W ten sposób Centers for Disease Control and Prevention (CDC) rozszerzyło obowiązujący już przepis dotyczący lotów z Wielkiej Brytanii.
CZYTAJ TEŻ: Kolejny lockdown w Tunezji: Zabieramy krzesła sprzed barów
Badanie jest obowiązkowe, ale CDC rekomenduje, by je powtórzyć 3-5 dni po przylocie, a dodatkowo odbyć siedmiodniową kwarantannę.
Pasażerowie muszą przedstawić wynik testu podczas odprawy pasażerskiej lub potwierdzenie, że są ozdrowieńcami. Jeśli nie mają żadnego z takich dokumentów, linie lotnicze nie mają prawa przyjąć ich na pokład.
CDC nie wskazuje konkretnie rodzaju testu, podaje tylko, że ma to być badanie na obecność wirusa (na przykład PCR), wykonane maksymalnie na trzy dni przed wylotem. Wynik można przedstawić w wersji papierowej lub elektronicznej.
ZOBACZ TEŻ: Merkel: Potrzeba jeszcze tygodni twardych restrykcji
– Testowanie nie wyklucza ryzyka, ale w połączeniu z kwarantanną w domu i przestrzeganiem zasad takich jak noszenie maseczek czy utrzymywanie dystansu społecznego, może sprawić, że podróżowanie będzie bezpieczniejsze, zdrowsze i odpowiedzialniejsze dzięki ograniczeniu rozprzestrzeniania się wirusa w samolotach, na lotniskach i w odwiedzanych miejscach – tłumaczy dyrektor CDC Robert R. Redfield.
Dotąd w Stanach Zjednoczonych koronawirusem zaraziło się ponad 22 miliony ludzi, a 375 tysięcy z nich zmarło, podaje agencja informacyjna Associated Press. AP powołuje się też na dane organizacji branży lotniczej Airlines for America, z których wynika, że w grudniu liczba podróży lotniczych zrealizowanych przez Amerykanów i gości zagranicznych była o 76 procent mniejsza niż rok wcześniej.
CDC zdecydowało o wprowadzeniu nowych obostrzeń od 26 stycznia, by dać przewoźnikom czas na dostosowanie się do nich.