Choć dwa i pół tygodnia minęło od wiadomości o istotnym zwiększeniu liczby wykrytych przypadków nowej odmiany koronawirusa, Omikrona, nadal nie wiemy o nim zbyt wiele poza tym, że będzie prawdopodobnie posiadał zdecydowanie większą zdolność przenoszenia się między ludźmi niż dominujący dotychczas wariant Delta – pisze prezes Instytutu Badania Rynku Turystycznego Traveldata Andrzej Betlej rozpoczynając cotygodniowy raport z postępów epidemii i jej wpływu na turystykę wyjazdową.

Czytaj więcej

Betlej: Raport Rainbowa potwierdza dobre wyniki biur podróży. Zyski w górę

Za wcześnie jeszcze na ocenienie jego śmiertelności (stosunek liczby zgonów do liczby zakażeń), chociaż na obecnym etapie wydaje się, że są duże szanse, że jest ona stosunkowo mała. Część badaczy ma jednak obawy, że przeważnie łagodny przebieg choroby, może wynikać np. z niskiego przeciętnego wieku zakażanych osób, które okazywały się statystycznie znacznie bardziej odporne na dotychczasowe warianty koronawirusa.

To co nie wydaje się podlegać większym wątpliwościom to przekonanie, że tak zaraźliwy wariant najprawdopodobniej wywoła kolejną falę epidemii (w warunkach polskich już piątą), choć nadal trudno określić jak groźną i długotrwałą – wskazuje Betlej.

Fale epidemii zbieżne ze zmianami odporności

Stosunkowo powszechne jest skojarzenie, że powtarzające się pandemiczne fale mają związek z pojawianiem się nowych odmian wirusa. Taka teza ma w dużym stopniu oparcie w rzeczywistości, choć jest też wyraźnie widoczne istnienie silnego związku nasilenia pandemii z porami roku. Chłodne miesiące, które skłaniają ludzi do przebywania w pomieszczeniach zamkniętych, w których ryzyko transmisji jest większe (...). Późną wiosną i latem sytuacja jest odwrotna i w tym okresie liczba zakażeń przeważnie istotnie spada”.

Dlaczego jednak w niektórych krajach, w tym w Polsce spadek głównych wskaźników epidemicznych był wyraźnie głębszy niż w Europie Zachodniej, mimo że przeciwepidemiczne ograniczenia były tam z reguły bardziej restrykcyjne niż w naszym kraju, a ich przestrzeganie z reguły bardziej rzetelne? Wydaje się, że w tej sytuacji ujawnia się oddziaływanie kolejnego czynnika determinującego wielkości głównych wskaźników epidemicznych, a mianowicie ogólnej odporności społeczeństw na zakażenia i dalsze skutki pandemii.

Betlej ma na to wytłumaczenie - Polska późną wiosną i latem 2021 była blisko odporności stadnej na koronawirusa. Jak do tego doszło?

Oto jego wywód. „Fale wzrostu liczby zachorowań, co istotne, dotyczą jedynie przypadków ujawnionych, które są z reguły na tyle dolegliwe, że skłaniają ludzi do przeprowadzenia testów kontrolnych. W rzeczywistości przypadków zakażeń jest najprawdopodobniej przynajmniej kilkakrotnie więcej, tyle że są one bezobjawowe, ewentualnie skąpoobjawowe. Przyczyniają się one jednak do przejściowego (najczęściej na kilka miesięcy) wzrostu odporności na kolejne zakażenia, w tym częściowo również na nowe odmiany koronawirusa.

Czytaj więcej

Traveldata: Pierwsza obniżka cen wakacji 2022 w tym roku
Autopromocja
ORZEŁ INNOWACJI

Konkurs dla startupów i innowacyjnych firm

WEŹ UDZIAŁ

Czynnik ten w dużym stopniu tłumaczy relatywnie bardzo dobrą sytuację epidemiczną Polski w okresie czerwiec-wrzesień 2021. Otóż kraj nasz wcześniej przeszedł dwie wysokie fale epidemii (2 i 3), z których zwłaszcza trzecia ze szczytem w pierwszej dekadzie kwietnia miała duże znaczenie dla podniesienia ogólnej odporności społeczeństwa. Równolegle przeprowadzano już akcję szczepień, która była stosunkowo intensywna (w szczycie liczba dawek przekraczała 600 tysięcy dziennie).

Te dwa stosunkowo nieodległe i „świeże” czynniki działające razem spowodowały znaczne przejściowe uodpornienie społeczeństwa na zakażenia i dalsze konsekwencje w postaci poważnych powikłań. Efektem były bardzo niskie na tle innych krajów kontynentu wskaźniki epidemiczne w okresie koniec czerwca-początek października, tym bardziej, że rozpoczął się właśnie najmniej korzystny dla rozwoju koronawirusa okres miesięcy letnich.

W tym okresie trwał już proces stopniowej utraty odporności nabytej podczas drugiej, a zwłaszcza trzeciej fali epidemii oraz jej dodatkowe obniżenie w obliczu znacznego spadku liczby nowych szczepień. Nie rekompensowały one spadku odporności nabytej w rezultacie szczepień wiosennych, która zderzyła się w końcu ze zmianą warunków pogodowych. Skłoniły one ponownie do znacznie częstszego przebywania w pomieszczeniach zamkniętych.

Rezultatem była wyższa niż przypuszczano czwarta fala epidemii nieco zbyt późno łagodzona przez podawanie trzeciej dawki, które według prowizorycznych obliczeń rozpoczęło przed miesiącem powolny proces podnoszenia ogólnej odporności społeczeństwa na wariant Delta koronawirusa.

Trzecia dawka plus znaczna bieżąca liczba nowych zakażeń ponownie podnoszą epidemiczną odporność Polaków, zwłaszcza na cięższy przebieg choroby, co niemal na pewno gwarantuje znaczną poprawę wskaźników epidemicznych w najbliższych tygodniach”.

Polska w czołówce zgonów

Polska ma obecnie stosunkowo wysoką liczbę zgonów. Gorzej jest pod tym względem jedynie w trzech unijnych krajach będących źródłem ruchu turystycznego, na Węgrzech, Słowacji i w Czechach, i w dwóch krajach docelowych dla turystyki – w Chorwacji i Bułgarii.

Co ciekawe, zauważa Betlej, sytuacja Polski na tle źródłowych krajów zachodnioeuropejskich była znacząco lepsza podczas drugiej i trzeciej fali epidemii w porównaniu z sytuacją fali czwartej. Ilustruje to wykresem relacji miesięcznej liczby zgonów do liczby wykrytych zakażeń przy założeniu trzytygodniowego średniego czasowego przesunięcia między przebiegiem krzywych liczby wykrywanych zakażeń, a liczbą zgonów dla okresu od listopada 2020 do listopada 2021 roku.

Instytut Badania Rynku Turystycznego Traveldata

Widać, że relacja zgony/zakażenia dla Polski przekraczała relacje dla zachodnioeuropejskich krajów źródłowych około 1,5-krotnie – komentuje autor.

Przyczyną rozbieżności mogły być „przede wszystkim nieco zaniżona liczba wykrywanych zakażeń i zbyt długie pozostawanie zakażonych w warunkach domowych, a w niewielkim stopniu mniejsza skuteczność i doświadczenie służby zdrowia (w Polsce prawie nie było pierwszej fali) w leczeniu ciężkich przypadków koronawirusa”.

Relacja ta zdecydowanie powiększyła się podczas fali czwartej, gdy urosła z około 1,5 do wartości blisko 7-krotnej. Zjawisko to można częściowo tłumaczyć wpływem nowego czynnika, a mianowicie niższym stopniem zaszczepienia naszego społeczeństwa (54 procent) wobec społeczeństw Europy Zachodniej (70-75 procent). Prowadzi to do sytuacji, że wśród osób zakażanych (przy założeniu, że szczepienie nie chroni przed zakażaniem) znajduje się przynajmniej o 70 procent więcej osób niezaszczepionych (46 do 27) ze znacznie większym ryzykiem zgonu.

„Przyjmując jednak argument o pewnej ochronie osób zaszczepionych przed wykrywalnym zakażeniem, można uznać, że sytuacja niskiego zaszczepienia Polaków odpowiada za około 2-krotnie wyższy poziom rozpatrywanej relacji.

Pozostałą część różnicy można tłumaczyć jeszcze większym niż na wiosnę zaniżeniem liczby osób z wykrytą infekcją. (...)

Kolejnym istotnym czynnikiem, na co coraz częściej zwracają uwagę lekarze jest sytuacja, że chorzy przywożeni są do szpitala w relatywnie ciężkim stanie, co radykalnie obniża ich szanse na skuteczną pomoc i na przeżycie. Generalnie spotykana jest opinia, że choremu na covid można z dużym prawdopodobieństwem pomóc jeśli ma zainfekowane 10-20 procent płuc, przy 40 procentach sytuacja staje się już wysoce problematyczna, a przy 60 procentach wyzdrowienia należą do przypadków zdecydowanie wyjątkowych.

Ostatnie szersze informowanie o tych kwestiach (niezwlekanie z testowaniem, a zwłaszcza udaniem się do lekarza) powinny w najbliższych tygodniach poprawić relację zgony/zakażenia w Polsce i w pewnym stopniu przybliżyć ją do notowanej w krajach zachodnioeuropejskich. W tym samym kierunku będzie też działać przyspieszająca dość wyraźnie (poniżej w tym materiale) akcja szczepień trzecią dawką” - wyjaśnia swój tok rozumowania ekspert.

Trzecia dawka przyspiesza poprawę odporności

W kolejnych rozdziałach swego materiału Betlej przywołuje dane o szczepieniach w Polsce i poszczególnych krajach Europy. Wynika z nich, że o ile stopień zaszczepienia społeczeństw w krajach zachodnioeuropejskich (pełna dawka, stan na 5 grudnia) przekracza już na ogół znacząco 65 procent (liderzy: Portugalia 87,4, Hiszpania 79,6, Dania 76,7, Irlandia 76,2, Belgia 75,5, Włochy 74,1 procent), o tyle w Polsce jest to 54,1 procent.

Największe kłopoty epidemiczne mają teraz kraje, w których wskaźnik ten jest szczególnie niski, a należą do nich Słowacja (43,2), Rosja (40,7), Rumunia i (38,6) i Bułgaria (26 procent).

„Pewną niespodzianką może być, że o większy stopień zaszczepienia społeczeństw niż średnio w naszym regionie [Europy centralnej i wschodniej] zadbano w takich krajach jak np. Maroko (61,8), czy Turcja (60,1 procent)”.

Szczepienia trzecią dawką idzie szybciej niż pierwszą i drugą. W tygodniu kończącym się 21 listopada dokonano 463 tysięcy zaszczepień przypominających, w kolejnym trzecią dawkę przyjęło 724 tysiące osób, a w ostatnim tygodniu było to już 919 tysięcy ludzi. Łączna liczba podanych pierwszych i drugich dawek preparatu była znacznie mniejsza i wyniosła w wymienionych tygodniach odpowiednio 271, 327 i 283 tysiące. - wylicza autor.

Szczepienie trzecią dawką przebiega jednak w Polsce mało dynamicznie, czego dowodem jest stosunkowo niski wskaźnik zaszczepionych w ten sposób osób do ogółu społeczeństwa. 5 grudnia wyniósł on 9,7 procent. Dla porównania, w Irlandii było to 19,9 procent, w Belgii 18,5, w Danii 16,7, w Portugalii 14,8, we Włoszech 14,7, w Hiszpanii 12,3, na Litwie 12,9, w Turcji 16,5 procent, w Wielkiej Brytanii 30,6, a w Izraelu 44,5 procent.

Przy obecnym tempie szczepienia się osób, które dotychczas nie zdecydowały się na przyjęcie preparatu (około 690 tysięcy w skali miesiąca), dla utrzymania odporności społeczeństwa na niezmienionym poziomie konieczne jest podawanie w ciągu tygodnia około 200 tysięcy trzecich dawek preparatu. Niezbędna dla utrzymania odporności liczba została już więc 1,5-krotnie przekroczona przed dwoma tygodniami, 2,5-krotnie przed tygodniem, a w ostatnim zaszczepiono już 919 tysiące osób, co oznacza około 4,5-krotne przekroczenie minimum niezbędnego do stabilizacji poziomu odporności naszego społeczeństwa jako całości.

Sytuacja epidemiczna Polski mniej korzystna od unijnej

Zarówno polski wskaźnik liczby zakażeń (4327), jak i liczby zgonów (69,8) są obecnie znacząco wyższe od wskaźników od europejskich krajów źródłowych.

Polska utrzymuje jeszcze przewagę pod względem wskaźników epidemicznych (zwłaszcza liczby nowych zakażeń) nad częścią krajów z najbliższego sąsiedztwa, ale w ostatnich dwóch miesiącach uległa ona wyraźnemu zmniejszeniu – podaje prezes Traveldaty i publikuje, jak co tydzień, wykres pokazujący miejsce Polski wśród unijnych sąsiadów.

Masywniejsze niebieskie słupki oznaczają średni wskaźnik liczby zachorowań (lewa skala), a węższe słupki czerwone średni wskaźnik liczby zgonów, który w celu lepszej wizualizacji przedstawiony jest w dostosowanej skali prawej.

Instytut Badania Rynku Turystycznego Traveldata

Pod względem nowych zachorowań pozycja Polski w ostatnim tygodniu pozostała bez istotnych zmian, ale nastąpiła zmiana na niekorzyść pod względem liczby zgonów.

Przegląd sytuacji epidemicznej w wybranych krajach

W kolejnej partii materiału Betlej przedstawia dane z grupy wybranych krajów Unii Europejskiej i spoza niej dotyczące stan epidemii. Umieszcza jest też na mapach i w tabeli. Stosuje przy tym podział na kraje źródłowe, z których pochodzi najwięcej turystów i kraje docelowe, które są najczęściej celem przyjazdów.

Instytut Badania Rynku Turystycznego Traveldata

W ciągu tygodnia wskaźnik liczby zakażeń w zachodnioeuropejskich krajach źródłowych odnotował znaczny wzrost z 3978 do 4867, czyli o 22,3 procent.

Wyższe wskaźniki w tej grupie notują Belgia (10670), Holandia (9447), Szwajcaria (7188), Irlandia (6980), Austria (6133), Słowenia (6043), Dania (5204) i Niemcy (4736).

Utraciła już swoją relatywnie korzystną sytuację Francja, w której wysoki wcześniej wskaźnik liczby zakażeń (ponad 2500) obniżył się w drugim tygodniu października do poziomu 450, po czym przeszedł w fazę stopniowego coraz szybszego wzrostu, przy czym w ostatnim tygodniu wzrósł 3139 do 4452, czyli w istotnie większej skali (41,8 procent) niż w większości pozostałych krajów regionu.

Po wcześniejszym bardzo wyraźnym spadku dynamiki wzrostu (do zaledwie 0,7 procent) zbiorczy ważony wskaźnik nowych zachorowań w Europie Środkowo-Wschodniej opadł z 3123 do poziomu 2989.

W Polsce tygodniowy wskaźnik nowych zakażeń wykazał w ostatnim tygodniu kolejny, ale już bardzo niewielki wzrost (o 0,7 procent) i osiągnął 4327, ale mimo to jest on jeszcze prawie 1,2-krotnie niższy od jego maksymalnej wartości, która miała miejsce w ostatnim tygodniu marca 2021 (5091).

Zdecydowania słabnąca dynamika wzrostu sugeruje, że szczyt czwartej fali może pod względem nowych zakażeń być nieco niższy od szczytu fali trzeciej.

Niższy niż w Polsce wskaźnik zakażeń występuje już w 13 krajach Unii, a dodatkowo legitymuje się nim jeszcze 5 krajów docelowych, czyli Turcja, Egipt, Maroko, Tunezja i Albania. Obecnie w Polsce stał się on jednak niższy (ponad 1,1-krotnie) niż w grupie zachodnioeuropejskich krajów źródłowych jako całości, w których znaczny wzrost nowych zachorowań odnotowano zwłaszcza we Francji i w Belgii.

Instytut Badania Rynku Turystycznego Traveldata

W ostatnim tygodniu wskaźnik liczby zgonów dla Polski był już zaledwie 23. najniższym wśród krajów Unii Europejskiej, a w Europie wyprzedzała nas jeszcze Szwajcaria (14,4), Albania (8,45) i Norwegia (3,24). Mniejsza jego wartość miała miejsce również w krajach docelowych jak Maroko (0,28), Tunezja (2,97), Egipt (3,68) i Turcja (16,4).

Instytut Badania Rynku Turystycznego Traveldata

W Hiszpanii w ostatnim tygodniu wskaźnik zakażeń kontynuował swój wzrost i w rezultacie podniósł się do 1678. W tym samym czasie podniósł się również w ważnych regionach turystycznych, w tym w Katalonii z 1470 do 1819, na Balearach z 1379 do 1680, a w rejonie Walencja i Alicante z 1255 do 1697. Podniesienie się tego wskaźnika odnotowano w minionym tygodniu również na Wyspach Kanaryjskich, z 984 do 1200. „Należy jednak zaznaczyć, że tamtejsze wskaźniki, mimo że przeważnie przekroczyły już średnią z krajów docelowych (1147), nadal są jednak wyraźnie lepsze niż w zachodnio- i środkowoeuropejskich krajach źródłowych, w których ostatnio były odpowiednio na poziomach 4867 i 2989 zakażeń na milion mieszkańców”.

Obok Hiszpanii w ostatnim tygodniu znacząca wzrosły liczby zakażeń w dużej części krajów docelowych, a największy w Portugalii (wzrost z 2003 do 2381), Włoszech (z 1360 do 1677), na Malcie (z 1182 do 1576) i Cyprze (z 1569 do 4087). Zniżki miały natomiast miejsce w Albanii (z 1089 do 751), Bułgarii (z 2329 do 2001), Grecji (z 4182 do 3827) i Turcji (2064 do 1835).

Na bardzo niskim poziomie pozostawał wskaźnik nowych zakażeń w Egipcie, który po zniżce z 63,2 do 61,5, tym razem podniósł się do 62,7 zakażeń na milion mieszkańców. „Zniżkę kontynuował też wcześniejszy kilkutygodniowy trend wzrostowy tygodniowego wskaźnika liczby zgonów, który w minionym tygodniu spadł z 4,02 do 3,68. Jest to obecnie nadal poziom mniej korzystny niż tylko w dwóch krajach europejskich (Szwecja i Hiszpania). Oba główne wskaźniki epidemiczne w dalszym ciągu pozostają w tym kraju bardzo niskie na tle pozostałych krajów docelowych i źródłowych” - czytamy w raporcie.

Instytut Badania Rynku Turystycznego Traveldata

Sytuacja epidemiczna w USA znacznie się w ostatnim tygodniu pogorszyła - wskaźnik nowych wzrósł z 1649 do 2438 przypadków na milion mieszkańców.

W Japonii w ostatnim tygodniu zatrzymała się poprawa sytuacji epidemicznej, a wskaźnik nowych zakażeń nieznacznie wzrósł z 5,81 do 6,04.

W Korei Południowej w ostatnim tygodniu podniósł się dość znacznie do poziomu 603 przypadków na milion mieszkańców. Jego minimalna wartość miała miejsce, podobnie jak w Japonii, przed dwudziestoma czterema tygodniami i wyniosła 62,4.

Tygodniowy wskaźnik liczby nowych zakażeń w Chinach w minionym tygodniu odnotował zdecydowany wzrost do 8,81.