Szef stowarzyszenia biur agencyjnych QTA Thomas Bösl żąda od touroperatorów, żeby wypowiedzieli się jednoznacznie na temat agentów udzielających klientom rabatów. Dotąd branża próbowała wspólnie ograniczyć zwrot części wpłaconych pieniędzy (chodzi o tzw. Rückvergütung, czyli pieniądze, które klient otrzymuje od biura po powrocie z wycieczki).
- Nie może być tak, że niemal wszyscy touroperatorzy tolerują akcje promocyjne, w których obiecuje się masowe obniżki cen - mówi Bösl, cytowany przez niemieckie media branżowe. Szef QTA odnosi się do niedawnej akcji portalu Check24, który jest obecnie mocno krytykowany za udzielanie rabatów.
Czytaj też: "Co czwarty niemiecki agent daje rabat".
Bösl podkreśla, że z jednej strony warunki handlowe dla stacjonarnych agentów są coraz ostrzejsze, modele prowizyjne i umowy coraz bardziej skomplikowane, a dodatkową pracę trzeba wykonywać gratis, z drugiej strony organizatorzy nie dyscyplinują sprzedawców, którzy na własną rękę organizują promocje.
- Chcemy być lojalni wobec naszych partnerów, ale nie kosztem spadku znaczenia na rynku - mówi Bösl. Touroperatorzy, którzy zgadzają się na wspieranie sprzedaży akcjami rabatowymi, muszą liczyć się z tym, że w przyszłości agenci będą ich unikać.
Zdaniem szefa QTA kupony rabatowe to fatalny sygnał wysyłany klientom i podcinanie przez touroperatorów gałęzi, na której sami siedzą. Bösl przypomina, że duże portale mają wysokie prowizje wynegocjowane dzięki dużej sprzedaży, tymczasem agenci stacjonarni są ograniczani indywidualnymi umowami.
Czytaj też: "Znamy pensje niemieckich agentów turystycznych".
Podczas najbliższych negocjacji QTA będzie rozmawiać o tym z organizatorami i dążyć do zmiany starych zapisów i wprowadzenia sprawiedliwszych zasad ustalania wysokości wynagrodzenia.