Polska turystyka na Akropolu, czyli apel do władz o docenienie sektora podróży

Polska turystyka jako sektor gospodarki zasługuje na własne ministerstwo. Świetnie się rozwija, ale mogłaby lepiej, gdyby rządzący zwrócili na nią więcej uwagi. "Nie mamy ministerstwa turystyki, ale w zasadzie nie mamy też kompleksowego spojrzenia na turystykę" - pisze przedsiębiorca turystyczny, członek władz Polskiej Izby Turystyki, Kamil Kurak.

Publikacja: 20.12.2023 03:40

Polska turystyka na Akropolu, czyli apel do władz o docenienie sektora podróży

Foto: Archiwum prywatne Kamila Kuraka

Tytuł artykułu jest dość przewrotny ponieważ nie będzie dotyczył ateńskiego wzgórza, chociaż właśnie tu powstaje. Wycieczka do kolebki demokracji wyzwoliła we mnie chęć zaapelowania do nowo wybranych władz naszego kraju, o zrewidowanie umiejscowienia działu administracji „turystyka” przy kształtowaniu nowych ministerstw.

Jest ku temu wiele powodów, wybrzmiewały one ostatnio na kliku branżowych spotkaniach, w których miałem okazję uczestniczyć. Były też przedmiotem apeli samorządu turystycznego, przede wszystkim Polskiej Izby Turystyki na ważnej konferencji poświęconej problemom polskiej turystyki, organizowanej przez redakcję „Rzeczypospolitej” i jej serwis Turystyka.rp.pl.

Czytaj więcej

Kamil Kurak przepytuje z turystyki

Apeluję o odrębne ministerstwo dla turystyki

Idea odrębnego ministerstwa dla turystyki – bo o to apeluję – nie jest nowa i w wielu krajach, szczególnie tych, w których udział wpływów z turystyki w PKB jest znaczący, funkcjonują prężnie działające resorty powołane do prowadzenia polityki wobec tej dziedziny gospodarki. Świetnym przykładem jest tu właśnie Grecja. Liczne targi branżowe organizowane w tym kraju, przyciągają agentów i touroperatorów z całego świata, a bardzo częsta obecność na takich wydarzeniach ministra turystyki zwiększa ich rangę i sprawia, że wiele ciekawych projektów uzyskuje szybszą ścieżkę realizacji.

W Polsce sytuacja jest odwrotna. Turystyka usytuowana w Ministerstwie Sportu i Turystyki (na marginesie - ostatni człon tej nazwy jest bardzo często pomijany w oficjalnych dokumentach, wystąpieniach polityków czy nawet infolinii ministerialnej) nie ma szans na podejmowanie skutecznej walki o należną jej uwagę, środki, a przede wszystkim o możliwość podejmowania sprawnych decyzji i tworzenia właściwych strategii. Przekornie można powiedzieć, że zamierzeniem twórcy było powołanie Ministerstwa Sportu i Rekreacji, ale najwidoczniej ktoś pomylił rekreację z turystyką i przeniósł przy okazji do sportu bardzo ważną część gospodarki z olbrzymim potencjałem rozwojowym.

Jednym z najbardziej miarodajnych wskaźników tego, jak szybko na znaczeniu przybierają wszystkie aspekty związane z podróżami, jest liczba pasażerów w ruchu lotniczym, notowana na polskich lotniskach. Nie tylko Lotnisko Chopina w Warszawie, ale i porty regionalne biją historyczne rekordy w liczbie obsłużonych podróżnych. Polska staje się coraz ważniejszym graczem na lotniczej mapie. Coraz więcej mówi się o potrzebie lepszego koordynowania środków transportu, systemów informatycznych przewoźników i otoczenia lotniskowego. Wielu menedżerów próbuje działać z lokalnymi pomysłami. Jednym wychodzi to lepiej, innym gorzej, ale wszyscy czują niedosyt uporządkowania regulacji i nakreślania konkretnych planów rozwojowych. Olbrzymim zagadnieniem dla tego sektora będzie niewątpliwie decyzja o kontynuowania tworzenia Centralnego Portu Komunikacyjnego. Zarówno wtedy, kiedy zaczniemy za kilka lat budować olbrzymie lotnisko, mające być znaczącym hubem w naszej części świata, jak i wtedy, kiedy nowe władze nie znajdą powodu dla kontynuowania tego projektu i wzrośnie znaczenie takich portów, jak Warszawa, Modlin, Radom i Łódź, potrzeba decyzyjności na ministerialnym szczeblu będzie tu nieodzowna, a jej brak może spowodować niepowetowane straty finansowe i wizerunkowe.

Zmienia się klimat, Polska turystyka na tym zyskuje

Sceptycy wyodrębnienia ministerstwa turystyki argumentują często, że w kraju, w którym sezon turystyczny trwa zaledwie dwa miesiące w roku, nie może być mowy o żadnym samodzielnym ministerialnym bycie. Po części mają rację, ale wraz z globalnym ociepleniem klimatu zmienia się miejsce Polski na turystyczno-klimatycznej mapie świata. Ogólnoświatowy, niekorzystny trend podwyższania temperatury może stanowić dużą szansę dla polskiej turystyki przyjazdowej. Z jednej strony naturalnie wydłuża się nam sezon turystyczny, czyniąc wiele branżowych inwestycji opłacalnymi i ułatwiając tworzenie nowych produktów. Z drugiej - katastrofy naturalne w krajach południa Europy - upały, pożary lasów i powodzie - przesuwają ruch turystyczny w kierunku północy Europy. Dlatego niezmiernie ważnym zagadnieniem jest (od lat wstępnie postulowane przez branżę turystyczną) wprowadzenie w naszym kraju ruchomych (w zależności od województwa), wydłużonych wakacji - analogicznie do ferii zimowych. Taka decyzja pomogłaby zarządzać popytem w czasie głównego sezonu wakacyjnego, dałaby możliwość wypoczynku także mniej uprzywilejowanym grupom społeczeństwa i stworzyłaby warunki do zwiększenia zysku już istniejących podmiotów, a także ekspansję na rynku usług turystycznych. Taka zmiana wymaga oczywiście wielu konsultacji i ustaleń z innym ministerstwami, a za jej koordynację powinien być odpowiedzialny właśnie minister turystyki.

Obecnie nie mamy ministerstwa turystyki, ale w zasadzie nie mamy też kompleksowego spojrzenia na turystykę. W Ministerstwie Sportu i Turystyki reprezentowana jest jedynie turystyka przyjazdowa w postaci działań Polskiej Organizacji Turystycznej. Aż prosi się, aby rządzący uświadomili sobie, jak mocno połączonymi naczyniami są poszczególne części naszej branży - turystyka przyjazdowa, wyjazdowa i krajowa. Kiedy linia lotnicza otwiera nowy kierunek, chce go sprzedać zarówno w jedną, jak i w drugą stronę. Świetnym przykładem jest tu duży wzrost przyjazdów do Polski gości ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich, spowodowany rozkwitem nowych połączeń z Dubajem i Abu Zabi. Zainteresowanie tymi arabskimi miastami stworzyli organizatorzy „wyjazdówki” tworząc ciekawe programy zwiedzania i wypoczynku oparte na tamtejszych atrakcjach. Takich synergicznych połączeń udałoby się znaleźć dużo więcej, jeżeli kraj miałby strategię i zespół urzędników kompetentnie nią zarządzających.

Turystyka potrzebuje jasnych regulacji i likwidacji obciążeń

Turystyka wyjazdowa, którą tworzą w znaczącej większości prywatni przedsiębiorcy zarabia na siebie sama i nie potrzebuje jakiegoś szczególnego wsparcia finansowego ze strony państwa. Potrzebuje natomiast jasności regulacji, likwidacji zbędnych obciążeń, wypracowania sensownych przepisów dotyczących zabezpieczeń ubezpieczeniowych i funduszy ochronnych oraz skuteczniejszego reprezentowania interesów firm z sektora podróży przy okazji tworzenia prawa krajowego i europejskiego. Wiceminister ds. turystyki wyjazdowej, jak nikt dotąd, mógłby wyjść naprzeciw tym ważnym wyzwaniom.

W zasadzie pomysł na racjonalność finansową upragnionego przez branżę ministerstwa jest podany na tacy. Oprócz oczywistego wzrostu wpływów podatkowych spowodowanych większą aktywnością w sektorze podróży i zwiększeniu ruchu turystycznego, zarówno z, jak i do Polski, nowe ministerstwo mogłoby wprowadzić od dawna wyczekiwaną opłatę turystyczną (dla gości z zagranicy lub dla wszystkich odwiedzających dane miejsce), z której dochody stanowiłyby olbrzymie wsparcie przede wszystkim lokalnej turystyki, ale w pewnej części zasiliłyby też budżet państwa. Dużo łatwiejsze byłoby wtedy przyjrzenie się zagadnieniu bonu turystycznego i rozszerzenie go na kolejne grupy społeczne i na kolejne produkty turystyczne, które mógłby wspierać.

Wszystko wskazuje, że za kilka miesięcy znów będziemy czuli się pełnoprawnymi Europejczykami i co ważniejsze, Europa znów poczuje, że na to faktycznie zasługujemy. Będzie to prowadzić nie tylko do odblokowania europejskich funduszy, ale również do przywrócenia wielu międzynarodowych projektów i inwestycji. Jest również szansa na ponowienie dyskusji na temat wprowadzenia w Polsce euro, co byłoby dla branży kolejnym bodźcem do pozyskiwania klientów i ułatwiłoby zarówno jej, jak i dziesiątkom tysięcy Europejczyków, podróżowanie po naszym kontynencie. I tu rysuje się kolejne zadanie dla naszego ministerstwa, które mogłoby już teraz próbować oszacować ewidentne korzyści dla branży wynikające z wprowadzenia wspólnego pieniądza.

Mało wiadomo o turystyce, brakuje danych

Kolejnym wyzwaniem jest interdyscyplinarność turystki. Jak żadna inna dziedzina, zazębia się ona z wszystkimi aspektami życia obywatela-turysty i aktywności państwa, przez co wymaga współpracy resortów z pozostałymi jednostkami rządowymi i samorządowymi.

Kuleje również system gromadzenia i analizowania danych o przyjazdach turystów do Polski i o wyjazdach za granicę. Różne instytucje próbują publikować raporty statystyczne we własnym zakresie, co tworzy duży chaos i utrudnia podejmowanie właściwych decyzji biznesowych. Centralne statystyki związane z podróżami prowadzone przez Ministerstwo Turystyki stworzyłby ogromną wartość dodaną, docenianą zarówno przez przedsiębiorców jak i środowiska naukowe.

Mnóstwo problemów i pomysłów zgłaszanych przez samorząd turystyczny pozostaje bez odpowiedzi tylko dlatego, że obecnie nie ma ich do kogo zaadresować. Czy tak ma pozostać?

Dotąd, w nowo wybranym Sejmie nie powstała nawet podkomisja ds. turystyki, a w nowym rządzie też nie łatwo jej będzie wyjść spod kołdry zagadnień związanych ze sportem. W tych warunkach prawidłowy rozwój tak istotnego sektora gospodarki jest bardzo wątpliwy.Przytoczone powyżej argumenty to tylko część długiej listy zagadnień, które przy najbliższej rekonfiguracji ministerstw mogłyby posłużyć jako punkt wyjścia do uznania zasadności przeniesienia turystyki o szczebel wyżej. Ten sektor gospodarki – obdarzony uwagą na jaką zasługuje — odwdzięczyłby się krajowi zrównoważonym rozwojem i wypracowaniem istotnego wkładu do budżetu państwa.

Wytłumaczę się jeszcze z tytułu artykułu, który podszeptali mi greccy bogowie podczas zwiedzania Partenonu. Słowo „Akropol” zawiera w sobie oznaczenie Polski, a w słowie „Turystyka” ukryte jest nazwisko lidera zwycięskiej koalicji.

Jeżeli premier Donald Tusk wsłucha się w głos polskich obywateli i wzniesie turystkę na ministerialne wyżyny, nie będzie to przypadek.

Kamil Kurak, jest właścicielem biura podróży Travel Expert, członkiem Rady Polskiej Izby Turystyki

Tytuł artykułu jest dość przewrotny ponieważ nie będzie dotyczył ateńskiego wzgórza, chociaż właśnie tu powstaje. Wycieczka do kolebki demokracji wyzwoliła we mnie chęć zaapelowania do nowo wybranych władz naszego kraju, o zrewidowanie umiejscowienia działu administracji „turystyka” przy kształtowaniu nowych ministerstw.

Jest ku temu wiele powodów, wybrzmiewały one ostatnio na kliku branżowych spotkaniach, w których miałem okazję uczestniczyć. Były też przedmiotem apeli samorządu turystycznego, przede wszystkim Polskiej Izby Turystyki na ważnej konferencji poświęconej problemom polskiej turystyki, organizowanej przez redakcję „Rzeczypospolitej” i jej serwis Turystyka.rp.pl.

Pozostało 94% artykułu
Nowe Trendy
Co piąty turysta przyjechał do Polski z zagranicy. Najwięcej z Niemiec
Nowe Trendy
Minister od turystyki, Piotr Borys, nie zostanie prezydentem
Nowe Trendy
Bruksela sprawdza, czy Google nie łamie prawa, pokazując oferty lotów
Nowe Trendy
Jaki wpływ na gospodarkę ma branża spotkań i wydarzeń? „Wyniki są imponujące”
Materiał Promocyjny
Jak kupić oszczędnościowe obligacje skarbowe? Sposobów jest kilka
Nowe Trendy
Grecka wyspa będzie neutralna klimatycznie. Zainwestuje w nią gigant turystyczny