Wspólne niebo nad Europą

Komisja Europejska w ciągu kilku lat chce zmniejszyć liczbę centrów kontroli lotów

Publikacja: 11.06.2013 09:02

Wspólne niebo nad Europą

Foto: Fotorzepa, Krzysztof Skłodowski

Nie ma sensu utrzymywanie wszystkich narodowych i lokalnych centrów kontrolnych – mówi nieoficjalnie ekspert Komisji. Choć nowe przepisy tego wprost nie przewidują.

W teorii ministrowie transportu popierają ideę jednolitego nieba (JEN). Poparcie sięgnęło szczytu w kwietniu 2010 roku, gdy z powodu wybuchu wulkanu na Islandii odwołano dziesiątki tysięcy lotów, a straty sięgnęły od 1,5 do 2,5 mld euro. Już wtedy mówiono, że sytuację pogorszył rozczłonkowany system kontroli lotów. Jednak za deklaracjami ministrów nie idą konkretne działania. Sytuację miało poprawić stworzenie dziewięciu funkcjonalnych bloków przestrzeni powietrznej i zastąpienie nimi 27 przestrzeni narodowych. Ale – zdaniem Komisji Europejskiej – żaden z tych bloków nie jest w pełni operacyjny. – To są kosmetyczne zmiany – mówi ekspert. Bruksela proponuje więc teraz bardziej restrykcyjne metody prowadzące do osiągnięcia JEN.

Utrata suwerenności? Bez obaw

KE ocenia, że stanowisko każdego kraju będzie zależało od tego, czyje argumenty przyjmie rząd: czy kontrolerów lotów, a bardziej nawet dostawców usług pomocniczych, z reguły przeciwnych reformie, czy linii lotniczych prących do redukcji kosztów. W Polsce kontrolerzy nie boją się utraty pracy.

– Nie ma powodów do obaw, że powstanie jednolitego europejskiego nieba oznacza zwolnienia wśród kontrolerów ruchu lotniczego w Polsce. I w naszym kraju, i w Europie jest dzisiaj deficyt specjalistów od kontrolowania przelotów – zapewnia Grzegorz Hlebowicz, rzecznik Państwowej Agencji Żeglugi Powietrznej. – Tak samo, jak nie ma żadnych podstaw do obaw o utratę suwerenności, bo kontrola nad polską przestrzenią powietrzną pozostanie w polskich rękach. Z Litwinami mamy trzy umowy dotyczące ruchu lotniczego podpisane przez rządy i regulatorów ruchu. Żadna z nich nie mówi o przekazaniu kontroli nad polskim niebem – mówi Grzegorz Hlebowicz.

Nie ma też żadnych możliwości, by kontrolę nad Polską przejęli Niemcy, chociaż sugestie takiego rozwiązania wysuwali związkowcy zatrudnieni w PAŻP. Argumentowano, że Niemcy są poważnym partnerem, a nasza wspólna granica jest najdłuższa. Polska i Litwa należą do jednego Bałtyckiego Funkcjonalnego Bloku Przestrzeni Powietrznej (tzw. FAB bałtycki). – W przyszłości, jeśli niebo nad Europą będzie rzeczywiście otwarte, są plany włączenia do polsko-litewskiego także obszaru Kaliningradu oraz Białorusi. – To jednak jest projekt naprawdę wizjonerski – mówi Hlebowicz.

Otwarcie nieba dla transportu lotniczego znacznie zwiększyłoby jego przepustowość – dodaje. I kategorycznie zaprzecza, jakoby PAŻP był przeciwny otwieraniu nieba w Europie, bo zmniejszy to dochody agencji – mówi. Przyznaje jednak, że projekt JEN jest znacznie bardziej przyjazny dla pasażerów i pilotów niż dla kontrolerów, którzy będą odpowiadali za ruch lotniczy na większych obszarach.

Pomysł mało ambitny

Zdaniem Międzynarodowego Stowarzyszenia Przewoźników Powietrznych (IATA) powstanie jednolitego europejskiego nieba i tak jest już opóźnione, a sam program dawno przestał być ambitny. – Niestety jest tak, że państwowe monopole nadal są chronione przez władze państw członkowskich, co uniemożliwia sprawniejsze, tańsze i krótsze podróże lotnicze po Europie – mówi „Rz" Tony Tyler, dyrektor generalny IATA. – Linie lotnicze, pasażerowie i firmy spedycyjne, czyli w efekcie cała europejska gospodarka, tracą z tytułu nieskutecznego zarządzania europejskim niebem przynajmniej 5 mld euro rocznie. To jest właśnie koszt utrzymywania „pokawałkowanego " europejskiego nieba. Europa naprawdę nie potrzebuje dzisiaj 63 centrów kierowania ruchem lotniczym i doskonale wystarczyłoby, gdyby ich było nie więcej niż 40 – uważa Tony Tyler.

Podobne szacunki przedstawia Europejskie Stowarzyszenie Przewoźników Lotniczych (AEA), które także podkreśla, że istnienie JEN zmniejszyłoby opóźnienia, obniżyło koszty biletów, pozwoliłoby tworzyć nowe połączenia na bardzo dziś zatłoczonym europejskim niebie. Jego zdaniem Unia Europejska straciła szansę na stworzenie wspaniałego wspólnego projektu. – W tej chwili jednak wszyscy korzystający z nieba w Europie nie widzą już powodu, dla którego mieliby JEN popierać – dodaje Tyler.

Nie ma sensu utrzymywanie wszystkich narodowych i lokalnych centrów kontrolnych – mówi nieoficjalnie ekspert Komisji. Choć nowe przepisy tego wprost nie przewidują.

W teorii ministrowie transportu popierają ideę jednolitego nieba (JEN). Poparcie sięgnęło szczytu w kwietniu 2010 roku, gdy z powodu wybuchu wulkanu na Islandii odwołano dziesiątki tysięcy lotów, a straty sięgnęły od 1,5 do 2,5 mld euro. Już wtedy mówiono, że sytuację pogorszył rozczłonkowany system kontroli lotów. Jednak za deklaracjami ministrów nie idą konkretne działania. Sytuację miało poprawić stworzenie dziewięciu funkcjonalnych bloków przestrzeni powietrznej i zastąpienie nimi 27 przestrzeni narodowych. Ale – zdaniem Komisji Europejskiej – żaden z tych bloków nie jest w pełni operacyjny. – To są kosmetyczne zmiany – mówi ekspert. Bruksela proponuje więc teraz bardziej restrykcyjne metody prowadzące do osiągnięcia JEN.

Turystyka
Kompas Wakacyjny 2017: W Grecji Mitsis nie do pobicia
Materiał Promocyjny
Jak wykorzystać potencjał elektromobilności
Turystyka
Kompas Wakacyjny 2017 pomaga w pracy agenta
Turystyka
Kompas Wakacyjny 2017: „Strelicje" pokonały „Ślicznotkę"
Turystyka
Turcy mają nowy pomysł na all inclusive
Turystyka
Włoskie sklepiki bez mafijnych pamiątek