Już raz podbili serca restauratorów. Czas na koło ratunkowe numer 2!

Z prezesem Restaumatic.com Markiem Skubaczem, który wraz ze wspólnikiem Michałem Kozakiewiczem i zespołem wprowadzili polską gastronomię w XXI wiek, rozmawiamy o tym, jak dzięki Restaumaticowi restauratorzy mogą konkurować o klientów internetowych z portalami finansowanymi przez zachodnie koncerny… i odnosić przy tym duże sukcesy.

Konsumpcja w restauracjach jest zakazana od dwóch tygodni, a wiele wskazuje, że obostrzenie to przedłuży się do końca roku. Gastronomia musi przestawić się na dostawę posiłków do klientów lub odbiór osobisty. Czy pana firma może pomóc branży?

Oczywiście, że tak, a liczby są najlepszym tego potwierdzeniem. Od marca 2020 roku do dzisiaj z naszych usług zaczęło korzystać kolejnych 956 lokali. Tylko w październiku restauratorzy zrealizowali prawie 400 tysięcy zamówień przez internet, to jest skok o 120 procent w zaledwie sześć miesięcy. W tej chwili współpracujemy z ponad 4,5 tysiąca lokali w Polsce i za granicą. Co więcej, mamy świetne relacje z ich właścicielami, a to duża przyjemność w codziennej pracy!

Z czego wynika zainteresowanie restauratorów waszą usługą i, jak pan mówi, dobre stosunki z nimi?

Po pierwsze, gramy do jednej bramki, po drugie z reguły wygrywamy. Restauratorów przekonuje to, że  wynagrodzenie za swoją pracę otrzymujemy dopiero, gdy oni odnoszą sukces.

Co więcej, ryzyko rozpoczęcia współpracy zredukowaliśmy do zera, bo zanim do niej dojdzie, właściciel lokalu dostaje od nas produkt w 100 procentach gotowy do działania. Może nawet złożyć zamówienie sam u siebie, aby poczuć się jak klient. To samo ze zmianą menu, cen, obszarów dostaw – to jest dziecinnie proste, restaurator sam dokonuje zmian i to w czasie rzeczywistym.

Ponadto restauracja ma zawsze jeden dzień na wypowiedzenie umowy, więc nie ma miejsca na błędy, pomyłki czy bylejakość z naszej strony. Wszyscy w firmie stoją na baczność przed klientem!

Czym dokładnie jest Restaumatic?

Restaumatic to profesjonalne strony internetowe z możliwością zamawiania online i narzędzie do redukowania kosztów marketingu o 30-40 procent. Jeśli restauracja ma już swoją stronę internetową, która spełnia wymagania odnośnie do funkcjonalności, a celem jest jedynie zwiększenie jej efektywności, możemy zainstalować system do składania zamówień przez internet, który nazwaliśmy Aktywnym Menu. Wygląda on jak integralna część portalu restauracji.

Czyli?

Najlepiej posłużyć się przykładami realizacji – naszymi klientami są m.in. pizzazradości.pl, yanasushi.eu czy New York Pizza Department.

Wspomniał pan o bramie, przez którą, jak rozumiem, do restauratorów mają gromadnie napływać klienci. To pomoże im poradzić sobie z kryzysem, w jakim się znaleźli w związku z pandemią koronawirusa?

Nie tylko sobie z nim poradzą, ale dobrze przygotują się na przyszłość. Na problem trzeba spojrzeć szerzej. Na świecie od sześciu lat rośnie trend  zamawiania jedzenia z dostawą, jednocześnie spada konsumpcja przy stoliku w restauracji. Lockdown spowodował, że zwyczaje konsumenckie zaczęły się zmieniać, w naszym wypadku przyspieszyły wspomniany trend. Sądzę, że w stosunkowo krótkim czasie zamówienia online będą odpowiadały za 50-60 procent wszystkich składanych w restauracji. Oczywiście osiągnięcie takich wyników będzie możliwe tylko, gdy restauracja będzie mieć dobrą stronę internetową i odpowiednio wcześnie zacznie działać w internecie.

Co to znaczy, że strona jest odpowiednia?

Zachwyca estetyką i funkcjonalnością, a przede wszystkim jest skutecznym narzędziem sprzedażowym. To jest warunek konieczny, ale niewystarczający.

Podsumowując, pierwszym filarem, na którym opiera się skuteczność w internecie, jest dobra strona internetowa, przez którą łatwo się zamawia, a za jedzenie płaci online. A jaki jest drugi filar?

Drugim asem w rękawie restauratorów są narzędzia marketingowe stanowiące integralną część systemu zamawiania online. Skoro klient kupując przez internet jest gotowy zostawić nam swój numer telefonu, adres e-mail, skoro znamy jego historię zakupów, dlaczego tego nie wykorzystać, by wpływać na jego zachowania? Mówię o takich rozwiązaniach jak Generator Kuponów Promocyjnych, Program Lojalnościowy, System Promocji, Cichy Marketingowiec, Moduł SMS czy Ostatnia Szansa. Restauratorów, którzy chcą lepiej wykorzystać potencjał, jaki daje internet, może wesprzeć nasz Dział Marketingu, prowadzimy też blog, na których dzielimy się wiedzą marketingową z klientami.

Brzmi ciekawie, szczególnie zaintrygowała mnie „Ostatnia Szansa”…

Efektywność tego rozwiązania zachwyca klientów i restauratorów, bo z niezadowolonych klientów robi ambasadorów marki. Nic jednak w tym dziwnego, bo badania wykazały, że lojalność klienta jest aż 11 razy większa, gdy usługa nie została zrealizowana idealnie, ale jej naprawa była mistrzowska. W tym celu pokazujemy restauratorowi podczas składania zamówienia ostatnią opinię klienta. Gdy zdarzyło się, że w poprzedniej dostawie zabrakło napoju lub była opóźniona, restauracja może naprawić błąd i dać jakąś wartość dodaną. Reakcje klientów są doskonałe, są zachwyceni i komentują to na przykład tak: „3 miesiące temu zabrakło napoju i byliście 15 minut spóźnieni, teraz jesteście punktualnie, dostałem zaległy napój i jeszcze pyszne ciastko w ramach przeprosin specjalnie od szefa, brawo!”.

To wszystko brzmi ciekawie, ale jak małe restauracje, które nie mają czasu, pieniędzy i ludzki, by działać ostro w internecie, mają wygrać z portalami typu pyszne.pl, pizzaportal.pl, Glovo, Uber Eats, Wolt i innymi?

Rzeczywiście restauratorzy dostrzegają problem portali, z którymi muszą teraz  konkurować. Niestety, uwierzyli, że prowizja rzędu 0-6 procent, jaka oferują im na początku współpracy, zawsze taka pozostanie. Tymczasem teraz waha się od 13 do 35 procent, a to obciąża wynik finansowy. Wysokie rachunki płacone portalom to nie jedyne zmartwienie właścicieli restauracji. Większym niebezpieczeństwem jest odcięcie ich od klientów. W gastronomii brak relacji z klientem to droga do piekła.

Wielu restauratorów na początku, gdy prowizja była niska, wręcz rekomendowało zamawianie posiłków przez takie serwisy. Nie zdawali sobie sprawy, że tracą to, co najważniejsze, czyli możliwość tworzenia elektronicznej bazy klientów. Portale oczywiście starają się utrwalić u zamawiających nawyk kupowania na swoich platformach, rozdając rabaty 10-25 złotych.

Czyli gastronomowie dochodzą do ściany?

Wprost przeciwnie, wielu restauratorów postrzega tę sytuację jako szansę.

Dlaczego?

To proste, portale nie mają swoich klientów, przerzucają ich tylko między restauracjami. Szansa polega na ich pozyskaniu do zakupów bezpośrednio w restauracji. To pozwala zaoszczędzić na wspomnianej prowizji, która średnio waha się od 5 do 15 zł za osobę, a to przecież prawdziwe pieniądze! Zwiększenie przychodu jest możliwe pod warunkiem, że klient zacznie kupować w lokalu.

Kolejna korzyść to osłabienie konkurencji – lokal przejmuje klienta od innych restauracji, które również dostarczają jedzenie pod ten sam adres.

W marcu podbiliście serca restauratorów, podając pomocną dłoń.  Co teraz proponujecie w ramach koła ratunkowego numer 2?

Przede wszystkim obniżamy nasze wynagrodzenie do końca 2020 roku w ten sposób, że jednorazowa aktywacja strony internetowej kosztuje 19 złotych netto (zamiast 49 złotych).

Ponadto prowizja za zamówienia online to zaledwie 2,8 procent. Jeśli mamy płatność online (karta lub szybki przelew), należy uwzględnić jeszcze 1,2 procent dla operatorów.

Dodatkowo restauratorzy, którzy chcą intensywniej wykorzystywać narzędzia marketingowe, dostają od nas 1400 złotych z przeznaczeniem na Kupony Promocyjne, Rabat Do Pierwszego Zamówienia Online lub Programu Lojalnościowego. Warunkiem skorzystania z tego budżetu reklamowego jest zainwestowanie przez restaurację także 1400 złotych. Chcemy te pieniądze przeznaczyć dla 50 restauracji. O tym, które go dostaną, zdecyduje kolejność zgłoszeń.

Kiedy patrzy pan w przyszłość, jest pan optymistą czy pesymistą?

Kiedy spoglądam na wyniki restauracji i zaangażowanie naszych klientów, jestem zdecydowanie optymistą. Pandemia spowodowała, że restauratorzy jeszcze bardziej wykorzystują potencjał oferowany przez nowe technologie. Stali się aktywniejsi w marketingu internetowym.

Ci, którzy współpracują z nami dłużej, mają już spore elektroniczne bazy klientów i zachowują sprzedaż na niezmienionym poziomie, a wielu notuje wysokie wzrosty. Oczywiście część sprzedaży dokonywana w lokalu odpadła z powodu restrykcji, ale rekompensują to sobie zamówieniami online.

Restauratorzy zobaczyli też, jak ważne jest uniezależnienie się od pośredników i teraz są na tym mocno skupieni. Wielu zakłada, że udział tych ostatnich w sprzedaży nie powinien być większy niż 15 procent, my robimy wszystko, aby im w tym pomóc!

Materiał Promocyjny

Mogą Ci się również spodobać

#LOTnaWakacje wraca z nowymi kierunkami

Mykonos i Palermo to dwa nowe kierunki, jakie chce obsługiwać LOT w ramach połączeń ...

Bydgoskie biuro podróży Celtur niewypłacalne

Bydgoskie biuro podróży Celtur poinformowało kujawsko-pomorski urząd marszałkowski o swojej niewypłacalności. Celtur działał na ...

Polacy boją się latać do Azji z powodu koronawirusa

W styczniu liczba rezerwacji lotów z Polski do Chin spadła o 30 procent – ...

SnowShow – najlepiej zorganizowane wyjazdy na narty i snowboard!

Zastanawiasz się, gdzie jechać w Alpy na narty lub snowboard? Rozmawiamy z Michałem Starkowskim, ...

Wild: Samoloty z CPL-u odlecą w zaplanowanym terminie

Wiceminister infrastruktury i pełnomocnik rządu do spraw Centralnego Portu Komunikacyjnego Mikołaj Wild podtrzymuje datę ...

Pracownicy wycieczkowca zastrzelili niedźwiedzia polarnego

Niedźwiedź polarny został zastrzelony na archipelagu Svalbard w Norwegii, ponieważ zaatakował jednego ze strażników ...