Tradycyjnie duży rynek źródłowy, jakim przed wojną była dla tureckiej turystyki Ukraina, spadł o 43 procent rok do roku – od stycznia do maja z tego kraju było tylko około 251 tysięcy gości. Statystyki pokazują również, że przez pierwsze pięć miesięcy roku do Turcji przyjechało 289,2 tysiąca Polaków, czyli o 65,42 procent więcej niż rok temu. Daje nam to udział w rynku na poziomie 2 procent.
Ministerstwo podaje, że w pierwszej połowie roku największym zainteresowaniem turystów cieszył się Stambuł - odwiedziło go 6,3 miliona obcokrajowców. Na drugim miejscu znalazła się Antalya z wynikiem 3,14 miliona, a północno-zachodnia prowincja Edirne przyjęła 1,5 miliona gości.
Cel - 90 milionów gości
Zgodnie z wcześniejszymi zapowiedziami ministra turystyki Mehmeta Nuriego Ersoya w tym roku Turcja liczy na 60 milionów podróżnych, co ma się przełożyć na 56 miliardów dolarów przychodów. W perspektywie długoterminowej cel jest jeszcze wyższy – w 2028 roku do kraju ma przyjechać 90 milionów turystów i zostawić 100 miliardów dolarów. Dla przypomnienia – w zeszłym roku kraj odwiedziło 51,4 miliona gości, a przychody wyniosły 46,3 miliarda dolarów.
Turcja liczy, że na przełomie czerwca i lipca na urlop wybierze się około dwóch milionów osób, które spędzą muzułmańskie święto Eid poza domem. Tak szacują przedstawiciele branży turystycznej, na których powołuje się gazeta „Hurriyet” w swoim elektronicznym wydaniu. Tylko w regionie Antalyi zarezerwowano już około 585 tysięcy miejsc w hotelach, a w związku z dużym popytem firmy transportowe podstawiły dodatkowe autobusy. W tym roku święta przypadają od 28 czerwca do 1 lipca, ale prezydent ustanowił także 26 i 27 czerwca dniami wolnymi od pracy. Wliczając weekend, oznacza to nawet 9 dni wolnego.