Rozmowa z Ewą Wawro, sekretarzem Stowarzyszenia Winiarzy Podkarpacia
Beata Drewnowska: Czy Polska może stać się liczącym producentem wina gronowego?
Ewa Wawro: Jeśli chodzi o wielkość produkcji wina, to Polska nigdy nie będzie konkurować z największymi producentami w Europie.
Nasze wino w porównaniu ze światową produkcją jest unikatowe, a przez to poszukiwane i takie powinno pozostać. Szansą dla polskich winiarzy jest rozwój enoturystyki, a co za tym idzie – sprzedaż wina we własnym gospodarstwie, głównie w formie degustacji.
Mamy już około 500 winnic. Będą powstawać kolejne?
Winiarstwo to pasja, która przyciąga kolejne osoby jak magnes, mimo że jest to działalność kosztowna i narażona na ryzyko. Można przypuszczać, że moda na zakładanie winnic utrzyma się jeszcze długo. Degustatorzy i smakosze wina coraz częściej poszukują win z ekologicznych upraw, które nie były poddawane wielkoprzemysłowym zabiegom, takim jak filtracja czy nadmierna konserwacja.
Do których win europejskich najbliżej
jest
naszym trunkom?
20 grudnia 2005 r. Polska zaliczona została w całości do strefy A – najchłodniejszej – uprawy winorośli w Europie. Od tego momentu jesteśmy traktowani na równi z krajami winiarskimi, takimi jak Niemcy, Austria czy Czechy. Najlepsze warunki do uprawy winorośli występują jednak w południowych i południowo-zachodnich regionach kraju.
Polskie wina mają podwyższoną zawartość kwasów organicznych i wyraźną mineralność. To cechy cenione przez znawców, choć nie zawsze przez mniej doświadczonego konsumenta.