Brytyjski Urząd Lotnictwa Cywilnego (Civil Aviation Authority - CAA) przeprowadził z branżą konsultacje na temat wydzielenia rachunków, najprawdopodobniej powierniczych, na które będą wpływały pieniądze klientów. Będzie to warunek uzyskania licencji Atol (odpowiednik naszej gwarancji ubezpieczeniowej) nie tylko przez touroperatorów, ale też przez agentów sprzedających ich imprezy.

Prezes Jet2holidays Steve Heapy, mówił na ostatnim forum zorganizowanym przez portal i magazyn branży turystycznej „Travel Weekly”, że wiele firm korzysta z pieniędzy klientów i dostawców jak z niezabezpieczonych kredytów. Kiedy popadają w kłopoty, nie mogą zwrócić tych pieniędzy.

Czytaj więcej

Niemieccy agenci turystyczni: Nie jesteś zaszczepiony? Nie pojedziesz z nami

On sam popiera pomysł wyodrębnienia rachunków na wpłaty od turystów, bo to jego zdaniem pomogłoby odbudować zaufanie do przedsiębiorstw turystycznych. - Myślę, że wizerunek branży został mocno osłabiony w ostatnich latach przez upadki XL, Thomasa Cooka, Monarcha i lotniczych linii niskokosztowych – mówił na konferencji.

Jak podkreśla, na pewno sytuacji nie poprawia to, w jaki sposób niektóre firmy zwracały wpłaty za usługi niezrealizowane z powodu pandemii. - To jeden z powodów, dla których CAA chce oddzielić pieniądze klientów – dodaje.

Jego zdaniem, urząd zastosował metodę na niegrzeczne dziecko – jeśli nie oddajesz pieniędzy, my zrobimy to za ciebie. Wydzielimy więc twoje pieniądze, a kiedy trzeba będzie je zwrócić klientowi, dostanie je z tego rachunku. Heapy uważa, że branża swoim postępowaniem zmierzała w tym kierunku, a teraz może mieć pretensje tylko siebie.

Czytaj więcej

Analiza agenta turystycznego: Im bliżej do wylotu na wakacje, tym drożej

Także prezes TUI UK Andrew Flintham, inny uczestnik konferencji, jest przekonany, że po pierwsze to nieunikniona kolej rzeczy, po drugie rozwiązanie to da większe bezpieczeństwo finansowe klientom. Ale jego zdaniem, nie powinien to być jeden model dla wszystkich, bo firmy różnią się między sobą wielkością.

Heapy uważa, że rząd musi wziąć pod uwagę też zabezpieczenia na wypadek ogłoszenia upadłości przez linię lotniczą i przypomniał, że kiedy rząd organizował powroty do kraju dla pasażerów Monarcha i Thomasa Cooka, to zapewnił im darmową ochronę.