Touroperator i reprezentujący go agent turystyczny muszą poinformować klienta o przepisach wjazdowych do danego kraju - reguluje to dyrektywa unijna, a za nią przepisy poszczególnych krajów członków Unii Europejskiej. To jasne. Ale co powinno zrobić biuro podróży, jeśli między sprzedażą wyjazdu a dniem jego rozpoczęcia przepisy się zmienią? Nic. Tak wynika z decyzji ogłoszonej przez niemiecki sąd.
Czytaj więcej
Około 350 tysięcy wierzycieli i miliard euro zobowiązań, a do tego tysiące ludzi bez pracy – taki będzie bilans rozpoczynającego się właśnie postęp...
Zmieniły się przypisy po zawarciu umowy? Biuro nie odpowiada
Sąd miał rozstrzygnąć skargę klientów biura podróży, którzy domagali się od organizatora zwrotu kosztów wynikających z konieczności wyrobienia nowego paszportu dziecku, dodatkowego noclegu w hotelu i konieczności wykupienia nowych biletów lotniczych na Malediwy. Całość opiewała na ponad 4 tysiące euro. Sprawę opisuje portal Reise vor-9.
Problem pojawił się, ponieważ już po zakupie imprezy okazało się, że paszport dziecka, choć był ważny w momencie rezerwacji, to do dnia wyjazdu (15 marca 2024 rok) ważność tę straci. Rodzice to zauważyli i przedłużyli dokument. Jednak nie wiedzieli, że na początku 2023 roku Malediwy zmieniły zasady - nie wpuszczają już dzieci na podstawie takich dokumentów, wymagają wystawionych na nowo. Dlatego podczas odprawy siedmioletniemu pasażerowi odmówiono wejścia na pokład.
Klienci złożyli wniosek o wystawienie nowego paszportu, który był gotowy na drugi dzień. W związku z tym ponieśli jednak koszty wynikające z samej procedury urzędowej, ale też noclegu w hotelu i nowych biletów lotniczych. Wszystko razem kosztowało 4577 euro.