W ubiegłym tygodniu rząd Tajlandii ogłosił, że podróżni będą musieli okazywać na granicy zaświadczenie o przyjęciu co najmniej dwóch dawek szczepionki przeciwko covidowi lub dowodu, że są ozdrowieńcami. Decyzja związana była ze zniesieniem kwarantanny dla powracających z zagranicy przez Chiny, które obecnie mierzą się z kolejną falą zachorowań, i spodziewanym wzrostem ruchu turystycznego z tego kraju. Miała wejść w życie prawdopodobnie dzisiaj, wraz z przylotem pierwszego po pandemii samolotu z Chin.

Według portalu thethaiger.com po tych zapowiedziach turyści z Chin zaczęli masowo odwoływać rezerwacje hotelowe.

Jak podaje agencja Reutera w dzisiejszej depeszy, minister zdrowia Anutin Charnvirakul odwołał restrykcje, tłumacząc, że poziom zaszczepienia społeczeństwa w Chinach i na świecie jest wystarczający.

- Większość ludzi w Tajlandii i we wszystkich krajach świata jest zaszczepiona przeciwko covidowi. Konieczność potwierdzania tego certyfikatem jest kłopotliwa i niepotrzebna - powiedział Anutin Charnvirakul, cytowany przez tajlandzkie media. Oznacza to, że również osoby niezaszczepione będą mogły wjeżdżać do Tajlandii bez ograniczeń.

Tajlandia nadal będzie wymagać od obcokrajowców ubezpieczenia zdrowotnego na wypadek covidu, jeśli ich następny cel podróży wymaga negatywnego testu przed wjazdem - zapowiedział Anutin.

Czytaj więcej

Rosjanie ratują tajlandzką turystykę. Przyjeżdżają na całe miesiące

Pierwszym po długiej przerwie rejsem z Chin przyleciało dziś do Bangkoku 269 chińskich turystów. Powitali ich na lotnisku trzej ministrowie: zdrowia Anutin Charnvirakul, transportu Saksayam Chidchob oraz turystyki i sportu Phiphat Ratchakitprakarn.

Chińczycy to najważniejsi klienci tajlandzkiej turystyki. W 2019 roku ich liczba przekroczyła 11,5 miliona (na prawie 40 milionów turystów zagranicznych ogółem).

Tajlandzki Urząd ds. Turystyki spodziewa się w tym roku 7-10 milionów chińskich gości (wcześniejsze szacunki mówiły o 5 milionach).