Lufthansa uziemiona przez stewardesy

Większość lotów z Frankfurtu i Berlina została rano odwołana. Na ziemi pozostały też samoloty, które miały odlecieć między innymi z Meksyku i Pekinu. Po południu stanie Monachium

Publikacja: 04.09.2012 08:54

Lufthansa uziemiona przez stewardesy

Foto: AFP

Kolejny, drugi już w ciągu ostatnich kilku dni, strajk personelu pokładowego na lotnisku we Frankfurcie ma trwać we Frankfurcie od 6 rano do 14, w Berlinie (lotnisko Tegel) od 5 do 13, a w Monachium od 13 do 24. Praktycznie sparaliżował on ruch niemieckiego przewoźnika. Wiadomo też, że jego skutki będą odczuwane jeszcze przez kilka dni, zanim rozkład uda się całkowicie przywrócić.

Z powodu strajku odwołano rejsy tego przewoźnika na trasie z Frankfurtu oraz Monachium do Warszawy - poinformował rzecznik warszawskiego Lotniska Chopina Przemysław Przybylski.

Rzecznik Lufthansy Michael Lamberty podkreślił, że wpływ strajku na lotnisku Tegel na niemiecki transport lotniczy trudno jest jeszcze oszacować. Zaznaczył jednak, że wiele stewardes i stewardów mieszka w Berlinie i stamtąd dociera samolotami do pracy w innych miastach, co wtorkowy protest może uniemożliwić.

- Fakt, że niektórzy pracownicy korzystają z lotniska Berlin-Tegel jako punktu przesiadkowego w drodze do pracy, może pogorszyć sytuację" - powiedział.

Szef Ufo Nicoley Baublies zapowiedział w rozmowie z agencją dpa dalsze strajki, jeśli zarząd Lufthansy "będzie obstawać przy swoim aroganckim stanowisku". Wykluczył przy tym zorganizowanie strajku na wielką skalę już w środę, ponieważ byłby "nierealistyczny i niekonieczny" ze względu na fakt, że "w środę będzie jeszcze panował wystarczający chaos" po wtorkowym proteście. Ponadto związkowcy chcą dać szefostwu linii lotniczych czas na ustosunkowanie się do ich żądań - dodał Baublies.

Strajkujący domagają się 5-procentowej podwyżki płac oraz  ograniczeń w zatrudnianiu pracowników kontraktowych, którzy zarabiają mniej, niż osoby na etatach oraz znacznie łatwiej jest ich zwolnić. Nie zgadzają się na przeniesienie części zatrudnionych w ramach cięcia kosztów do niskokosztowego przewoźnika Germanwings.

Strajk, w którym bierze udział ok 10 tysięcy z 19 tysięcy zrzeszonych w związku zawodowym Ufo, jest dla przewoźnika bardzo kosztowny, szacuje się, że utracone przychody sięgają 25 mln euro dziennie.

W ostatni piątek przewoźnik sugerował, że jest gotów do powrotu do negocjacji, ale nie do zmiany stawianych warunków. 3,5-procentową podwyżkę płac zaakceptowali już inni pracownicy Lufthansy, a negocjacje z Ufo trwały 13 miesięcy. Załamały się 28 sierpnia. Wtedy Ufo zapowiedział strajki aż do spełnienia stawianych pracodawcy żądań. Przy tym informacje o przerwach w pracy ogłaszane są dopiero na 6 godzin przed rozpoczęciem akcji protestacyjnej i mają dotyczyć wszystkich niemieckich lotnisk.

Kolejny, drugi już w ciągu ostatnich kilku dni, strajk personelu pokładowego na lotnisku we Frankfurcie ma trwać we Frankfurcie od 6 rano do 14, w Berlinie (lotnisko Tegel) od 5 do 13, a w Monachium od 13 do 24. Praktycznie sparaliżował on ruch niemieckiego przewoźnika. Wiadomo też, że jego skutki będą odczuwane jeszcze przez kilka dni, zanim rozkład uda się całkowicie przywrócić.

Z powodu strajku odwołano rejsy tego przewoźnika na trasie z Frankfurtu oraz Monachium do Warszawy - poinformował rzecznik warszawskiego Lotniska Chopina Przemysław Przybylski.

Turystyka
Kompas Wakacyjny 2017: W Grecji Mitsis nie do pobicia
Turystyka
Kompas Wakacyjny 2017 pomaga w pracy agenta
Turystyka
Kompas Wakacyjny 2017: „Strelicje" pokonały „Ślicznotkę"
Turystyka
Turcy mają nowy pomysł na all inclusive
Materiał Promocyjny
Technologia na etacie
Turystyka
Włoskie sklepiki bez mafijnych pamiątek
Materiał Promocyjny
Problem sukcesji w polskich firmach będzie narastał