Szacunki mówią, że w tym roku przychody z turystyki w Grecji wyniosą 16 miliardów euro - podaje portal Greek Travel Pages. Do kraju przyjechać ma rekordowa liczba gości – 33 miliony. Grecka organizacja branżowa SETE ostrzega, że nie należy spoczywać na laurach, bo przyszły rok będzie pełen wyzwań.
Czytaj też: "Polacy na piątym miejscu w Grecji".
Prezes SETE Yannis Retsos mówi, że na dokładniejszą analizę przyjdzie jeszcze czas, kiedy będzie znana liczba wstępnych rezerwacji turystów z Wielkiej Brytanii, która jest najważniejszym rynkiem źródłowym dla Grecji. Na razie nie wiadomo, jak zachowają się tamtejsi turyści po Brexicie. Zdaniem prezesa hotele będą prawdopodobnie musiały obniżyć ceny. Również z tego względu, że turyści chętniej będą teraz wyjeżdżać do Turcji. Wyzwaniem są też obciążenia podatkowe nakładane na branżę turystyczną.
Zobacz: "Turecka turystyka chce dogonić hiszpańską".
Retsos spodziewa się, że w 2019 roku liczba turystów pozostanie na podobnym poziomie jak w tym roku, może się nawet nieco zmniejszyć. Jednocześnie prezes przypomina, że nieprzerwanie od sześciu lat rośnie liczba gości w Grecji, dzięki czemu kraj ten stał się jednym z najczęściej odwiedzanych miejsc turystycznych świata.
Szef SETE podkreśla też, że trzeba dbać nie tylko o turystów odwiedzających kraj, ale też o pracowników branży, którzy dziś stanowią 17 procent wszystkich zatrudnionych, a jeśli wziąć pod uwagę pośredni wpływ turystyki na gospodarkę, odsetek ten rośnie do 42 procent. Organizacja zamierza angażować się w walkę o mniejsze podatki, przygotowanie nowego planu zagospodarowania przestrzennego dla turystyki czy ograniczenie najmu krótkoterminowego. Widzi też potrzebę stworzenia zachęt do podejmowania pracy w turystyce, gdzie brakuje ludzi.