Pilot odrzutowca pilnie poszukiwany

Dynamicznie rozwijający się transport lotniczy czekają kłopoty. Jak ocenia Boeing, do 2024 roku na świecie będzie potrzeba 558 tysięcy pilotów. To oznacza konieczność przeszkolenia 28 tysięcy ludzi rocznie

Publikacja: 12.03.2016 12:58

Pilot odrzutowca pilnie poszukiwany

Foto: Bloomberg

Jak pisze „Financial Times", koszt szkolenia pilota jest duży, może przekroczyć 100 tys. funtów za 18-miesięczny kurs. Według ekspertów, linie lotnicze będą mieć problemy z obsadzeniem stanowisk, jeśli nie udzielą pomocy finansowej kandydatom do latania.

- Branża powinna działać zgodnie — uważa sekretarz generalny brytyjskiej organizacji pilotów liniowych BAPA Jim McAuslan. — Każdy zrzuca odpowiedzialność na człowieka, który marzy o zostaniu pilotem, ale jeśli przewoźnicy i rząd nie dofinansują tego, to w bliskiej przyszłości w Wielkiej Brytanii zabraknie pilotów.

Więcej szkolić

Problem zaostrzył się wraz ze zmianą finansowania szkolenia. 20 lat temu linie lotnicze pokrywały większość kosztów, a piloci trafiali do nich po służbie wojskowej. Zaczęto jednak robić oszczędności, by zapewnić rentowność przewoźnikom, ciężar kosztów przerzucano więc stopniowo na kandydatów. Większość musiała brać kredyt w banku albo korzystać z pomocy rodziny. Taki kandydat może zadłużyć się na 70 - 100 tys. funtów bez żadnej gwarancji, że dostanie pracę. Jeśli chce pilotować jakiś konkretny samolot, np. boeinga 747 czy airbusa 320, to musi wyłożyć dalsze 30 tysięcy funtów.

Niektórzy przewoźnicy pomagają programami sponsorowania szkoleń czy udzielają pożyczek. Takie rozwiązania proponują British Airways i easyJet, ale liczba miejsc jest ograniczona. BA szkoli rocznie 50 - 100 pilotów, ale w tym roku powinna zatrudnić ich 360.

Szef operacji lotniczych w Emirates, w największej z trzech linii znad Zatoki Perskiej, kapitan Henry Donohoe przygotował plan uporania się z niedoborem. W tym roku zacznie 3,5-letni program szkoleń, początkowo dla 160 - 200 kandydatów. Jego linia w tym roku potrzebuje 450 nowych pilotów.

Piloci są, ale bez doświadczenia

W wielu regionach, np. w Europie Zachodniej, istnieje odpowiednia liczba osób, które chcą zostać pilotami, w niektórych krajach jest ich nawet więcej. Średni współczynnik zatrudnienia pilotów w Europie wynosi 16 procent. — Mówiono mi o grożącym kryzysie od czasu, gdy zacząłem latać w latach 90. — twierdzi szef pionu technicznego i szkolenia w BA David Thomas. — Otóż w tym sektorze panują cykle — na pewnym etapie potrzebujemy bardzo dużo pilotów, jak obecnie, a w innych nie.

Ich niedobór odczuwają bardzkej linie regionalne, bo większe mogą przyciągnąć do pracy wyższymi zarobkami i prestiżem.

Są też i tacy, którzy twierdzą, że ten niedobór jest pozorny. 27-letni Risalat Rabbani uzyskał we wrześniu licencję i nie może znaleźć pracy. — Tak naprawdę to brakuje doświadczonych pilotów, bo nowych jest dość dużo, przeszli szkolenie, ale nie udało im się zasiąść za sterami — wyjaśnił. On zapłacił 60 tysięcy funtów za niepełne szkolenie i pracuje w firmie symulatorów lotów iPilot.

Problemem takich ludzi jak Rabbani, przeszkolonych częściowo, jest to, że wiele linii woli absolwentów znanych ośrodków, jak CTC Aviation, czy CAE Oxford Aviation Academy, gdzie przechodzą kompleksowe szkolenie przez 18 miesięcy. Są też linie, które zatrudniają jedynie przeszkolonych do prowadzenia konkretnego rodzaju samolotu, np. Wizz Air na A320.

Emeryci odchodzą

Opracowanie Boeinga wskazuje, że popyt na pilotów może różnić się w zależnośći od regionu. Najwięcej, bo 226 tysięcy, będzie potrzebować region Azji i Pacyfiku. Według McAuslana z BAPA, w Europie będzie rosnąć problem w najbliższych latach, bo więcej pilotów odejdzie na emeryturę. — Wśród naszych członków 90 pilotów osiągnie wiek 65 lat w ciągu 12 miesięcy. A ich liczba będzie rosnąć i koło 2021 roku na emeryturę odejdzie już 250 — wyjaśnia.

Analityk z banku Barclays Oliver Sleath zgadza się, że sytuacja w Europie pogorszy się, bo sektor transportu rośnie szybciej niż PKB, a przewoźnicy znad Zatoki Perskiej oferują wyraźnie lepsze warunki pracy. Może więc zabraknąć chętnych od uczenia się. Szef Międzynarodowej Federacji Zrzeszeń Pilotów Liniowych IFALP, kpt Martin Chalk, niepokoi się, że zawód pilota stracił atrakcyjność. Kiedyś dawał szansę podróżowania po świecie, ale pojawienie się tanich linii i większa konkurencja zmniejszyły zarobki, a koszty szkoleń pozostały nadal wysokie.

Podał przykład pilotów na początku kariery zawodowej - w niektórych wypadkach, po odliczeniu spłaty kredytu i podatku, zostanie im na życie mniej niż wynosi płaca minimalna. Na drugim biegunie są kapitanowie superjumbo A380, którym Chińskie linie proponują ponad 300 tysięcy dolarów rocznie, jeśli przeniosą się do nich. — 20 lat temu, gdy zostałem pilotem, wszyscy wiedzieli o moim tygodniu na plaży na Karaibach czy upojnej nocy w Amsterdamie. Była to wspaniała praca i każdy tak chciał. Od pilota wymagało się mniej. W sumie to sam sektor sprawił, że ten zawód stal się mniej atrakcyjny — podsumowuje Chalk.

Turystyka
Kompas Wakacyjny 2017: W Grecji Mitsis nie do pobicia
Materiał Promocyjny
Tajniki oszczędnościowych obligacji skarbowych. Możliwości na różne potrzeby
Turystyka
Kompas Wakacyjny 2017 pomaga w pracy agenta
Turystyka
Kompas Wakacyjny 2017: „Strelicje" pokonały „Ślicznotkę"
Turystyka
Turcy mają nowy pomysł na all inclusive
Materiał Promocyjny
Naukowa Fundacja Polpharmy ogłasza start XXIII edycji Konkursu o Grant Fundacji
Turystyka
Włoskie sklepiki bez mafijnych pamiątek