Nie kończą się inicjatywy władz Holandii mające ograniczyć uciążliwość dla środowiska ruchu lotniczego. Niedawno rząd zapowiedział zmniejszenie rocznej przepustowości lotniska Schiphol, by przyspieszyć ograniczenie hałasu i emisji dwutlenku węgla. Grupa linii lotniczych, w tym KLM, zaskarżyła tę decyzję do sądu, ale sąd oddalił ich zastrzeżenia.

Teraz pojawiła się kolejna wiadomość – parlament chciałby wprowadzić podatek od pasażerów, którzy przesiadają się w Amsterdamie na inny lot - donosi portal Schengen Visa Info. Pozyskane w ten sposób środki miałyby być przeznaczone na promowanie niższych kosztów energii dla mieszkańców Holandii.

Port w Amsterdamie jest jednym z centrów przesiadkowych Europy, z czego korzysta KLM. Prezes i dyrektor generalny KLM Marjan Rintel stwierdził, że wprowadzenie podatku jest niezrozumiałe i bardzo niepokojące. Nigdzie na świecie nie stosuje się bowiem podobnych rozwiązań. Przewoźnik zaapelował do władz o rozważenie jeszcze raz wszystkich skutków takiej decyzji.

– Jesteśmy pierwszym i jedynym krajem na świecie, w którym rozważany jest taki podatek – mówi Rintel. – Oznaczałoby to, że jedynie pasażerowie podróżujący przez Schiphol zapłacą dodatkową opłatę za bilet lotniczy, co nie miałoby zastosowania w wypadku innych europejskich portów lotniczych – wyjaśnia.

Badania wykazały, że jeśli podatek zostanie wprowadzony, liczba przesiadających się pasażerów spadnie o około 30 procent. To przełoży się na straty dla linii lotniczej. Prezes podkreśla, że KLM jest w dużej mierze zależny od klientów, którzy przylatują do Amsterdamu z różnych krajów europejskich, by polecieć dalej w świat.

Port lotniczy Schiphol jest podobnego zdania. Jak twierdzi, nałożenie podatku na pasażerów transferowych może zagrozić pozycji konkurencyjnej Holandii na arenie światowej.