Wzrost cen i niepewność związana z bieżącą sytuacją gospodarczą i polityczną to powody, dla których trudno przewidzieć dziś, jak będzie wyglądał sezon letni w przyszłym roku, mówił Ralph Schiller, prezes Grupy FTI w rozmowie z hiszpańskim portalem branży turystycznej Tourinews.

Jak podkreśla, w dalszym ciągu pojawia się wiele rezerwacji z ostatniej chwili. Menedżer spodziewa się również przesunięcia zainteresowania w stronę miejsc, które oferują więcej za mniej – chodzi na przykład o Turcję czy Egipt. Na takim trendzie stracić mogą Grecja albo Hiszpania. Te dwa ostatnie kraje latem tego roku osiągnęły bardzo dobre wyniki, bo klienci byli w stanie więcej zapłacić za wakacje w porównaniu z okresem sprzed pandemii.

Skutki bieżącego kryzysu mniej odczują natomiast kraje bardziej niszowe, jak Malediwy czy Mauritius, które są drogie, ale oferują wysoką jakość, a klienci, którzy je wybierają, nie są tak wrażliwi na cenę. Schiller spodziewa się, że w przyszłym roku najbardziej stracą hotele trzygwiazdkowe i tańsze czterogwiazdkowe, które normalnie kierują ofertę do turystów bardziej zwracających uwagę na budżet.

Czytaj więcej

Koncern TUI wraca po kryzysie do walki o rynek. Nowy prezes zapowiada ekspansję

Prezes zdradza, że FTI w ciągu najbliższych pięciu lat będzie rozwijał swoją ofertę hotelową – obecnie ma ich 62 w Chorwacji, Hiszpanii, Egipcie, Grecji, we Włoszech, na Malcie, w Maroku i Turcji.

- Szukamy w Hiszpanii, Turcji i Grecji, podpisaliśmy kontrakt na kolejny hotel w Chorwacji. Chociaż jesteśmy liderem rynku, jeśli chodzi o ofertę do Egiptu, to mamy tam tylko jeden czy dwa obiekty, więc będziemy patrzeć na kolejne możliwości – mówi. Na razie sieć nie będzie natomiast rozwijana na Karaibach, choć potencjalnie to ciekawe miejsce. Jednak Kuba jest opanowana przez hiszpańskie sieci hotelowe, na Jamajce firma nie zdecyduje się na uruchomienie własnego obiektu, bo nie ma wystarczającej liczby klientów.

W FTI dobrze sprzedają się obecnie Hiszpania, Grecja, Turcja, Włochy, z dalekich kierunków Dominikana i Meksyk, powracają też kierunki azjatyckie.

FTI to trzecia co do wielkości firma turystyczna w Niemczech. Przed pandemią, w 2019 roku obsłużyła 8 milionów klientów.