Ponad rok temu Raś zaprezentował uczestnikom Kongresu Turystyki Polskiej w Kołobrzegu dziesięć spraw, które chciałby za swojej kadencji zrealizować w dziedzinie turystyki. Obejmował on takie problemy, jak przedstawienie projektu ustawy o opłacie turystycznej, projektu o najmie krótkoterminowym czy powołanie Obserwatorium Turystyki. Dzisiaj w Augustowie, podczas konferencji z okazji Międzynarodowego Dnia Turystyki, podsumował stan realizacji poszczególnych zadań, przyznając, że nie wszystkie udało się przeprowadzić po jego myśli, a inne czekają jeszcze na wdrożenie. Tymczasem jednak postanowił zaproponować pięć nowych zobowiązań.

Brakuje rąk do pracy w turystyce i pieniędzy na promocję regionów

Na listę wpisał sobie następujące zadania.

Doprowadzenie do zwiększenia szkolenia kadr dla turystyki. Jeśli turystyka ma się rozwijać, a wszystko wskazuje na to, że ma przed sobą lata wzrostu, będzie potrzebowała nawet 100 tysięcy nowych pracowników do 2035 roku. Raś zamierza z Ministerstwem Edukacji i samą branżą turystyczną uruchomić nowe programy nauczania. Jeszcze w tym roku planuje zwołać w Warszawie konferencję na ten temat z udziałem wszystkich zainteresowanych, w tym głównie przedstawicieli szkolnictwa zawodowego.

Nowa energia w systemie promowania turystyki zakładająca współpracę Polskiej Organizacji Turystycznej z regionalnymi i lokalnymi organizacjami, potocznie zwanym POT-ROT-LOT. Jak policzył, na ten cel POT, którego budżet to nieco ponad 110 milionów złotych, powinien otrzymać w przyszłym roku dodatkowo 70-75 milionów złotych. Za te pieniądze POT mógłby inicjować akcje promujące poszczególne regiony i miasta, oferując dotacje samorządom, które zdecydowałyby się wyłożyć drugie tyle. – Najlepszym mechanizmem jest przymus ekonomiczny. Bo jak my zaproponujemy granty, ale do tego będzie się trzeba dorzucić – co najmniej 50 procent – to te lokalne organizacje pójdą do swojego włodarza i powiedzą: "Słuchaj, albo dajesz i działamy, albo nie dajesz i nie dostajemy pieniędzy" – tłumaczy Raś.

Czytaj więcej

Awantura o opłatę turystyczną w wersji rządowej. Branża turystyczna protestuje

Z dodatkowych środków POT mógłby też uruchomić system czeków turystycznych w całym kraju, podobnych do tych, które dzisiaj realizują cztery województwa wschodnie (warmińsko-mazurskie, podlaskie, lubelskie i podkarpackie).

Raś nie ukrywa, że liczył, że dodatkowe pieniądze POT zyska dzięki udziałowi w opłacie turystycznej. Teraz, kiedy ustawa o opłacie turystycznej przeszła przez Sejm w wersji, jaką zaproponował rząd, czyli z wpływami mającymi być w całości dochodami gmin, pieniędzy trzeba szukać w innych miejscach.

Według Rasia 25 milionów złotych uda się uzyskać podobnie jak rok wcześniej, czyli podczas prac w Sejmie nad budżetem państwa. W zeszłym roku posłowie zgłosili poprawkę, proponując zwiększenie dotacji dla POT o 15 milionów złotych. Rząd nie oponował, więc poprawka przeszła.

A skąd wziąć kolejne 50 milionów złotych? – Jakiś pomysł mam, nie wiem, czy na całą kwotę, ale spróbujemy powalczyć – mówi Raś, ale nic więcej nie zdradza.

Szlaki dla pieszych, trasy dla rowerzystów, poskromienie Bookingu

Jako trzeci w nowym planie polityk zapisał stworzenie rejestru szlaków turystycznych. Jak wskazuje, takiego rejestru do tej pory nie ma, a warto go stworzyć, bo to uporządkuje wiedzę o szlakach i może być inspiracją dla turystów. – Dzięki temu będzie też można stworzyć aplikację dla naszych turystów i dla turystów z zagranicy, żeby mieli w jednym miejscu szlaki certyfikowane przez branżę turystyczną – wyjaśnia.

Uporządkowania i ujednolicenia wymagają również zasady tworzenia, łączenia a przede wszystkim utrzymywania tras rowerowych. W turystyce rowerowej drzemie bowiem – zdaniem wiceministra, ale także zdaniem przedstawicieli branży turystycznej – ogromny potencjał na ożywienie gospodarcze całych regionów. Trasy rowerowe przyciągają turystów krajowych i zagranicznych.

Czytaj więcej

ESPT: Nie ma zgody na stanowienie prawa o turystyce za plecami branży turystycznej

Ostatni punkt z nowej piątki to zniesienie praktyk monopolistycznych platform rezerwacyjnych z noclegami. – Punkt, który będzie zrealizowany ustawowo i do którego przystąpimy niezwłocznie po zamknięciu procedowania w parlamencie ustawy o najmie krótkoterminowym. Mamy na to pomysł i to jest takie zobowiązanie w praktyce. Bo dzisiaj największy operator stara się terroryzować trochę naszych hotelarzy tym, że w umowie wpisuje, że u niego cena [noclegu] ma być najniższa. A wiadomo, że każdy właściciel hotelu współpracuje z różnymi platformami i nie może być tak ograniczony. Musimy to zrobić, bo to są praktyki monopolistyczne. Zrobimy to ustawą, która będzie takich praktyk zakazywała, czym uwolnimy trochę energię naszych przedsiębiorców związanych z bazą noclegową – deklaruje Ireneusz Raś.