W obliczu napięć geopolitycznych między Stanami Zjednoczonymi a Chinami Ryanair zawarł w kwietniu umowę zabezpieczającą cenę paliwa lotniczego na poziomie 60 dolarów za baryłkę – co stanowi historycznie niski poziom. Gdy uwaga rynków skupiała się na cłach i konfliktach handlowych, Michael O’Leary podpisał długoletni kontrakt hedgingowy. Poinformował o tym w rozmowie z „Financial Times”, na którą powołuje się niemiecki portal branży turystycznej Reise vor-9. Na podstawie umowy przez dwa lata linia lotnicza ma zagwarantowaną, ustaloną cenę, niezależnie od sytuacji na rynku ropy.

Czytaj więcej

Wizz Air ogłasza swój największy letni rozkład lotów z Polski. 25 nowych tras

O'Leary: Niższe ceny paliwa to niższe ceny biletów

Dla O’Leary’ego ten ruch to kluczowy element strategii Ryanaira. W wywiadzie podkreślił, że zapewnienie sobie cen paliwa pozwala linii lotniczej oferować niższe ceny biletów, a to z kolei pomoże jej zwiększyć udział w rynku przewozów pasażerskich – zwłaszcza w sytuacji, kiedy wrażliwość klientów na cenę pozostaje duża. Ryanair konsekwentnie stawia na wzrost liczby pasażerów i kontrolę kosztów. W zeszłym roku przewiózł 197,2 miliona ludzi i był pod tym względem największą linią lotniczą w Europie.

Już po wybuchu wojny w Ukrainie przewoźnik skorzystał na wcześniejszym zakontraktowaniu paliwa lotniczego po korzystnych stawkach. Według portalu magazynu „Fortune”, zaoszczędził wówczas około 1,4 miliarda euro, dzięki zakupowi kerozyny poniżej ceny rynkowej – choć w tym wypadku dokładnych danych nie ujawnił. W tamtym czasie cena ropy sięgała około 100 dolarów za baryłkę.

Ile Ryaniar straci, jeśli paliwo stanieje?

Strategia Ryanaira nie jest jednak wolna od ryzyka. Jeśli cena ropy w najbliższych miesiącach spadnie poniżej 60 dolarów, przewoźnik będzie zmuszony kupować paliwo po wyższej cenie niż konkurenci – mimo spadku rynkowych cen surowca. Z podobną sytuacją Ryanair miał już do czynienia podczas pandemii COVID-19, kiedy to ceny ropy gwałtownie spadły, a linia była związana kontraktami obejmującymi wyższe stawki. W efekcie stracił na tym.

Czytaj więcej

Pasażerowie wybrali najlepsze lotniska świata. Azja potwierdziła najwyższą pozycję

Mimo tamtych doświadczeń, O’Leary pozostaje wierny strategii zabezpieczania cen. Jak podkreśla, dane z rynku tylko do utwierdzają, że robi dobrze – przykładem jest Wizz Air, który w ostatnich latach notował słabe wyniki, między innymi z powodu braku zabezpieczeń i konieczności ponoszenia pełnych kosztów wahań cen – analizuje „Fortune”.