W rozmowie z portalem Hosteltur wskazuje, że dziś znacznie atrakcyjniejsze inwestycyjnie są rynki Ameryki Łacińskiej i Azji, a unijne regulacje coraz częściej działają wbrew interesom europejskiej branży turystycznej.
Nadmierne regulacje i rosnące obciążenia fiskalne powodują spadek popytu i wzrost niewypłacalności firm. Jak podkreśla Ebel, przedsiębiorstwa bardzo rzadko publicznie ogłaszają decyzję o opuszczeniu danego rynku. Po prostu przenoszą inwestycje gdzie indziej.
W jego ocenie Europa coraz wyraźniej przegrywa konkurencję o kapitał z innymi regionami świata. TUI, który aspiruje do roli europejskiego czempiona na globalnym rynku, porównywalnego z największymi międzynarodowymi platformami, dziś widzi znacznie większy potencjał inwestycyjny poza Unią Europejską, między innymi w Ameryce Łacińskiej i Azji.
Ebel zwraca też uwagę na paradoks: same instytucje europejskie regulują rynek w sposób, który szkodzi europejskim interesom, wprowadzając przepisy – jak choćby dotyczące imprez turystycznych – które w jego opinii osłabiają atrakcyjność ich oferty, zamiast ją wzmacniać. Europa może i powinna działać lepiej, jeśli nie chce podkopywać własnej konkurencyjności.
Czytaj więcej
Grupa TUI oficjalnie uruchomiła działalność w Rumunii, rozszerzając swoją obecność w Europie. Firma zyskuje nowy rynek źródłowy, a sami Rumuni mają...