Debata: Komu potrzebna jest Polska Organizacja Turystyczna?

Fotorzepa, Robert Gardziński

Kachniewska: Można oczekiwać od młotka, że zbuduje stół, ale ja wolałabym, aby ten młotek wziął do ręki stolarz. POT jest takim stolarzem. Lasek: Ministerstwo potrzebuje silnego POT, który będzie realizował jego politykę ładu turystycznego, rozwoju turystyki.
Walas: Mam wrażenie, że Kukiz ’15 czerpał z anonimowego hejtu z forów internetowych. Gdzieś ktoś coś usłyszał, ale nie do końca zrozumiał.

„Komu potrzebna jest Polska Organizacja Turystyczna?” – pod tym tytułem w redakcji „Rzeczpospolitej” odbyła się dyskusja zorganizowana przez serwis Turystyka.rp.pl. Punktem wyjścia do spotkania było zgłoszenie przez posłów sejmowego klubu Kukiz ’15 projektu ustawy o likwidacji POT. W debacie wzięli udział: Dawid Lasek, podsekretarz stanu w Ministerstwie Sportu i Turystyki, odpowiedzialny za turystykę, Bartłomiej Walas, p.o. prezes POT, prof. SGH, dr hab. Magdalena Kachniewska z Katedry Turystyki Szkoły Głównej Handlowej w Warszawie, Ryszard Cetnarski, prezes biura podróży Holiday Travel, członek Rady Naczelnej Polskiej Izby Turystyki i Dorota Lachowska, prezes Forum Regionalnych Organizacji Turystycznych, dyrektor biura Lubelskiej Regionalnej Organizacji Turystycznej.

Rozmowa toczyła się wokół trzech wątków. Pierwszy stanowiła polemika z argumentami Kukiz ’15, przedstawionymi w uzasadnieniu do projektu. Drugi obejmował rolę POT i plany zmiany funkcjonowania organizacji. Trzeci służył uzyskaniu odpowiedzi na pytanie z tytułu debaty. Dzisiaj przedstawiamy pierwszą część relacji.

Filip Frydrykiewicz: Impulsem do naszego spotkania i do rozmowy o Polskiej Organizacji Turystycznej stał się projekt ustawy, jaki posłowie z klubu Kukiz ’15 złożyli w styczniu w Sejmie, zakładający likwidację POT-u. Wiemy też, że Ministerstwo Sportu i Turystyki szykuje zmiany w ustawie o POT. Minister Witold Bańka zapowiedział reformę tej agendy rządowej jako jedno z ważniejszych zadań resortu na ten rok w turystyce.

Nie ma między nami przedstawiciela klubu Kukiz ’15, nikt z jego posłów nie mógł przybyć. Wcielę się więc w adwokata diabła, nie jestem bowiem zwolennikiem tego projektu, i przedstawię punkt widzenia klubu, jaki odnaleźć można w uzasadnieniu do projektu ustawy i na stronie internetowej marszałka Sejmu Stanisława Tyszki.

Otóż Kukiz doszedł do wniosku, że POT to organizacja zbędna. Choć jest ona ustawowo odpowiedzialna za promowanie polskiej turystyki, nie spełnia dobrze tego zadania. 45 milionów złotych jakie państwo wydaje na utrzymanie i zadania tej instytucji, jest w ten sposób marnotrawione. POT wydaje dużo na podróże, zatrudnia za dużo ludzi, którzy mają do tego wysokie wynagrodzenia, a turystów zagranicznych w Polsce, owszem, jest z roku na rok coraz więcej, ale to pozór, bo są to polscy emigranci, którzy spędzają wakacje w kraju rodzinnym.

To samo, ale taniej, może więc wykonać departament turystyki w Ministerstwie Sportu i Turystyki. Tyle pokrótce Kukiz.

Posłowie na co dzień nie interesują się działalnością POT-u, wielu nawet pewnie nie wie o jego istnieniu. Tak uzasadniony projekt ustawy może więc paść na podatny grunt – zwykle politycy i opinia publiczna chętnie dają posłuch, kiedy słyszą, że ktoś ze swojego urzędu zrobił „biuro podróży”, posady w nim to synekury, a likwidując daną instytucję (stanowisko, funkcję) można sporo zaoszczędzić. Sądzę więc, że kiedy projektem zajmą się posłowie, może on znaleźć dużą grupę zwolenników. Może będą mieli rację?

Prof. dr hab. Magdalena Kachniewska, Katedra Turystyki w Kolegium Gospodarki Światowej Szkoły Głównej Handlowej w Warszawie

To uzasadnienie jest zwodnicze. Epatowanie liczbami, kiedy nie ma obok danych pokazujących wyniki działania POT, nie informuje tak naprawdę o niczym. Jako ekonomista patrzę zawsze na efektywność działań, czyli na relację kosztów do wyników.

Bardziej mnie interesuje struktura POT. Owszem, można byłoby wszystko zepchnąć na ten jeden departament w ministerstwie, ale jest on mały i ma nieprzygotowane do takiej roli kadry, bo one się zajmują teraz zupełnie czym innym. Przyuczenie ich do nowej funkcji byłoby nieefektywne. Szczególnie kiedy w POT-ie mamy ludzi, którzy już od kilkunastu lat gromadzą doświadczenia.

Musimy pamiętać też, że POT powstała niejako na surowym korzeniu. W Polsce nie było doświadczeń w promowaniu kraju, promowali się poszczególni przedsiębiorcy. To co udało się wytworzyć to wynik żmudnie zbieranych doświadczeń. Wrzucanie teraz tego do jednego worka z innymi formami promocji, jest nieuzasadnione.

FF: Marszałek Tyszka pisze, że średnio rozgarnięty youtuber osiągnie więcej małym kosztem niż POT. Podaje wyniki oglądalności polskich spotów reklamowych. Pani śledzi stosowanie nowych technologii w biznesie turystycznym, szczególnie w marketingu. Czy można promocję Polski oddać w ręce amatorów youtuberów?

Powiem więcej – nie tylko youtuberów, ale szerzej, influencerów. W tym kierunku idzie promocja we wszystkich krajach. I POT podjął tego rodzaju wyzwania. Jego działania zmierzają do tego, żeby wprowadzić promocję turystyczną kraju do mediów społecznościowych, bo tam są głównie odbiorcy, na których mu zależy. To jest jak najbardziej słuszny kierunek.

Ale ta cała masa wszystkich, którzy w mediach społecznościowych mają coś do powiedzenia, którzy tworzą te nowe media, wymaga zaprogramowania, że tak powiem. Trzeba im dostarczyć materiału. Youtuber sam nie będzie tego materiału tworzył.

FF: Czyli najpierw musi być POT, który tworzy koncepcję promocji i materiały do tego, a dopiero potem…

…a dopiero potem dobiera do promocji narzędzia. I właśnie ci youtuberzy to narzędzie, Facebook to narzędzie, nowe media to narzędzie. Można oczekiwać od młotka, że zbuduje stół, ale ja wolałabym, aby ten młotek wziął do ręki stolarz. Dla mnie POT jest takim stolarzem.

FF: Czy projekt Kukiza znajdzie poparcie w Ministerstwie Sportu i Turystyki, w rządzie?

Dawid Lasek, podsekretarz stanu w Ministerstwie Sportu i Turystyki, odpowiedzialny za turystykę.

Sądzę, że nie, nie ma takiej woli. Skomentuję ten wniosek przykładem. Miałem kilka dni temu spotkanie z ministrem Peterem Durcekiem, odpowiedzialnym za turystykę w słowackim Ministerstwie Transportu. Oni zlikwidowali swój POT, czyli Narodowe Centrum Turystyki Słowackiej. Wywołało to kryzys w całym systemie. Słowackie regionalne organizacje turystyczne potrzebują jednak takiego podmiotu, z pewnością rozpocznie się więc szukanie podobnych rozwiązań.

Jak wielu komentatorów odczytuję wniosek Kukiza jako podszyty potrzebami wizerunkowymi, tych którzy go złożyli. W większości nie zgadzam się z argumentami, które tam wymieniono. POT to instytucja, której potrzebujemy, trzeba ją tylko zreformować i wzmocnić. To nie moment na dyskusję czy, ale jak POT powinien funkcjonować, aby przeorientowane cele polityki turystycznej były lepiej realizowane.

To jest pytanie nie tylko o sam POT, ale o cały system, którego POT jest częścią: o udział w polityce turystycznej regionalnych, miejskich i lokalnych organizacji turystycznych. Ministerstwo, które jest patronem tego systemu, potrzebuje silnej instytucji, która będzie realizowała jego politykę w zakresie ładu turystycznego, rozwoju turystyki.

Bartłomiej Walas, p.o. prezes POT

Nie bardzo widzę uzasadnienie dla wniosku Kukiza, są tam nawet szkolne błędy, jak na przykład twierdzenie, że likwidacja POT przyniesie oszczędność rzędu 45 milionów złotych, podczas gdy budżet POT w tym roku to 39,5 miliona, ale od lat ta suma waha się od 38 do 40 milionów złotych, a pozostałe pieniądze to między innymi utrzymanie „turystyki” w samym ministerstwie.

Absurdalny jest zarzut, że zadania POT pokrywają się z zadaniami departamentu turystyki MSiT. Mam wrażenie, że argumenty autorzy czerpali z forów internetowych, z pojawiającego się tam anonimowego przeważnie hejtu. Gdzieś ktoś coś usłyszał, ale nie do końca zrozumiał.

Na przykład zarzut, że portal narodowy travel.polska kosztował 1,5 miliona złotych. Tymczasem był to koszt utworzenia portalu w 22 wersjach językowych, a także narzędzia jakim jest planer wycieczek, który jak się okazało jest chętnie wykorzystywany przez użytkowników portalu. Trzeba także pamiętać, że wszystkie te wersje językowe musiały być wypełnione tekstami i zdjęciami i przetłumaczone nie tylko na popularne europejskie języki, ale i na takie jak hebrajski, japoński czy chiński, co wiąże się z większymi kosztami.

Albo o przeroście zatrudnienia. Trzeba pamiętać, że od roku 2007 POT prowadziła za ponad 203 miliony złotych pozyskanych z Unii Europejskiej cztery wielkie kampanie promocyjne: „Promujmy Polskę razem”, „Lubię Polskę”, „Bajkowy urlop w Polsce” i „Polska Wschodnia”. Każdy z nich trwał co najmniej dwa lata, obejmowały rynki zachodniej i środkowej Europy, Azji i Polski. Ich skala nie miała precedensu w historii Polski.

Ponadto POT zarządzał w tym czasie 21 projektami, dzięki czemu powstały takie słynne już atrakcje turystyczne jak podziemna trasa pod Rynkiem Głównym w Krakowie, Świętokrzyski Szlak Arche-Geologiczny, czy przeprowadzono rewitalizację Kanału Elbląskiego. Oczywiście POT tego nie budował, ale nadzorował prowadzenie inwestycji, bo powstawały one w części za pieniądze z Unii Europejskiej – 550 mln złotych. To wymagało stworzenia wręcz odrębnego departamentu w POT.

Zatrudnienie w pełnych etatach w 2014 roku wynosiło 89 osób, w 2015 – 66, a w 2016 – 58 osób. Mówimy o centrali w Warszawie. W naszych biurach zagranicznych przybyło od 2014 roku dwoje pracowników, bo 2016 roku otworzyliśmy nową placówkę w Pekinie. I teraz jest to 40 osób w piętnastu biurach.

Kwoty zarobków w POT podane przez Kukiza też są zawyżone. Jeśli zaś chodzi o dyrektorów ośrodków zagranicznych to proszę pamiętać, że za 3,2 tysiąca euro, jakie średnio dostają, muszą wynająć mieszkanie i utrzymać się za granicą, często z rodziną. Zważywszy na koszty życia w europejskich stolicach nie jest to wygórowana suma.

FF: A warto ich tam utrzymywać?

Zagraniczne placówki są siłą Polskiej Organizacji Turystycznej. Wiedza naszych przedstawicieli o danym rynku, kontakty z miejscowymi mediami i z lokalnymi touroperatorami – są nie do przecenienia. Korzystają z nich polscy przedsiębiorcy z branży turystycznej, poszukujący partnerów biznesowych i informacji, a także dzięki temu łatwiej nam prowadzić promocję za granicą. Dzięki osobistym kontaktom naszych ludzi często udaje się uzyskać przywileje przy organizowaniu wielu imprez. Byliśmy teraz z panem ministrem na targach turystycznych w Wiedniu, na których wystawiały się polskie regiony. Tam nasz ośrodek pozyskał dodatkowo gratis 160 metrów kwadratowych powierzchni na stoisko.

Cały czas doskonalimy siatkę zagranicznych biur. Z jednej strony kraje, w których nie mamy przedstawicieli namawiają nas, byśmy u nich otwierali takie placówki, z drugiej zastanawiamy się, czy na przykład nie łączyć obszarów o tym samym języku, aby optymalizować koszty. Na niektórych, zwłaszcza dalekich rynkach nie otwieramy nowych biur – poza tymi w Tokio i w Pekinie – tylko opieramy się na działających tam placówkach krajów Grupy Wyszehradzkiej.

FF: Klub Kukiz ’15 nazywa POT „biurem podróży”.

W 2016 roku ówczesny prezes POT Wojciech Fedyk i ja byliśmy przez cały rok tylko raz zagranicą z delegacją ministerstwa, na wydarzeniu promocyjnym POT podczas Mistrzostw Europy w Piłce Nożnej Euro 2016 w Paryżu. Dzisiaj na moje biurko trafiło zaproszenie, z którego nie skorzystamy, ambasadora Polski w Meksyku, na objazd meksykańskich miast targowych. Jest wiele takich zaproszeń, ale decyzje o skorzystaniu z nich są bardzo rygorystycznie oceniane pod kątem zasadności i potencjału rynku. POT organizuje wiele wydarzeń i nie można tego zrobić zdalnie. Stąd też ten zarzut, choć ładnie brzmiący, jest co najmniej niezrozumiały.

FF: Kukiz podaje konkretny przykład: 800 tysięcy złotych na podróże w jednym roku.

Tak wydaliśmy tyle w 2015 roku. Ponad 200 tysięcy złotych z tej sumy pochodziło ze środków unijnych. W Mediolanie odbywała się wtedy światowa wystawa Expo 2015, która trwała trzy miesiące i musieliśmy tam utrzymywać stale dwie, trzy osoby. Projekt w całości finansowany był ze środków unijnych. Przypominam, że Polska miała tam jeden z najlepiej ocenianych pawilonów. Odwiedziło go milion siedemset tysięcy ludzi. POT nie tylko był obecny w tym pawilonie i współorganizował tam liczne wystawy, które się zmieniały, ale też wykorzystaliśmy okazję i zrealizowaliśmy w przestrzeni miejskiej własne wydarzenia promujące polską turystykę. Były pokazy akrobatyczne, konkursy, koncerty i wystawa fotograficzna. Po mieście jeździły tramwaje całe oklejone polskimi reklamami. Dzięki temu Polska została zauważona, nasze wydarzenia przyciągały widzów, wiele miejsca poświęciły im włoskie media.

Dawid Lasek

Taka dygresja – całe życie zawodowe pracowałem w instytucjach, którym stale stawiano zarzut: „biuro podróży”. Kierowałem Departamentem Współpracy Terytorialnej w Ministerstwie Rozwoju Regionalnego, który odpowiadał za przygotowanie programów terytorialnych z udziałem Polski w skali całej Europy. I też musiałem jeździć. Albo w Euroregionie Karpackim, który jest stowarzyszeniem międzynarodowym. Wystarczyło, że wójt którejś z gmin członkowskich wyjechał na Słowację i już oskarżano go o marnowanie publicznych pieniędzy.

Ten zarzut wynika chyba z braku wiedzy o specyfice tej pracy. Nie da się przecież przyciągać turystów do Polski siedząc za biurkiem w Warszawie czy Lublinie. Jestem za tym, by jeździć jak najwięcej. Oczywiście to muszą być ludzie kompetentni, a wydarzenia, które organizują na zagranicznych rynkach dobrze dobrane, przygotowane i zgodne ze strategią. Już samo przyglądanie się rozwiązaniom zagranicznym podnosi nasze kompetencje, tego się nie nauczymy z publikacji, Internetu czy z konferencji w kraju.

FF: O ile pamiętam rok 2014 zaznaczył się z kolei podróżami przedstawicieli POT do Indii.

Te działania z kolei zaowocowały kontaktami branży filmowej po obu stronach i nakręceniem w Polsce sporych fragmentów filmu z udziałem gwiazd Bollywoodu pod tytułem „Kick”, czyli „Kop”, który w ciągu pierwszego roku obejrzało w samych Indiach 100 milionów ludzi. Kupiły go też Pakistan, Indonezja, Tajlandia, Chiny, Japonia, Stany Zjednoczone, Kanada, Niemcy, Holandia i Wielka Brytania. To normalne działania promocyjne, narodowe ośrodki promocji turystycznej wielu państw zabiegają o uwagę filmowców, bo pokazanie się w takich produkcjach jest szczególnie wysoko notowane ze względu na stosunkowo duży efekt promocyjny w porównaniu z nakładami.

W tym roku planujemy jeszcze działania na rynku indyjskim za 150 tysięcy złotych. Będzie to przede wszystkim udział w targach i warsztaty branżowe z udziałem koordynatora z POT. Obecność takiej osoby w delegacji polskich touroperatorów – szczególnie w krajach Azji – podnosi rangę wizyty, uwiarygodnia naszych przedsiębiorców i ułatwia rozmowy.

FF: Pojawia się też zarzut co do efektywności działań POT.

Tak, ale nie wiemy, co się kryje pod tym pojęciem. My posługujemy się dwoma wskaźnikami. Skuteczności, rozumianej jako dotarcie z przekazem reklamowym do interesującej dla nas grupy mieszkańców danego kraju oraz efektywności ekonomicznej, czyli kosztu do nakładu.

Oczywiście efektywność można także rozumieć jako ostateczny fakt przyjazdu turysty do Polski. Przyjazdy rosną z roku na rok, a na rynkach, na których prowadziliśmy zintegrowane kampanie wskaźnik ten przekraczał średnią. Co roku POT publikuje obszerne sprawozdania i analizy inwentaryzujące nasze działania i pokazujące osiągnięte wskaźniki. Przed każdą z czterech wielkich kampanii, o których wspomniałem, i po jej zakończeniu prowadziliśmy badania. Wszystko jest wyliczone, nawet to, ilu ludzi zetknęło się z daną formą reklamy czy wydarzeniem. To idzie w miliony.

Za pośrednie przykłady efektów można chociażby uznać nagradzane na zagranicznych konkursach filmy promocyjne, w tym spot „Polska Feel Invited”, który bardzo się podobał zarówno w Polsce (a to rzadkość), jak i zagranicą. Na YouTubie wersję angielską zobaczyło ponad 700 tysięcy ludzi. A ten kanał nie był dla tego spotu podstawowy, bo był on wyprodukowany z myślą o telewizji. Pokazywaliśmy go w telewizjach  w Wielkiej Brytanii, Francji i Niemiec.

Niezrozumienie istoty naszej działalności przez polityków partii Kukiz widać też w wypadku twierdzenia, że Euro 2012 samo nakręciło przyjazdy do Polski. My to wydarzenie, i Polskę jako jego gospodarza, promowaliśmy już dwa lata wcześniej. Mecze były doskonałym pretekstem, zachęcającym kibiców do zorganizowania dłuższego pobytu w Polsce, a my to wykorzystaliśmy. Bezsprzecznie Euro 2012 przyczyniło się do budowy pozytywnego wizerunku kraju w dłuższym czasie. Są analizy i przykłady, że tego typu światowe wydarzenia przyciągają kibiców, ale powodują też, że klasyczni turyści rezygnują w momencie wydarzenia z podróży do danego kraju czy miasta.

FF: Kukiz widzi to tak: Przerośnięta instytucja z przepłacanymi pracownikami mało robi i w dodatku nieudolnie, bo i tak wzrost przyjazdów turystów zagranicznych do Polski bierze się stąd, że to Polacy mieszkający na emigracji przyjeżdżają na wakacje do ojczyzny.

I mieszkają w hotelach cztero- i pięciogwiazdkowych? Nie wiem, jakie są kryteria oceny nieudolności u wnioskodawców, ale są chybione.

Jeśli w badaniach ruchu turystycznego na pytanie o cel przyjazdu odpowiedź „odwiedziny u rodziny lub znajomych” nie oznacza, że to są emigranci. Jest to wnioskowanie bardzo zawodne. Jest to jednak, w sposób obiektywny, trudne do ustalenia, bo od 2007 roku zrezygnowano w badaniach z pytania o pochodzenie turysty. Ale przyglądając się chociażby brytyjskim badaniom motywów przyjazdu do Wielkiej Brytanii widać podobny rozkład odpowiedzi – mniej więcej na trzy równe części dzielą się ci, którzy deklarują cele stricte turystyczne, cele biznesowe i odwiedziny u krewnych i znajomych.

Gdyby tylko takie wydarzenia i polska emigracja napędzały przyjazdy, to po co by powstawały nowe hotele i rósł wskaźnik ADR, czyli ich wypełnienia?

FF: Panie prezesie, czy zagłosowałby pan za wnioskiem Kukiza, gdyby był pan posłem?

Ryszard Cetnarski, prezes biura podróży Holiday Travel, członek Rady Naczelnej Polskiej Izby Turystyki

Nie. POT był przez ostatnie szesnaście lat jedyną organizacją prowadzącą promocję polskiej turystyki za granicą. Nie wystarczy mieć bogate walory przyrodnicze, kulturalne, kulinarne i tak dalej – to wszystko trzeba jeszcze pokazać klientowi. Droga do tego nie jest prosta. Choćby już z tego względu, że o tego turystę biją się też inne kraje, od potężnych Niemiec, Hiszpanii, Francji czy Wielkiej Brytanii po małą Austrię, Czechy czy Węgry.

Z mojego punktu widzenia, przedsiębiorcy prowadzącego biuro podróży obsługujące zagranicznych gości w Polsce zawsze cenne było, że POT wydawał materiały o Polsce. Biura podróży brały je pod pachę i jechały na zagraniczne targi i na rozmowy z zagranicznymi biurami. Mówię o czasach, kiedy Internet nie był jeszcze tak popularny. Namawialiśmy zagraniczne biura podróży, żeby umieszczały w swoich katalogach Polskę. Zagraniczni turyści szukali w swoich biurach ofert „dokąd pojechać w tym roku” i znajdowali Polskę.

Istotą działania POT-u jest wytworzenie popytu na te wartości, które mamy do zaoferowania. To się udało.

Budżet POT 40 milionów to jest śmieszne. Czesi wydają dwa razy więcej niż cała Polska. Trzeba zwiększyć ten budżet, a nie mówić o likwidacji POT-u.

Podejrzewam, że niektórzy z posłów przez turystykę rozumieją wypoczynek nad Morzem Śródziemnym . Nie wiedzą, ile miliardów euro wpływa z tego tytułu do Polski i ilu ludzi jest dzięki temu zatrudnionych. W tej chwili nie ma już wolnych miejsc noclegowych od początku maja do końca września w Krakowie. Potrzebuję osiemdziesięciu pokojów dla grupy zagranicznych gości i nic nie mogę znaleźć, mimo przesuwania terminu ich przyjazdu.

Na POT nie powinna spoczywać główna odpowiedzialność za promocję. POT powinien koordynować, podsuwać idee. Do promocji potrzebnych jest wielu, w tym samych przedsiębiorców. Na przykład za mało są wciągnięte do promocji turystyki hotele. Przecież pieniądze pozostają przede wszystkim w hotelach i gastronomii. Biura podróży mają z tego 5 – 7 procent. Powinien też pomagać w promocji LOT, szczególnie teraz, kiedy pokonał już trudności ekonomiczne.

Być może trzeba zmienić strukturę POT-u, żeby miał on możliwość włączenia w promocyjne działania podmiotów prywatnych – biur podróży i hoteli. Z drugiej strony oni powinni mieć większy wpływ na to, kogo zapraszamy, z jakim programem, żeby to nie było tylko tak, że jedna strona decyduje o wszystkim.

Kwestia rozeznania rynku to bardzo istotna sprawa, jeśli POT będzie miał oddziały w terenie, to będziemy mieli rozeznanie. Jeśli na przykład będziemy robili promocję naszych uzdrowisk i spa, to chcemy wiedzieć, kogo zaprosić z tamtych rynków, żeby to nie byli przypadkowi ludzie.

FF: Czy powołanie przez regionalne organizacje turystyczne – tak to było odczytywane przez niektórych – Forum Regionalnych Organizacji Turystycznych nie było swego rodzaju votum nieufności wobec POT-u? „Nie potrzebujemy POT-u, sami się zorganizujemy i sami sobie załatwimy promocję” – tak to można odczytać.

Dorota Lachowska, prezes Forum Regionalnych Organizacji Turystycznych, dyrektor biura Lubelskiej Regionalnej Organizacji Turystycznej.

Wręcz przeciwnie. Dostrzegamy jak najbardziej potrzebę funkcjonowania POT-u. Nigdy nie podważaliśmy jego przydatności. Ustawa o POT ustaliła w 1999 roku również zasady funkcjonowania regionalnych organizacji turystycznych (ROT) i lokalnych organizacji turystycznych (LOT). Mamy szesnaście ROT-ów, tyle ile województw. Powstało też około 130 LOT-ów, na mniejszych terenach.

Forum ROT-ów powstało, żeby silniej i konkretniej przedstawiać nasze potrzeby. Chcemy szukać rozwiązań, które połączą naszą regionalną siłę, a która będzie mogła być wykorzystywana we współpracy z Polską Organizacją Turystyczną.

Brakuje ciągle narzędzi, i do tego zostało powołane forum, by ujednolicić informacje, by szukać rozwiązań narzędziowych, by zbierać dane z poszczególnych regionów, identyfikować produkty turystyczne, ale nie w poszczególnych województwach, lecz w grupach produktów, tak żeby móc z nimi wychodzić na rynki zewnętrzne, ale też wewnętrzny.

Forum ROT-ów powstało też, żeby dać siłę Polskiej Organizacji Turystycznej, żeby ją wesprzeć w pewnych działaniach, bo z poziomu centralnego trudno znaleźć odpowiednią liczbę informacji, która może być przydatna w przygotowywaniu strategicznych programów dla turystyki – i rozwojowych, i promocyjnych.

Forum chce też mocno współpracować z ministerstwem.

Mamy wrażenie, że dzięki połączeniu tak różnych regionów i wypracowaniu jednej strategii uda nam się działać skutecznie nie tylko na rynkach zagranicznych, ale i na rynku wewnętrznym.

Trzeba pamiętać, że POT i ROT-y to system naczyń połączonych. Od 1999 roku wypracowaliśmy metody i współpracy, które się w promocji turystycznej sprawdzają. Co nie znaczy, że nie wymagają pewnej korekty.

Mogą Ci się również spodobać

Włoskie muzea oblegane

44,5 miliona biletów sprzedano w ubiegłym roku do włoskich państwowych muzeów, miejsc udostępniania zabytków ...

Maxy nie wrócą na lato

Nasi klienci polecą boeingami 737 Max dopiero pod koniec lata, a nie na początku ...

Na Gran Canarii płomienie na 25 metrów

Ponad 1000 osób trzeba było ewakuować z terenów zagrożonych przez pożar na Gran Canarii. ...

Pomorska ROT ma nowy (stary) zarząd

Zarząd Pomorskiej Regionalnej Organizacji Turystycznej działał będzie w niemal niezmienionym składzie przez kolejną czteroletnią ...

Jacek Socha na pokładzie Grecosa

Jacek Socha, menedżer specjalizujący się w kontraktowaniu hoteli, a ostatnio dyrektor handlowy w Small ...

Focus uruchomi 3-gwiazdkowy hotel w Stargardzie

Focus Hotels już niedługo zaprosi gości do swojego pierwszego hotelu w Stargardzie. Zlokalizowany przy ...