Burmistrz Barcelony Ada Colau chce zaproponować całkowite zawieszenie połączeń lotniczych między tym miastem a Madrytem – donosi hiszpańska gazeta „El Periodico” w elektronicznym wydaniu. Każdego dnia Vueling, Iberia i Air Europa realizują na tej trasie prawie 60 lotów tygodniowo w obie strony, co daje 19 tysięcy rejsów rocznie.

CZYTAJ TEŻ: Nocne pociągi wracają do łask

Colau chce, żeby pasażerowie przesiedli się z samolotów do pociągów. Przejazd pociągiem zajmuje dwie i pół godziny, lot trwa co prawda tylko półtorej godziny, ale trzeba doliczyć dojazd do lotniska i odprawę. Zdaniem polityk całkowity czas podróży będzie w obu wypadkach prawie identyczny. Co prawda w najbliższym czasie zakazy jeszcze nie zaczną obowiązywać, ale burmistrz chce już teraz zwrócić uwagę mieszkańców na inne formy podróżowania i uświadomić im, że trzeba wziąć odpowiedzialność za środowisko.

Pomysł nie jest nowy, już w zeszłym roku prezes KLM-u Pieter Elbers zachęcał klientów, by zastanowili się, czy na krótkich trasach rzeczywiście muszą latać – lepszym rozwiązaniem może być, jego zdaniem, pociąg. Przewoźnik przechodzi od słów do czynów – jak podaje niemiecki portal branżowy Reisereporter, już w marcu tego roku z jego rozkładów zniknie połączenie między Amsterdamem a Brukselą i zastąpione zostanie pociągiem. Przelot na tej trasie trwa godzinę, szybkie koleje Thalys pokonują ją w nieco ponad półtorej godziny.

ZOBACZ: KLM: Czy na pewno musisz lecieć?

W ostatnim czasie kolej w Hiszpanii zaczęła mocniej zabiegać o pasażerów i obniżyła ceny. Bilet z Barcelony do Madrytu można kupić już za 10 euro.