Reklama

Sebastian Ebel: Za dużo regulacji i podatków wypycha TUI poza Europę

Prezes Grupy TUI Sebastian Ebel ostro krytykuje europejską biurokrację, rosnące podatki i nadmierne regulacje. Jego zdaniem osłabiają one konkurencyjność firm turystycznych w Europie.
Przez nadmierne regulacje Europa sama osłabia swoją pozycję na globalnym rynku turystycznym - mówi p

Przez nadmierne regulacje Europa sama osłabia swoją pozycję na globalnym rynku turystycznym - mówi prezes TUI Sebastian Ebel

Foto: DPA, Julian Stratenschulte

W rozmowie z portalem Hosteltur wskazuje, że dziś znacznie atrakcyjniejsze inwestycyjnie są rynki Ameryki Łacińskiej i Azji, a unijne regulacje coraz częściej działają wbrew interesom europejskiej branży turystycznej.

Nadmierne regulacje i rosnące obciążenia fiskalne powodują spadek popytu i wzrost  niewypłacalności firm. Jak podkreśla Ebel, przedsiębiorstwa bardzo rzadko publicznie ogłaszają decyzję o opuszczeniu danego rynku. Po prostu przenoszą inwestycje gdzie indziej.

W jego ocenie Europa coraz wyraźniej przegrywa konkurencję o kapitał z innymi regionami świata. TUI, który aspiruje do roli europejskiego czempiona na globalnym rynku, porównywalnego z największymi międzynarodowymi platformami, dziś widzi znacznie większy potencjał inwestycyjny poza Unią Europejską, między innymi w Ameryce Łacińskiej i Azji.

Ebel zwraca też uwagę na paradoks: same instytucje europejskie regulują rynek w sposób, który szkodzi europejskim interesom, wprowadzając przepisy – jak choćby dotyczące imprez turystycznych – które w jego opinii osłabiają atrakcyjność ich oferty, zamiast ją wzmacniać. Europa może i powinna działać lepiej, jeśli nie chce podkopywać własnej konkurencyjności.

Czytaj więcej

TUI wchodzi do Rumunii. Kolejny krok w ekspansji w Europie Środkowo-Wschodniej
Reklama
Reklama

Czy TUI zwiększy ofertę lotów do Hiszpanii?

Pytany o plany dotyczące zwiększenia liczby ofert wakacji w Hiszpanii, Ebel odpowiada: i tak, i nie. Jego zdaniem rynki takie jak Majorka są już bardzo nasycone i niezwykle trudno przebić się przez konkurencję.

– Skoro rynek jest nasycony, dlaczego mielibyśmy dokładać kolejne miejsca w samolotach? – pyta retorycznie.

Inaczej wygląda sytuacja w wypadku Wysp Kanaryjskich i części kontynentalnej Hiszpanii, gdzie możliwe jest zwiększenie oferty. Kluczowa dla strategii TUI pozostaje jednak rozbudowa połączeń do tak zwanych klastrów własnych, czyli kierunków, w których grupa ma lub rozwija własne hotele.

Przykłady to Oman, gdzie po uruchomieniu hoteli TUI planuje intensyfikację lotów, czy Republika Zielonego Przylądka, gdzie dostępność połączeń oferowanych przez inne linie jest ograniczona. Jednocześnie Ebel podkreśla, że TUI tworzy pakiety turystyczne praktycznie ze wszystkimi liniami lotniczymi, wykorzystując współpracę dynamiczną, dającą mu elastyczność. Dzięki temu możliwe jest oferowanie lotów nawet z mniejszych niemieckich lotnisk regionalnych do Hiszpanii. Jego zdaniem Hiszpanii nie grozi utrata połączeń lotniczych.

Czytaj więcej

Największe biuro podróży na świecie zabierze klientów do Zakopanego

Rosnące opłaty lotniskowe uderzają w popyt

Duże emocje wśród linii lotniczych, zarówno hiszpańskich, jak i niemieckich budzi wzrost opłat i podatków lotniskowych. Jak wpływa to na działalność TUI?

Reklama
Reklama

Ebel podkreśla, że takie zmiany wymagają niezwykle ostrożnej analizy, ponieważ klienci nie sygnalizują z wyprzedzeniem, jak zareagują na podwyżki cen. Doświadczenie pokazuje jednak jedno: część klientów wrażliwych cenowo po prostu wybiera inny kierunek.

– Widziałem to wielokrotnie przez ponad 30 lat pracy w branży – mówi prezes TUI. – Gdy ceny rosną zbyt mocno, klienci rezygnują z danego miejsca.

W przypadku rodzin efekt jest zwielokrotniony. Dla czteroosobowej rodziny nawet niewielki wzrost opłat jednostkowych może oznaczać dodatkowy koszt przekraczający 100 euro. Ebel apeluje do władz publicznych i operatorów lotnisk, które, jak mówi, często wykazują „duży apetyt na podwyżki”, by pamiętały, że nie przynosi to realnych długoterminowych korzyści.

Co więcej, wiele z tych opłat dotyczy głównie firm europejskich, podczas gdy podmioty spoza UE funkcjonują w zupełnie innej strukturze kosztowej. Zdaniem Ebla wciąż zbyt rzadko dostrzega się, że europejskie firmy nie konkurują wyłącznie między sobą, ale także z globalnymi platformami i przedsiębiorstwami spoza Unii Europejskiej.

Biurokracja i regulacje – ten sam problem

Prezes TUI nie ma wątpliwości: podatki i regulacje to dwie strony tego samego medalu, jeśli chodzi o konkurencyjność europejskich firm. Europa znalazła się w momencie, w którym bardziej opłaca się inwestować poza nią niż w jej granicach.

– Zawsze rekomendowałem, by zatrzymać ten trend i ograniczyć wzrost kosztów generowanych przez biurokrację – podkreśla.

Reklama
Reklama

Jak mówi, TUI jest na drodze do stania się globalnym liderem, jednak dodatkowe podatki i regulacje sprawiają, że alokacja kapitału poza Europą staje się po prostu bardziej racjonalna biznesowo.

Czytaj więcej

TUI z najlepszym pierwszym kwartałem w historii

Gdzie dziś łatwiej prowadzić biznes?

Ebel nie neguje potrzeby istnienia regulacji jako takich. Zadaje jednak proste pytanie: gdyby dziś zaczynał działalność gospodarczą, gdzie by ją założył?

Odpowiedź jest jednoznaczna: w kraju z mniejszą biurokracją i wyraźnym wsparciem dla przedsiębiorców. Nawet w samej Europie różnice są znaczące. Jego zdaniem założenie firmy w Danii czy Portugalii jest wyraźnie łatwiejsze niż w Niemczech.

– Musimy walczyć z biurokracją, bo w Europie stała się ona biznesem samym w sobie – mówi Ebel. – Utrudnia działalność firm i blokuje powstawanie nowych.

Reklama
Reklama

Szczególnie niepokojąca jest dla niego sytuacja w Niemczech, gdzie silna baza średnich przedsiębiorstw przez dekady stanowiła fundament gospodarki. W ciągu ostatnich dziesięciu lat wiele z nich po prostu się wyprowadziło.

– Są jak klienci: nie zapowiadają odejścia, po prostu to robią – podsumowuje.

Europa reguluje przeciwko sobie?

Czy to ostrzeżenie dla polityków? Zdaniem Ebla – zdecydowanie tak. Podkreśla, że problem nie dotyczy jednego kraju, lecz większości państw europejskich i samej Unii jako całości. Kluczowe pytanie brzmi: jak realnie wspierać i wzmacniać europejskie przedsiębiorstwa?

Prezes TUI uważa, że regulatorzy często są przekonani, że działają w interesie konsumentów, ale efekty bywają odwrotne od zamierzonych. Jako przykład podaje regulacje dotyczące imprez turystycznych.

Jeśli na rynku zabraknie atrakcyjnych i konkurencyjnych pakietów turystycznych, klienci będą coraz częściej samodzielnie składać podróże z pojedynczych elementów – bez ochrony, jaką daje pakiet. W niektórych obszarach, jak zauważa, widać pierwsze oznaki zmiany podejścia, jednak tempo reform jest zdecydowanie zbyt wolne.

Reklama
Reklama

– Musimy być bardziej konkurencyjni – podsumowuje Sebastian Ebel. – W przeciwnym razie Europa sama osłabi swoją pozycję na globalnym rynku turystycznym.

Czytaj więcej

Niemieccy agenci turystyczni zarabiają coraz mniej. Co zjada ich prowizje?
Zanim Wyjedziesz
Wielkie Muzeum Egipskie otwarte. Na razie na próbę
Materiał Promocyjny
Nowy luksus zaczyna się od rozmowy. Byliśmy w showroomie EXLANTIX
Biura Podróży
Minister zdecydował – Turystyczny Fundusz Pomocowy pożyczy biurom podróży pieniądze
Biura Podróży
Najlepsze hotele z oferty Corala Travel nagrodzone. Turcja bierze trzy pierwsze miejsca
Biura Podróży
Itaka informuje klientów: odwołane loty, powroty, vouchery i zwroty pieniędzy
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama