Rząd w ekspresowym tempie próbuje uchwalić zmianę ustawy o podatkach i opłatach lokalnych. Uchwalił jej projekt we wtorek, tego samego dnia przesłał do Sejmu, a już dzisiaj wieczorem izba ma go głosować. W środę rekomendowali go posłowie połączonych komisji finansów i samorządu terytorialnego. Głos chcieli zabrać przedstawiciele organizacji zrzeszających hotelarzy i przedsiębiorców turystycznych, ale prowadzący obrady próbował im to uniemożliwić. Uległ dopiero pod ich presją.

Czytaj więcej

Awantura o opłatę turystyczną w wersji rządowej. Branża turystyczna protestuje

Przedsiębiorcy zgodnie bardzo krytycznie wypowiadali się w sprawie dysponowania przychodami z opłaty miejscowej. Ich zdaniem nie powinny one w całości trafiać do kas gmin, ale w części być przeznaczone na cele promowania turystyki.

Europejskie Stowarzyszenie Przedsiębiorców Turystycznych wydało dzisiaj komunikat na temat tej sytuacji. Publikujemy go w całości. 

"Europejskie Stowarzyszenie Przedsiębiorców Turystycznych stanowczo sprzeciwia się zarówno kierunkowi procedowanych zmian dotyczących opłaty miejscowej, jak i sposobowi, w jaki próbuje się je uchwalić.

Rada Ministrów przyjęła projekt 15 września. 16 września odbyło się jego pierwsze czytanie, a jeszcze tego samego dnia wieczorem zajęły się nim połączone Komisje Finansów Publicznych oraz Samorządu Terytorialnego i Polityki Regionalnej. 17 września projekt ma być dalej procedowany przez Sejm.

W ciągu kilkudziesięciu godzin próbuje się więc rozstrzygnąć sprawę, nad którą branża turystyczna i Ministerstwo Sportu i Turystyki pracowały od wielu miesięcy.

Branża musiała domagać się prawa do zabrania głosu

Szczególnie niepokojący był przebieg środowego posiedzenia połączonych komisji.

Po przedstawieniu stanowisk przez posłów i stronę rządową przewodniczący zmierzał do zakończenia dyskusji bez umożliwienia przedstawicielom branży turystycznej przedstawienia swoich stanowisk. Dopiero po interwencji prezesa Europejskiego Stowarzyszenia Przedsiębiorców Turystycznych Łukasza M. Mikosza przedstawiciele organizacji obecnych na sali zostali dopuszczeni do głosu.

Kiedy przedstawiciele branży domagali się możliwości przedstawienia kolejnych stanowisk, argumentowano między innymi, że projekt był już przedmiotem konsultacji.

ESPT stanowczo odrzuca utożsamianie konsultacji prowadzonych w ramach wcześniejszych prac nad projektem Ministerstwa Finansów z konsultacjami obecnego rozwiązania z branżą turystyczną.

Projekt UD372 rozpoczął swoją drogę jako projekt Ministerstwa Finansów dotyczący zmian w ustawie o podatkach i opłatach lokalnych oraz ustawie o podatku od czynności cywilnoprawnych. Jego pierwotne założenia obejmowały między innymi zmianę sposobu poboru istniejących opłat miejscowej i uzdrowiskowej, zastąpienie inkasentów płatnikami, kwestie różnicowania stawek oraz rozwiązania deregulacyjne dotyczące podatku od czynności cywilnoprawnych.

W konsultacjach wcześniejszego projektu uczestniczyły przede wszystkim podmioty zainteresowane nim z perspektywy finansów publicznych, podatków i samorządu, w tym samorządy i regionalne izby obrachunkowe. Nie zastępuje to konsultacji z przedsiębiorcami turystycznymi i organizacjami reprezentującymi sektor, którego rozwiązanie bezpośrednio dotyczy.

Czytaj więcej

Ustawa zamieniająca opłatę miejscową w opłatę turystyczną – do komisji. Jutro głosowanie

„Na komisji usłyszeliśmy, że projekt przecież był konsultowany. Trzeba więc zadać podstawowe pytanie: z kim i czego dotyczyły te konsultacje? Jeżeli tworzymy rozwiązanie dotyczące turystyki, przedsiębiorców turystycznych i pieniędzy pobieranych od osób korzystających z zakwaterowania, nie można konsultować wcześniejszego projektu podatkowego z instytucjami finansów publicznych i samorządami, a później powiedzieć branży turystycznej, że została wysłuchana. Nie została. O turystyce nie można stanowić prawa za plecami turystyki” – mówi Łukasz M. Mikosz, prezes Europejskiego Stowarzyszenia Przedsiębiorców Turystycznych.

Konsultacje nie mogą polegać na skonsultowaniu wcześniejszej koncepcji z innym kręgiem podmiotów, a następnie powoływaniu się na nie po zasadniczej zmianie znaczenia projektu.

Tak nie tworzy się prawa. Tak nie wyglądają rzetelne konsultacje ani dobra legislacja.

Branża nie jest przeciwko opłacie turystycznej

Opłaty związane z pobytem turystów funkcjonują w wielu państwach i najważniejszych europejskich destynacjach turystycznych. Odpowiednio skonstruowana opłata turystyczna może być instrumentem rozwoju turystyki. Może finansować promocję destynacji, rozwój infrastruktury, poprawę przestrzeni publicznej, ochronę dziedzictwa oraz działania zwiększające konkurencyjność miejscowości, regionów i całego kraju.

Dlatego obecny spór nie sprowadza się do pytania: opłata turystyczna – tak czy nie?

Pytanie brzmi: po co pobieramy te pieniądze i co później z nimi robimy?

Projekt rządowy pozostawia wpływy publiczne z opłaty w systemie finansów gminnych. Nie tworzy mechanizmu gwarantującego przeznaczenie części środków na promocję Polski jako destynacji turystycznej, nie zapewnia systemowego udziału Polskiej Organizacji Turystycznej ani stabilnego finansowania regionalnych i lokalnych organizacji turystycznych.

„Nie jesteśmy przeciwnikami opłaty turystycznej. Wręcz przeciwnie, takie rozwiązania funkcjonują w większości państw o dużym potencjale turystycznym. Ale jeżeli pobieramy od człowieka pieniądze w związku z jego pobytem, a następnie nie gwarantujemy, że choć część tych pieniędzy będzie pracowała na rozwój turystyki i przyciąganie kolejnych gości, to przestajemy mówić o rzeczywistym instrumencie polityki turystycznej. Zostaje nam po prostu kolejna danina publiczna” – wskazuje Łukasz M. Mikosz.

Turysta nie jest problemem gminy

W debacie nad opłatą turysta coraz częściej przedstawiany jest przede wszystkim jako koszt: korzysta z infrastruktury, generuje odpady, zwiększa ruch i powoduje wydatki samorządu.

To tylko połowa rachunku.

Turysta płaci za zakwaterowanie. Je w restauracjach. Korzysta z transportu. Kupuje bilety do atrakcji. Robi zakupy. Korzysta z usług. Pieniądze pozostają u lokalnych przedsiębiorców, finansują wynagrodzenia pracowników i generują wpływy podatkowe.

Według danych przedstawianych przez Ministerstwo Sportu i Turystyki sektor turystyczny odpowiada za około 5 proc. polskiego PKB i zapewnia około 637 tysięcy miejsc pracy. W 2025 r. wydatki turystów w Polsce osiągnęły około 94 miliardów złotych, a z turystycznych obiektów noclegowych skorzystało 58,9 miliona osób.

Mimo tej skali turystyka nadal zbyt często traktowana jest jak dodatek do gospodarki.

Turystyka nie potrzebuje kolejnej daniny. Potrzebuje polityki rozwoju.

Setki godzin rozmów z Ministerstwem Sportu i Turystyki

Obecny sposób procedowania projektu jest tym bardziej niezrozumiały, że dialog dotyczący opłaty turystycznej już trwał.

Od wielu miesięcy przedstawiciele branży rozmawiali z Ministerstwem Sportu i Turystyki oraz sekretarzem stanu Ireneuszem Rasiem o modelu opłaty i sposobie podziału pochodzących z niej środków.

Nie były to rozmowy, podczas których wszyscy od początku mieli takie samo stanowisko. I właśnie dlatego miały znaczenie.

Dyskutowano o wysokości opłaty, sposobie jej pobierania, udziale samorządów, finansowaniu Polskiej Organizacji Turystycznej, regionalnych organizacji turystycznych i lokalnych organizacji turystycznych oraz o tym, jaka część środków powinna rzeczywiście wracać do systemu promocji i rozwoju turystyki.

Koncepcja przedstawiana przez Ireneusza Rasia zakładała podział, w którym 80 proc. wpływów otrzymywałyby gminy, 18 proc. Polska Organizacja Turystyczna, a 2 proc. stanowiłoby wynagrodzenie związane z poborem opłaty. W toku dalszych rozmów pojawiały się również inne warianty i postulaty.

Branża nie zaakceptowała automatycznie każdego z nich.

Na tym właśnie polegał dialog.

Przedstawiciele administracji i przedsiębiorców siadali przy jednym stole, przedstawiali argumenty, spierali się o proporcje i szukali rozwiązania, które uwzględni zarówno potrzeby samorządów, jak i interes całej polskiej gospodarki turystycznej.

„Nie chodzi o to, że branża i minister Raś we wszystkim się zgadzali. Właśnie przeciwnie. Możemy się kilka razy pokłócić, później kilka razy pogodzić i dalej siedzieć przy jednym stole, aż znajdziemy rozwiązanie możliwe do zaakceptowania. Temu służy dialog. Branża poświęciła na te prace setki godzin. Nie można tego dorobku wyrzucić do kosza tylko dlatego, że na ostatniej prostej pojawił się inny projekt, który łatwiej przeprowadzić przez Sejm w ciągu kilkudziesięciu godzin” – podkreśla prezes ESPT.

Gmina musi dostać swoją część. Ale turystyka musi finansować również turystykę

Branża nie kwestionuje kosztów ponoszonych przez gminy w związku z ruchem turystycznym. Dlatego znaczna część wpływów z opłaty powinna pozostawać w samorządach.

Ale ruch turystyczny nie powstaje sam.

Ktoś musi przekonać turystę z Niemiec, Norwegii, Wielkiej Brytanii czy Stanów Zjednoczonych, żeby spośród dziesiątek europejskich kierunków wybrał właśnie Polskę. Następnie trzeba przekonać go, żeby odwiedził konkretny region i miejscowość.

Temu służą Polska Organizacja Turystyczna, regionalne organizacje turystyczne, lokalne organizacje turystyczne oraz działania przedsiębiorców.

POT odpowiada za promocję Polski jako destynacji. ROT-y budują marki regionów. LOT-y pracują nad konkretnymi destynacjami i lokalnymi produktami turystycznymi.

Dopiero później turysta przyjeżdża do gminy i zostawia w niej pieniądze.

Nie można finansować wyłącznie skutków ruchu turystycznego i jednocześnie zapominać o finansowaniu jego źródła.

Jeżeli opłata ma być rzeczywiście turystyczna, część pieniędzy musi wracać do systemu, który sprawia, że turysta w ogóle do Polski przyjeżdża.

Projekt, który miał dotyczyć czegoś innego, na ostatniej prostej zmienił swoje znaczenie

To właśnie sposób dojścia do obecnego rozwiązania budzi największe zastrzeżenia dotyczące jakości procesu legislacyjnego.

Projekt UD372 pojawił się w wykazie prac legislacyjnych jako inicjatywa Ministerstwa Finansów. Jego pierwotny tytuł obejmował zmianę ustawy o podatkach i opłatach lokalnych oraz ustawy o podatku od czynności cywilnoprawnych. Oficjalna karta projektu wskazuje, że kolejne wersje były publikowane w toku 2026 r., a zmieniał się również zakres i tytuł projektu.

Pierwotnie chodziło przede wszystkim o techniczne i podatkowe zmiany dotyczące istniejących opłat: sposób ich poboru, zastąpienie inkasenta płatnikiem, kryteria różnicowania opłat, zmiany zwolnień oraz rozwiązania deregulacyjne.

Równolegle trwała zupełnie inna debata: jak stworzyć w Polsce rzeczywistą opłatę turystyczną i jak sprawiedliwie podzielić pochodzące z niej środki.

Na ostatnim etapie projekt Ministerstwa Finansów stał się w praktyce rządową odpowiedzią na tę debatę.

15 września został przyjęty przez Radę Ministrów.

16 września odbyło się pierwsze czytanie.

Tego samego dnia wieczorem zebrały się połączone komisje.

17 września Sejm kontynuuje procedowanie.

„Nie kwestionujemy prawa rządu ani parlamentu do wyboru innego rozwiązania niż to, nad którym pracowaliśmy. Ale oczekujemy elementarnych standardów stanowienia prawa. Nie można przez miesiące rozmawiać z branżą o opłacie turystycznej, następnie na ostatniej prostej wykorzystać inny projekt, nadać mu zupełnie nowe znaczenie, a później przeprowadzić go przez parlament w kilkadziesiąt godzin. A już szczególnie nie można następnie powiedzieć przedstawicielom tej branży, że nie trzeba ich wysłuchać, bo konsultacje przecież się odbyły” – mówi Łukasz M. Mikosz.

Nie odbyły się konsultacje z branżą turystyczną dotyczące tego rozwiązania w kształcie i znaczeniu, w jakim jest ono obecnie procedowane.

To rozróżnienie ma fundamentalne znaczenie.

Nie ma zgody na stanowienie prawa o turystyce bez turystyki.

Tak nie wygląda dialog. Tak nie wyglądają rzetelne konsultacje. Tak nie tworzy się dobrego prawa.

Europejskie Stowarzyszenie Przedsiębiorców Turystycznych oczekuje rozwiązania, które będzie traktowało opłatę turystyczną jako narzędzie rozwoju turystyki, a nie wyłącznie dodatkowe źródło dochodów publicznych.

Jeżeli turysta ma płacić w związku ze swoim pobytem, część tych pieniędzy powinna pracować na turystykę: promocję Polski, rozwój regionów i destynacji, budowanie konkurencyjności oraz przyciąganie kolejnych gości.

Środowe posiedzenie komisji pokazało również, że zastrzeżenia nie są głosem jednej organizacji. Na sali stanowiska przedstawiali reprezentanci przedsiębiorców turystycznych, hotelarstwa oraz regionalnych i lokalnych struktur turystycznych. Przedstawiciele sektora podnosili zbieżne zastrzeżenia zarówno dotyczące sposobu procedowania, jak i przeznaczenia wpływów z opłaty.

Turystyka odpowiada za około 5 proc. polskiego PKB. Zapewnia setki tysięcy miejsc pracy. Generuje dziesiątki miliardów złotych wydatków turystów. Nie można jej marginalizować przy stanowieniu prawa, które bezpośrednio jej dotyczy.

O turystyce trzeba rozmawiać z turystyką, a nie za jej plecami.

Europejskie Stowarzyszenie Przedsiębiorców Turystycznych"