Z tego artykułu się dowiesz:
- Jakie plany wiceminister Ireneusz Raś ma dla opłaty turystycznej w Polsce?
- Jakie zmiany proponuje Raś w kwestii prawnych regulacji najmu krótkoterminowego?
- Jakie jest podejście wiceministra do tworzenia nowego instrumentu promującego turystykę w Polsce?
- Kto mógłby stać się częścią zespołu doradców w turystyce, planowanego przez wiceministra?
Ireneusz Raś, który od kilku dni odpowiada za politykę państwa wobec turystyki w resorcie kierowanym przez Jakuba Rutnickiego, ujawnił plan najważniejszych prac, jakie zamierza przeprowadzić w czasie swojego urzędowania, czyli w drugiej połowie kadencji rządu. Wykorzystał do tego okazję, jaką było spotkanie z branżą turystyczną w Kołobrzegu, gdzie odbywa się Kongres "Turystyka Przyszłości".
Czytaj więcej
Polska jest bezpiecznym miejscem dla mieszkańców i dla turystów. Turystyka budując mosty między narodami i ludźmi może być antidotum na złe czasy,...
Wśród generalnych planów wiceministra znalazły się projekty legislacyjne, na które branża turystyczna czeka od lat. Nawet jeśli w poprzednim i obecnym rządzie toczyły się nad nimi jakieś prace, żaden projekt nie ujrzał światła dziennego. Raś zamierza przełamać ten impas.
Opłata turystyczna – samorządy zdecydują, co zrobią z pieniędzmi od turystów
Najdalej idącym i najbardziej wyczekiwanym przez samorządy i branżę turystyczną projektem jest doprowadzenie do uchwalenia opłaty turystycznej. Jak mówi Raś, przez nieporozumienie nazywanej nowym podatkiem.
Jego plan zakłada takie zmiany w prawie, które pozwolą uregulować rzecz w miarę sprawnie i szybko, przez nowelizację istniejących przepisów o opłacie miejscowej, z której już teraz korzysta część samorządów.
Ewentualne wprowadzenie opłaty miałoby charakter fakultatywny – sięgałyby po to rozwiązanie tylko te gminy, które by tego chciały. Zarazem to one byłyby największym beneficjentem pieniędzy z tego tytułu. Zdaniem Rasia do ich kas powinno trafiać 80 procent zebranych środków, pozostałe 20 procent dostawałaby Polska Organizacja Turystyczna, "żeby było z czego wystartować z promocją Polski".
Czytaj więcej
Polska gospodarka osiąga historyczne sukcesy. Dzięki lepszym zarobkom Polacy mogą podróżować, zarazem nasz kraj stał się atrakcyjnym celem podróży...
– Opłata nie będzie obligatoryjna w całym państwie, bo wtedy weszlibyśmy w konflikt z zapowiedziami niektórych polityków, że oni nowego podatku nie zaakceptują – wyjaśniał. – Tym bardziej nie widzę powodu do zablokowania opłaty, że Polacy jeżdżą po świecie i płacą tam te opłaty. Sam niedawno przekonałem się, płacąc za noc dodatkowo 4 euro w Wenecji. Dlaczego goście z innych krajów nie mieliby płacić u nas?
Cena w polskich gminach mogłaby mieścić się w widełkach, które samorząd ustalałby w konsultacji z ministerstwem właściwym do spraw turystyki.
Czy na środki z opłaty turystycznej płaconej przez turystów w miejscach zakwaterowania mogłyby też liczyć regionalne i lokalne organizacje turystyczne? Zdaniem Rasia nie należy zbytnio fragmentować zysków z opłaty – to samorządy powinny decydować, czy chcą wydawać dodatkowe pieniądze na promowanie swoich walorów turystycznych, czy na inne cele. Jeśli ocenią, że chcą zarabiać na turystyce, na pewno to zrobią, bo dzięki promocji wzrośnie ruch turystów, a co za tym idzie, także wzrost przychodów.
Co wtedy z kontrowersyjną opłatą uzdrowiskową? Zdaniem wiceministra powinna pozostać w uzdrowiskach, które chcą ją nadal pobierać. Tyle że wtedy muszą zdecydować się na jedną z opłat, żeby ich nie dublować. – To musi być logiczne i sprawiedliwe – turysta nie może płacić dwa razy za to samo – podkreślił.
Opłaty turystyczne pobiera wiele miast w Europie, dlatego nie powinno się odwlekać decyzji o jej przyjęciu także w Polsce.
Hotele z nowymi gwiazdkami?
Projekt ustawy o hotelarstwie ma między innymi zreformować system kategoryzowania hoteli. W środowisku hotelarzy trwa spór, czy gwiazdki, a co za tym idzie urzędowo sformalizowany system kategoryzowania, są w ogóle potrzebne. Za implementowaniem stosowanego w wielu krajach europejskich systemu Hotelstars Union opowiada się Izba Gospodarcza Hotelarstwa Polskiego.
Minister nie przesądza, co dalej z gwiazdkami. Stwierdził jedynie, że w związku z różnymi opiniami "będzie jeszcze o tym rozmawiał" z hotelarzami.
Bardziej zdecydowany jest, jeśli chodzi o anachroniczne przepisy wynikające z zasad kategoryzacji. "Śmieszny" jest na przykład obowiązek zapewnienia w pokojach hoteli pięciogwiazdkowych igielnika i materiałów do pisania.
Raś chciałby też poprawić nieadekwatne sformułowania z rozporządzenia do obecnej ustawy. Na przykład kiedy jest w nim mowa o konieczności zapewnienia "wody butelkowanej" każdemu gościowi, ale bez określenia pojemności tych butelek, czy o konieczności doprowadzenia do pokojów instalacji radiowo-telewizyjnej, bez dodania, że powinny się też znaleźć urządzenia do odbierania tych mediów. Ministra dziwi też konieczność instalowania telefonu w łazience.
– To są przykłady śmieszne z perspektywy gościa i konkurencyjności. Musimy to usunąć, ale nie rozwalać systemu. Polskie hotele mają unikatową jakość i tego dorobku nie możemy zatracić – mówił Raś.
Najem krótkoterminowy – musimy to zrobić szybko
Generalne zasady najmu krótkoterminowego określiła dyrektywa Unii Europejskiej. Polska powinna implementować przewidziane tam rozwiązania do prawa krajowego do połowy przyszłego roku.
Polskie zasady przewidują konieczność rejestrowania każdego lokalu wynajmowanego na krótko, przeważnie chodzi o użyczanie ich turystom. Takie uporządkowanie działania tego segmentu noclegów wprowadziłoby wiele zalet – od większego bezpieczeństwa turystów po fiskalne, jeśli chodzi o podatki.
– Musimy to zrobić i zrobimy to szybko – podsumował Raś. – To nam pokaże skalę zjawiska i upodmiotowi samorządy. Nie będzie zarazem ingerować w prawo własności.
Czytaj więcej
Potwierdziły się nasze dzisiejsze informacje o zmianie ról w kierownictwie Ministerstwa Sportu i Turystyki. Ukazało się zarządzenie wyznaczające no...
Raś upatruje w uporządkowaniu najmu punktu wyjścia do wdrożenia nowego instrumentu do promowania atrakcyjności turystycznej kraju. Na razie wypowiada się na ten temat jednak bardzo tajemniczo. – Przywiązałem się do myśli, że stworzymy coś, co będzie przełomowym zdarzeniem, wykorzystującym wszystkie możliwości nowej technologii cyfrowej, bazującym na całym potencjale środowiska. Ale ten instrument ma też być sam w sobie instrumentem finansującym promocję Polski. Ma być skomercjalizowany – mówił.
Jak dodał, rozmawiał o tym pomyśle z panią prezes Banku Gospodarstwa Krajowego, która przyjęła pomysł z zaciekawieniem. BGK miałby zapewnić pieniądze na start tego „wehikułu do promocji„. Chociaż jak zastrzegł wiceminister, pomysł wymaga jeszcze „zaangażowania profesorów z wyższej półki, którzy powinni przewidzieć konsekwencje pewnych naszych działań”. Ale zamierza działać szybko, żeby zdążyć z budową tego instrumentu do końca urzędowania.
– Dzięki temu instrumentowi branża pokaże swoją siłę, przestanie być petentem u ministra finansów i w budżecie państwa. Będzie dysponowała własnymi środkami na promocję, o których będzie decydował prezes Polskiej Organizacji Turystycznej, wybierany spośród ludzi, którzy znają się na turystyce – nie krył entuzjazmu wiceminister.
Kto doradzi ministrowi turystyki?
Dwie zapowiedzi Rasia są jego indywidualnymi inicjatywami. Zamierza on powołać niewielki zespół doradców. Chodzi o kilka ("mniej niż dziesięć") osób, autorytetów z różnych dziedzin turystyki. – Chciałbym mieć taką radę, która będzie miała realny wpływ, ta rada ma radzić o konkretach – zapowiedział.
Wiceminister nie chciał ujawnić nazwisk osób, które tam widzi. Chociaż "zna je dobrze lub bardzo dobrze", jeszcze nie z wszystkimi rozmawiał na ten temat.
Według naszych informacji, obecność w zespole zaproponuje wiceprezesowi biura podróży Itaka i wiceprezesowi Polskiej Izby Turystyki Piotrowi Heniczowi, prezesowi Izby Gospodarczej Hotelarstwa Polskiego Ireneuszowi Węgłowskiemu i dr. Bartłomiejowi Walasowi z Wyższej Szkoły Turystyki i Ekologii w Suchej Beskidzkiej.