Jak informuje serwis PhocusWire, powołując się na raport firmy Operto, analiza danych z Centrum Przejrzystości Reklam Google'a (Google Ads Transparency Center) pokazuje, jak pośrednicy wykorzystują nazwy hoteli, by przyciągać klientów szukających oficjalnych stron obiektów. W efekcie turyści mogą przepłacać za noclegi i mieć problemy z anulowaniem rezerwacji.

Czytaj więcej

Booking.com ostrzega: Nowa fala oszustw po wycieku danych

Podszywanie się pod oryginalne strony hoteli, czyli hijacking

Mechanizm jest prosty. Reklama pośrednika pojawia się wśród pierwszych wyników wyszukiwania po wpisaniu nazwy konkretnego hotelu. Link prowadzi do strony wykorzystującej nazwę obiektu, jego zdjęcia i oferowane pokoje. Wszystko może sprawiać wrażenie, że rezerwacja odbywa się bezpośrednio na stronie hotelu. Tymczasem transakcję obsługuje zewnętrzna firma, która może stosować własne opłaty i warunki anulowania rezerwacji.

Nie chodzi przy tym o samo korzystania z internetowych pośredników, lecz o sposób, w jaki część z nich pozyskuje klientów. Wykorzystywanie nazw hoteli w reklamach może zacierać granicę między oficjalną stroną obiektu a ofertą zewnętrznego sprzedawcy. Zjawisko to określa się w branży jako brand hijacking, czyli przechwytywanie klientów poszukujących konkretnej marki hotelowej.

 800 tysięcy stron pod konkretne hotele

Z raportu Operto wynika, że proceder ma globalny zasięg. Badanie przeprowadzono między 22 maja a 21 czerwca 2026 roku. Analizowano reklamy dziewięciu serwisów rezerwacyjnych. Około 791 tysięcy reklam udało się powiązać z konkretnymi hotelami. Pozostałe dotyczyły ogólnych wyszukiwań noclegów lub określonych lokalizacji.

Zdecydowanym liderem zestawienia jest GuestReservations.com, któremu przypisano około 540 tysięcy reklam, czyli niemal połowę wszystkich zidentyfikowanych. Kolejne miejsca zajęły ReservationDesk.com z około 240 tysiącami reklam i BookOnline.com z 90 tysiącami. W raporcie wymieniono również między innymi Room77.com, HotelsOne.com i Reservations.com.

Wprowadzające w błąd warunki, ukryte opłaty

Problem jest szczególnie widoczny w Stanach Zjednoczonych, gdzie znajduje się około jedna trzecia hoteli objętych analizą. Wśród krajów europejskich najwięcej takich obiektów zidentyfikowano we Włoszech, Francji, Hiszpanii i Wielkiej Brytanii. Na jeden hotel w Ameryce Północnej przypadało średnio 6,6 reklam tego rodzaju, wobec globalnej średniej wynoszącej 3,9.

Operto przeanalizowało 232 skargi konsumentów opublikowane przez amerykańską organizację Better Business Bureau, dotyczące GuestReservations.com. W 46 procentach skarg wskazywano na wprowadzające w błąd lub niezgodne z oczekiwaniami warunki anulowania rezerwacji. W 38 procentach klienci twierdzili, że byli przekonani, że rezerwują pokój bezpośrednio w hotelu, a 34 procent skarg dotyczyło ukrytych lub nieujawnionych wcześniej opłat.

Czytaj więcej

Gwiazdki na Booking.com mogą wprowadzać w błąd. „Łamanie zasad uczciwej reklamy”

Skuteczność przechwytywaczy rezerwacji uderza w hotelarzy

Skutki odczuwają również same obiekty. Według przytoczonego w raporcie przykładu Alaska Frontier Inn, hotelu w amerykańskim stanie Alaska, jego kierownictwo szacowało, że nawet jedna czwarta rezerwacji była przechwytywana przez zewnętrznych pośredników. Goście często przyjeżdżali przekonani, że dokonali rezerwacji bezpośrednio, podczas gdy w systemie hotelowym widniała ona jako transakcja zrealizowana przez inną platformę.

Sprawa trafiła również na drogę sądową. W lipcu 2026 roku San Francisco wniosło pozew przeciwko operatorom GuestReservations.com i BookOnline.com, zarzucając im wprowadzanie klientów w błąd przez naśladowanie oficjalnych stron hoteli i pobieranie zawyżonych opłat. Pozwem objęto także Booking Holdings, właściciela między innymi Booking.com i Priceline, któremu zarzucono wspieranie tego modelu działalności poprzez dostarczanie ofert pokoi hotelowych. W oświadczeniu przekazanym portalowi „Travel Weekly” firma podkreśliła, że poważnie traktuje ochronę konsumentów i uważa pozew za bezpodstawny.

Gra w kotka i myszkę na internetowym podwórku

Jak informuje „PhocusWire”, przedstawiciele Operto zwracają uwagę, że rozwój narzędzi sztucznej inteligencji ułatwia pośrednikom tworzenie i prowadzenie kampanii reklamowych na dużą skalę. Ich zdaniem walka z takimi praktykami przypomina grę w kotka i myszkę: po zablokowaniu jednych reklam pojawiają się kolejne.

Jak uniknąć takiej pułapki? Przed dokonaniem rezerwacji warto sprawdzić nie tylko cenę pokoju, lecz także adres strony internetowej, nazwę firmy pobierającej opłatę i warunki anulowania rezerwacji.

Dobrym rozwiązaniem będzie również porównanie oferty z ceną podaną na oficjalnej stronie hotelu, z uwzględnieniem wszystkich podatków i dodatkowych opłat. Sama obecność nazwy i zdjęć hotelu w reklamie Google'a nie oznacza bowiem, że rezerwujemy nocleg bezpośrednio w tym obiekcie.