Lotnisko Gdynia musi oddać 92 miliony złotych

Komisja Europejska nakazała Polsce odzyskanie od portu lotniczego Gdynia-Kosakowo nienależnie wypłaconej pomocy państwa. Chodzi o 21,8 mln euro, czyli 91,7 mln złotych

Publikacja: 11.02.2014 12:57

Fot. Czesław Cichy

Fot. Czesław Cichy

Foto: airport.gdynia.pl

Nie pomogła akcja lobbingowa prezydenta miasta Wojciecha Szczurka ani zarządu portu lotniczego. Bruksela uznała, że środki publiczne przekazane przez gminy Gdynia i Kosakowo przyznają portowi lotniczemu nienależną przewagę konkurencyjną, nad lotniskiem w Gdańsku.

Analitycy rynku lotniczego uważają, że gdyńska inwestycja miałaby sens, gdyby nie konkurowała z portem w Rębiechowie i miała z nim wspólny zarząd. „Zasady pomocy państwowej nie zezwalają państwom członkowskim na przyznanie pomocy w celu powielenia infrastruktury portów lotniczych, jeśli popyt na nią jest niewystarczający, jako że prowadziłoby to do zakłócenia konkurencji między portami lotniczymi i marnotrawienia pieniędzy podatnika. Aby przywrócić sytuację, która panowała na rynku przed udzieleniem pomocy, port lotniczy Gdynia-Kosakowo ma zwrócić nienależnie wypłacone środki (...). Ułatwi to złagodzenie zakłóceń konkurencji spowodowanych przez pomoc państwa" — czytamy w oświadczeniu KE.

Bruksela została poinformowana przez polskie władze w 2012 roku o dokapitalizowaniu przez władze Gdyni i Kosakowa firmy odpowiedzialnej za budowę i obsługę portu lotniczego Gdynia-Kosakowo. Na budowę wydano nieco ponad 90 mln złotych, na jej ukończenie potrzeba było jeszcze około miliona. Tyle właśnie znajduje się dzisiaj w kasie zarządu portu.

Nowe lotnisko miało powstać na bazie istniejącego portu wojskowego, którego wojsko nie będzie już eksploatować. Władze miasta i zarząd widziały możliwość przyjmowania na nim lotów czarterowych, maszyn prywatnych oraz linii niskokosztowych. Tyle, że akurat taki właśnie ruch obsługuje port w Gdańsku a nie jest jeszcze w pełni wykorzystany. Port gdański właśnie się rozbudowuje kosztem 150 mln złotych. KE ocenia wykorzystanie gdańskiego portu na ok 60 procent.

„Zgodnie z unijnymi zasadami pomocy państwa inwestycje publiczne w przedsiębiorstwa prowadzące działalność gospodarczą można uznać za niestanowiące pomocy państwa, jeśli dokonuje się ich na warunkach, które zaakceptowałby prywatny inwestor działający w warunkach rynkowych. W trakcie dochodzenia Komisja stwierdziła jednak, że prognozy dotyczące ruchu lotniczego i przychodów przedstawione w biznesplanie lotniska w Gdyni nie były realistyczne, biorąc pod uwagę fakt, że port lotniczy w Gdańsku nie jest zatłoczony i znajduje się w odległości zaledwie 25 km. W takiej sytuacji żaden prywatny podmiot gospodarczy nie zdecydowałby się na inwestycję na takich samych warunkach— czytamy w oświadczeniu KE.

Jednocześnie Komisja uznała, że „pomoc dla lotniska w Gdyni nie służy żadnemu bliżej określonemu celowi leżącemu we wspólnym interesie, jako że port ten jedynie powiela infrastrukturę, która jest niedochodowa i nie ma zadowalających perspektyw biznesowych w średnim okresie. Pomoc jest zatem niezgodna ze wspólnymi unijnymi zasadami pomocy państwa dla sektora lotnictwa".

W uzasadnieniu KE podkreśla, że w ciągu ostatnich 20 lat funkcjonowaie portów lotniczych w rajach UE uległo głębokim przemianom. „Wcześniej porty lotnicze były traktowane przede wszystkim jako elementy infrastruktury, których zadaniem było zagwarantowanie dostępności regionów i umożliwienie ich rozwoju terytorialnego. Obecnie działalność portów lotniczych ma przede wszystkim charakter komercyjny, a poszczególne porty rywalizują ze sobą o ruch lotniczy. W ciągu ostatnich dziesięciu lat wiele dawnych lotnisk wojskowych przekształcono w cywilne porty lotnicze. Proces ten przyspieszyło pojawienie się tanich linii lotniczych. Jeszcze w 1992 r. na tradycyjnych przewoźników przypadało ponad 65 proc. sprzedanych miejsc w samolotach, podczas gdy tanie linie sprzedawały zaledwie 1,5 proc. wszystkich biletów. W 2011 r. po raz pierwszy udział tanich linii lotniczych w rynku (42,4 proc.) przekroczył udział przewoźników tradycyjnych (42,2 proc.). W 2012 r. ta tendencja nadal się utrzymywała (44,8 proc. dla tanich linii i 42,4 proc. dla tradycyjnych przewoźników). Duża liczba regionalnych portów lotniczych w niektórych regionach UE doprowadziła do znacznych nadwyżek zdolności przepustowej infrastruktury lotniczej w stosunku do popytu ze strony pasażerów i potrzeb linii lotniczych"- czytamy w dokumencie przysłanym z KE.

Nie pomogła akcja lobbingowa prezydenta miasta Wojciecha Szczurka ani zarządu portu lotniczego. Bruksela uznała, że środki publiczne przekazane przez gminy Gdynia i Kosakowo przyznają portowi lotniczemu nienależną przewagę konkurencyjną, nad lotniskiem w Gdańsku.

Analitycy rynku lotniczego uważają, że gdyńska inwestycja miałaby sens, gdyby nie konkurowała z portem w Rębiechowie i miała z nim wspólny zarząd. „Zasady pomocy państwowej nie zezwalają państwom członkowskim na przyznanie pomocy w celu powielenia infrastruktury portów lotniczych, jeśli popyt na nią jest niewystarczający, jako że prowadziłoby to do zakłócenia konkurencji między portami lotniczymi i marnotrawienia pieniędzy podatnika. Aby przywrócić sytuację, która panowała na rynku przed udzieleniem pomocy, port lotniczy Gdynia-Kosakowo ma zwrócić nienależnie wypłacone środki (...). Ułatwi to złagodzenie zakłóceń konkurencji spowodowanych przez pomoc państwa" — czytamy w oświadczeniu KE.

Turystyka
Kompas Wakacyjny 2017: W Grecji Mitsis nie do pobicia
Turystyka
Kompas Wakacyjny 2017 pomaga w pracy agenta
Turystyka
Kompas Wakacyjny 2017: „Strelicje" pokonały „Ślicznotkę"
Turystyka
Turcy mają nowy pomysł na all inclusive
Turystyka
Włoskie sklepiki bez mafijnych pamiątek
Materiał Promocyjny
CERT Orange Polska: internauci korzystają z naszej wiedzy