Airbnb pożera Londyn. Hotele i mieszkańcy mają dość

Fot. Filip Frydrykiewicz

W ciągu czterech lat liczba mieszkań dla turystów w Londynie wzrosła czterokrotnie. Narusza to miejskie przepisy i winduje czynsze i ceny nieruchomości.

Mieszkania wykupują firmy specjalizujące się w wynajmowaniu ich turystom. Według danych z maja 2019 roku tylko w samym Airbnb było zarejestrowanych aż 81 tysięcy nieruchomości w Londynie. Z tego aż 23 procent, czyli 11,2 tysiąca – z naruszeniem przepisów, które ograniczają możliwość wynajmowania lokalu do 90 dni w roku.

CZYTAJ TAKŻE: Airbnb sprzedaje pakiety turystyczne

Airbnb nie udostępnia danych klientów, co oznacza, że lokalne władze same muszą dawać sobie radę z odszukiwaniem na platformie osób, które łamią zasady. Z danych ratusza wynika, że 30 procent ofert na platformie należy do osób, które wynajmują trzy lub więcej lokali. Na początku działalności platformy takich oferentów było niewielu, ale ostatnie cztery lata zmieniły oblicze najmu krótkoterminowego w stolicy Wielkiej Brytanii.

W Camden i Westminster, dwóch londyńskich dzielnicach najbardziej dotkniętych wzrostem czynszów krótkoterminowych, aż 7 procent wszystkich mieszkań można znaleźć na Airbnb. Aż 48 procent z nich regularnie przekracza 90-dniowy limit wynajmu – podaje portal wired.com. Tymczasem lokalny samorząd ma listę 6 tysięcy rodzin, które czekają na mieszkania i domy socjalne. Aż 56 procent ofert na Airbnb to całe domy wynajmowane turystom. Airbnb zaprzecza danym ratusza i twierdzi, że w ofercie ma 60 tysięcy lokali w Londynie, z czego 37 tysięcy to całe domy. Ale nie komentuje i nie podaje własnych danych na temat łamania regulaminu i niestosowania się do ograniczeń narzuconych przez londyński ratusz.

CZYTAJ TAKŻE: Po strzelaninie Airbnb kończy z „party houses”

Według urzędników wynajem krótkoterminowy „wyrwał się spod kontroli” i zagraża nie tylko hotelom i pensjonatom, ale też zwykłym mieszkańcom Londynu, pozbawiając ich szansy zdobycia domów i mieszkań socjalnych, a także drastycznie podbijając czynsze i ceny nieruchomości. Ofiarami nieuczciwych właścicieli lokali padają też turyści, którzy na miejscu zastają mieszkania z nieczynnymi łazienkami, zatkanymi rurami, brudem i połamanymi meblami. Czasem okazuje się, że ogłoszenie było fałszywe i zamiast pewnego i niedrogiego noclegu muszą szukać sobie miejsca w drogich hotelach.

Firmy zajmujące się wynajmowaniem mieszkań tak starają się obniżać koszty działalności, że same wyprowadzają się poza Londyn, w razie problemu klienci nie mają się więc do kogo zwrócić o pomoc. A większość call center obsługujących takie nieruchomości znajduje się na Filipinach.

CZYTAJ TAKŻE: Airbnb szkoli z przepisów przeciwpożarowych

Londyński ratusz zaapelował do rządu, by wreszcie wprowadził regulacje prawne, które zmuszą platformy jak Airbnb i Booking.com do prowadzenia i udostępniania  rejestrów wynajmu krótkoterminowego, co ułatwiłoby egzekwowanie przepisów.

Tagi:

Mogą Ci się również spodobać

TUI przejmuje klientów i hotele Thomasa Cooka

– Thomas Cook był od pięciu, sześciu lat chory, a leczenie się nie powiodło. ...

Najniebezpieczniejsze kraje świata. Których unikać?

Do jakich państw lepiej nie planować podróży? Eksperci Międzynarodowego SOS stworzyli mapę ryzyka. Państwa ...

Japończycy podzieleni w sprawie promocji kraju

Dziennik „Japan Times” nie szczędzi słów krytyki opublikowanej właśnie broszurze japońskiego ministerstwa gospodarki, handlu ...

PPL chce przejąć Baltonę. Notowania w górę

Przedsiębiorstwo Państwowe „Porty Lotnicze” (PPL) ma zielone światło do negocjacji w sprawie przejęcia Baltony. ...

Prezes LOT: Rozważamy nowe połączenie do USA

Jeśli Polska wejdzie do programu ruchu bezwizowego do USA, ogłosimy kolejne połączenie z Warszawy ...

Pakiety turystyczne pewniejsze od samego noclegu

Podróżny, który decyduje się na zakup pakietu turystycznego, spędza w hotelu dwa razy więcej ...