścią konfliktu rosyjsko-ukraińskiego - mówiła Milena Todorowa.

Wojna w Ukrainie to dla Bułgarii dodatkowy ciężar udźwignięcia. - Ma ona bardzo zły wpływ na bułgarską turystykę - bezpośredni, bo zabrała jej turystów rosyjskich i ukraińskich, i pośredni, bo sprawia, że inne kraje postrzegają Bułgarię jako miejsce niebezpieczne, zagrożone, znajdujące się blisko działań wojennych - wskazywał Christo Prodanow.

- Wbrew fałszywym wiadomościom rozpowszechnianym przez niektóre media, w bułgarskim morzu nie pływają miny. Jedną z moich najważniejszych misji jest zapewnienie Polaków, że Bułgaria jest spokojnym, bezpiecznym miejscem - mówił minister.

Czytaj więcej

Europa nie boi się, że wojna zabierze jej turystów. „Spodziewamy się dobrego sezonu”

Straty z rynków wschodnich, które stanowiły ważną część bułgarskiej turystyki przyjazdowej, liczą bułgarskie biura incomingowe. - Dla mojej firmy to duży problem, pracuję z rynkami rosyjskojęzycznymi od 20 lat. 60 procent moich klientów z Rosji, Ukrainy i Białorusi w tym roku nie przyjedzie - mówił Iwan Kiriazow, prezes biura podróży Landis z Burgas, które specjalizuje się w przyjmowaniu turystów, głównie z Europy Wschodniej, w kurortach nad Morzem Czarnym. Ale to nie znaczy, że rynek ukraiński jest całkowicie zamknięty.

- Wojna toczy się teraz we wschodniej Ukrainie, na zachodzie kraju jest w miarę spokojnie - mówił Kiriazow. Jak zapewniał, turyści z takich miast jak Lwów, Tarnopol czy Iwano-Frankiwsk są gotowi podróżować turystycznie. Pierwszej grupy autokarowej z Ukrainy Kiriazow spodziewa się w czerwcu.

- Z rynków wschodnioeuropejskich zostali mi Polacy, Węgrzy, Słowacy. Pierwsze dwie grupy z Polski przyjadą w czerwcu. Liczę, że tego lata będzie ich więcej, bo Polska to dla nas kluczowy rynek - dodaje Kiriazow.

W ubiegłym roku Bułgaria gościła 3,7 miliona turystów, którzy wykupili noclegi (dla porównania w najlepszym w historii bułgarskiej turystyki roku 2019 było ich 9,3 miliona). Z Polski przyjechało 222,4 tysiąca turystów (160 tysięcy, jeśli odliczyć podróżnych tranzytowych), co plasuje ją na pierwszym miejscu wśród krajów nie graniczących bezpośrednio z Bułgarią oraz szóstym w ogólnych statystykach, po Rumunii, Turcji, Niemczech, Grecji i Ukrainie (dla porównania w 2019 roku w Bułgarii wypoczywało 421 tysięcy Polaków, co dawało dziewiąte miejsce).

Na ilu turystów liczy Bułgaria w tym roku? - Próbuję być realistą, dlatego uważam, że będzie ich między 5 i 6 milionów - oszacował Christo Prodanow. - Zrobimy wszystko, co w naszej mocy, żeby ugościć więcej turystów z Polski. Chcę jednak podkreślić, że dla mnie nie jest ważne, ile osób przyjedzie do Bułgarii, istotne jest to, co przeżyją podczas pobytu i z jakimi wspomnieniami wrócą do domu - podkreślił.

Minister zadeklarował też, że będzie kontynuował program dopłat do czarterów, o ile Komisja Europejska kolejny raz przedłuży zezwolenie na takie wsparcie. Na razie obowiązuje ono do końca czerwca.

Czytaj więcej

Bułgaria znosi obowiązek okazywania certyfikatów covidowych i testów na granicy

Bułgaria dąży do rozciągnięcia swojego sezonu turystycznego na wszystkie pory roku. Co zatem można robić w Bułgarii poza sezonem letnim?

- Bułgaria zajmuje trzecie miejsce w Europie, po Włoszech i Grecji, pod względem liczby zabytków, co pozwala nam rozwijać turystykę kulturową. Jest też na drugim miejscu, po Islandii, pod względem liczby źródeł wody mineralnej, przy których powstało wiele ośrodków spa i wellness - mówił. Przyznał przy tym, że mało się robi na rzecz promocji tego rodzaju turystyki.

- Poranek na stoku w jednym z naszych ośrodków narciarskich, na przykład w Bansku, Borowcu czy Pamporowie, popołudnie w spa, a wieczór przy lampce bułgarskiego wina to doskonała kombinacja - zachwalał minister.