Decydujący LOT polskiej linii

Ważą się losy Polskich Linii Lotniczych LOT. Brak działań grozi zniknięciem linii z rynku. Jakie scenariusze są możliwe?

Publikacja: 22.01.2013 12:17

Decydujący LOT polskiej linii

Foto: Fotorzepa, Krzysztof Skłodowski Krzysztof Skłodowski

Wczoraj „Rzeczpospolita" opisała najnowszy plan ratowania LOT-u, zgodnie z którym majątek linii miałby trafić do drugiego państwowego przewoźnika – Eurolotu.

Dzisiaj patrzymy, jakie są możliwe rozwiązania dla narodowego przewoźnika.

1. Przeniesienie majątku do Eurolotu

Do Eurolotu miałby trafić majątek LOT, czyli obecnie głównie tzw. sloty (określone czasy startów i lądowań na poszczególnych lotniskach) oraz część pracowników– niezbędnych do obsługi siatki połączeń. Do nowej firmy przeniesione mogłoby zostać również logo i  nazwa, dziś jedne z bardziej wartościowych aktywów przewoźnika.

To umożliwiłoby przeprowadzenie restrukturyzacji bez konsultowania jej ze związkami zawodowymi, których w LOT-cie jest kilka.

Przeniesienie majątku może jednak potrwać od 6 do 12 miesięcy. By operacja nie skończyła się kłopotami Eurolotu, konieczne byłoby przeprowadzanie równoległej restrukturyzacji.

2. Zakup linii przez inwestora (krajowego lub zagranicznego)

– To rozwiązanie typu bajkowego. Nikt nie kupi LOT-u w jego obecnym stanie – mówi Sebastian Gościniarek, ekspert lotniczy. Strata LOT za 2012 rok szacowana jest na około 200 mln zł.

Przewoźnik dostał rządową pożyczkę w wysokości 400 mln zł, którą musi spłacić w ciągu sześciu miesięcy. Może mieć z tym problem. Majątku do wyprzedawania praktycznie już nie ma, a banki środków na spłatę mu zapewne nie pożyczą.

W Europie nie ma linii lotniczej, która byłaby zainteresowana przejęciem polskiego przewoźnika, a poza granicami UE nie ma sensu, bo nikt nie chce kupić pakietu mniejszościowego, co narzuca unijne prawo. Pakietem mniejszościowym niedającym kontroli nad linią zainteresowanych brak.

3. Lotus, czyli wszystko zostaje w rękach Skarbu Państwa

Kolejnym pomysłem na restrukturyzację PLL LOT jest przeniesienie spółki do powołanego przez Agencję Rozwoju Przemysłu funduszu Lotus. Ma on skupić wszystkie spółki z branży lotniczej. Jego celem miałaby być restrukturyzacja, a następnie prywatyzacja aktywów lotniczych na rynkowych zasadach. Do funduszu oprócz LOT mogłyby trafić spółka handlingowa LS, baza techniczna AMS, Lot Catering czy Eurolot.

4. Kolejna restrukturyzacja

Kolejnym scenariuszem jest też przeprowadzenie restrukturyzacji w LOT-cie przez nowego prezesa (trwa konkurs na to stanowisko, zgłosiło się 31 chętnych). Ramowy program restrukturyzacji przewoźnika przewiduje ograniczenie siatki połączeń, wyłacznie do tych rentownych i dostosowanie do niej floty oraz zwolnienie części załogi. Ile miejsc pracy zostałoby zachowanych, zależeć będzie od nowego modelu biznesowego.

Minusem tego rozwiązania jest m.in. konieczność porozumienia się z licznymi związkami zawodowymi, z których każdy może mieć swój pomysł na restrukturyzację spółki. – Mówiąc o restrukturyzacji, trzeba pamiętać o zwiększeniu przychodów, a nie tylko o cięciu kosztów – podkreśla Gościniarek.

5. Upadłość

Nie można też odrzucić kolejnego scenariusza - ogłoszenia upadłości LOT-u. Skutki ekonomiczne takiego ruchu mają być przez rząd analizowane. – Trzeba wziąć pod uwagę nie tylko wpływ upadku przewoźnika na porty lotnicze, czy spółki z przewoźnikiem współpracujące, ale i na rozwój gospodarczy kraju. Można sobie wyobrazić taki scenariusz, że jeżeli nie będzie  bezpośredniego połączenia Polski z USA, firma rozważająca ulokowanie przedstawicielstwa w Europie Środkowej wybierze Pragę zamiast Warszawy – podkreśla Sebastian Gościniarek.

OPINIE

Krzysztof Moczulski ekspert do spraw,transportu lotniczego

Przeniesienie majątku LOT do Eurolotu może być procesem długotrwałym i skomplikowanym głównie dlatego, że każda linia lotnicza jest związana setkami umów począwszy od tych regulujących zasady wykonywania połączeń do krajów, w których nie ma otwartego nieba, skończywszy na umowach z wszelkiego rodzaju dostawcami – od paliwa do cateringu.

Najtrudniejsza sytuacja może być w wypadku umów na sloty, szczególnie w Londynie, gdzie czasy startów i lądowań są drogie. Taki proces może zająć od sześciu do 12 miesięcy. Pytanie, czy LOT ma na to czas i czy będzie możliwa mobilizacja, by wszystkie umowy przenieść i podpisać?

Samo przeniesienie operacji do innego podmiotu nie jest złym krokiem i zostało już z przetestowane przez innych przewoźników. Jednocześnie można w ten sposób pozbyć się części zobowiązań i obciążeń. Samo przeniesienie części majątku i operacji nie da jednak żadnego rezultatu, jeżeli równolegle nie zostanie wdrożony program restrukturyzacji. Nie chodzi tylko o cięcie kosztów, potrzebna jest gruntowna analiza siatki połączeń i potencjalnych przychodów. Trzeba zadać sobie pytanie, kogo chcemy wozić i dokąd. Do tego trzeba dostosować flotę. Przy tych działaniach trzeba pamiętać, że jeżeli skasujemy połączenia europejskie, to stracimy też pasażerów na loty długodystansowe, bo klienci z Warszawy i okolic nie zapełnią wszystkich samolotów.

Po przeniesieniu do innej spółki wszystkiego co LOT ma wartościowe w spółce zostanie część zobowiązań. W tym niewykluczone, że rządowa pożyczka warta 400 mln zł.

Eurolot miał w ostatnim roku stratę, ale wynikało to z nabycia przez spółkę nowych samolotów. Na polskim rynku powinien istnieć jednak jeden tego typu przewoźnik, który zaoferuje pasażerom kompleksowe usługi.

Atutem LOT-u jest 38-milionowy rynek potencjalnych klientów, którzy się bogacą i chcą latać. Cały czas chcemy podróżować tanio, ale też latamy coraz więcej. Nie ma sensu oddawać Polski pod opiekę innym europejskim przewoźnikom.

prof. Stanisław Sołtysiński, radca prawny, partner w kancelarii Sołtysiński Kawecki & Szlęzak

Chciałbym, by LOT można było uratować, ale wątpię czy będzie to możliwe. Z całą stanowczością trudno jednak powiedzieć cokolwiek bez gruntownego przeanalizowania sytuacji spółki.

LOT jest może nie najlepiej zarządzanym, ale jednak dobrem narodowym. Jako podatnicy wszyscy musimy się zastanowić, czy go ratować, a jeżeli tak, to za jaką cenę.

Minister odpowiedzialny za spółkę nie powinien się spieszyć z podejmowaniem decyzji, najpierw zbadać sprawę i przedstawić opinii publicznej.

Obecnie na podstawie ogólnodostępnych informacji w grę wchodzą trzy scenariusze i żadnego z nich nie wykluczam – upadłość, sprzedaż spółki po restrukturyzacji i wniesienie jej aktywów do innej spółki.

Przeniesienie części majątku do innej spółki sprawi, że będzie ona mniej narażona na naciski wewnętrzne. Dotąd restrukturyzacja była utrudniona z uwagi na silną pozycję związków zawodowych, z drugiej strony zastrzeżenia może budzić dotychczasowy sposób powoływania kolejnych zarządów. Spółka przejmująca aktywa będzie miała większą swobodę działania. Mam jednak wątpliwości, czy spowoduje to zamierzony skutek z uwagi na to, że Eurolot, do którego miałyby trafić aktywa LOT-u to również spółka państwowa, a co za tym idzie może być uwikłana w te same zawiłości, które świadczą o słabości LOT.

Ogłoszenie upadłości spółki jest rozwiązaniem radykalnym, ale nie wiem czy dla nas jako podatników nie najmniej kosztownym. Z dostępnych informacji wynika, że na ratowanie spółki potrzeba bowiem około miliarda złotych.

Rozwiązanie, które wydaje się atrakcyjne, ale trudne do zrealizowania  to restrukturyzacja spółki po przeniesieniu jej majątku – zwiększenie przychodów i obniżenie kosztów by podnieść jej wartość, a następnie sprzedaż przewoźnika.

Wczoraj „Rzeczpospolita" opisała najnowszy plan ratowania LOT-u, zgodnie z którym majątek linii miałby trafić do drugiego państwowego przewoźnika – Eurolotu.

Dzisiaj patrzymy, jakie są możliwe rozwiązania dla narodowego przewoźnika.

Pozostało 97% artykułu
Turystyka
Kompas Wakacyjny 2017: W Grecji Mitsis nie do pobicia
Turystyka
Kompas Wakacyjny 2017 pomaga w pracy agenta
Turystyka
Kompas Wakacyjny 2017: „Strelicje" pokonały „Ślicznotkę"
Turystyka
Turcy mają nowy pomysł na all inclusive
Materiał Promocyjny
Mapa drogowa do neutralności klimatycznej
Turystyka
Włoskie sklepiki bez mafijnych pamiątek
Lotniska
Tadeusz Syryjczyk: Rozbudowa lotniska w Radomiu to wyrzucanie pieniędzy