Uchwalić opłatę turystyczną jak najszybciej – apelują do rządu posłowie

Rząd powinien jak najszybciej przygotować projekt ustawy wprowadzającej opłatę turystyczną pobieraną od turystów w miejscu ich nocowania – uważają posłowie z Krakowa.

Publikacja: 23.02.2024 08:44

Od lewej: dyrektor departamentu turystyki w MSiT Dominik Borek, sekretarz stanu Ireneusz Raś, przewo

Od lewej: dyrektor departamentu turystyki w MSiT Dominik Borek, sekretarz stanu Ireneusz Raś, przewodniczący zespołu Rafał Komarewicz

Foto: Kancelaria Sejmu

W czwartek zebrał się Krakowski Zespół Parlamentarny. Krakowski Zespół Parlamentarny to grupa 11 posłów z Krakowa, którzy w obecnym parlamencie zamierzają zabierać wspólnie głos w kwestiach dotyczących ich miasta. Wśród nich są dwaj ministrowie - Bartłomiej Sienkiewicz (Koalicja Obywatelska), minister kultury i Ireneusz Raś (Centrum dla Polski, Trzecia Droga – PSL) wiceminister sportu i turystyki. Zespołowi przewodniczy Rafał Komarewicz z Polski 2050.

Tym razem posłowie zabrali głos w sprawie kwestii dyskutowanej od lat wprowadzenia powszechnej opłaty turystycznej. Chodzi o opłaty, jakie turyści mieliby wnosić w miejscu nocowania. Tą kwestią zajmował się poprzedni rząd, ale mimo wielu spotkań z branżą turystyczną, ekspertami i samorządami i uzyskania dużej zgody co do samej idei opłaty, nie zdecydował się jej wprowadzić.

Czytaj więcej

Sławomir Nitras: Jeszcze w tym roku rozwiążemy problem mieszkań dla turystów

Opłata turystyczna — dużo się mówi, mało robi

Przypomniał o tym wczoraj wiceminister Ireneusz Raś, który wraz z dyrektorem departamentu turystyki Dominikiem Borkiem i prezesem Polskiej Organizacji Turystycznej Rafałem Szmytkem reprezentował na spotkaniu stronę rządową. Jak mówił, o wprowadzeniu opłaty turystycznej „mówi się od ośmiu lat, ale wciąż to nie nastąpiło”. - Jestem przekonany, że trzeba pracować na rzecz tego projektu, by został przedstawiony w Sejmie w tym roku. Konsensus w Ministerstwie Sporu i Turystyki co do tego jest. Powinna to być opłata wprowadzana przez samorząd, uchwałą rady gminy, a więc fakultatywna - wskazywał.

– Co do celu na jaki przeznaczyć zbierane w ten sposób pieniądze, to są dwie opinie, jedni uważają, że powinny to być pieniądze na szeroko rozumianą promocję turystyczną, inni, w tym różne organizacje pozarządowe, że na niwelowanie skutków nadmiernej turystyki. To trzeba opisać w tej opłacie – wyjaśniał.

– Jestem zwolennikiem, żeby to była domena społeczności lokalnej, rady gminy. Społeczność lokalna wie, gdzie skierować środki. Jest też pytanie – kogo zwolnić z opłaty lub, które grupy społeczne powinny mieć zmniejszoną opłatę. To trzeba na pewno zrobić na poziomie ustawowym, żeby było ujednolicone.

Branża turystyczna popiera projekt, ale nie wierzy w sprawczość [rządu]. Jest teraz szansa, żeby to dokończyć. To ważny projekt, pokazujący że od zgody [że opłata jest potrzebna] przechodzimy do działań. Trzeba jeszcze spokojnie przeprowadzić szczegółowe konsultacje, żeby model był uzgodniony. Moglibyśmy wtedy wprowadzić opłatę od początku roku 2025, ewentualne od 2026, żeby wszyscy mieli możliwość wdrożenia, przygotowania się organizacyjnie do tego - zakończył.

Posłanka Lewicy Daria Gosek-Popiołek zauważyła, że z opłaty nie powinni być zwolnieni turyści zagraniczni, bo Polacy też nie są z takich opłat za granicą zwalniani. Poza tym ze zwolnieniami trzeba uważać, gdyż mogą zostać uznane za niekonstytucyjne.

Czytaj więcej

Niesnaski w ministerstwie sportu. Dwóch chętnych do zawiadywania turystyką

Jej zdaniem danie w tej kwestii zbytniej swobody samorządom może się skończyć błędami w uchwałach, które potem uchyli wojewoda. Dlatego postulowała przygotowanie ustawy precyzyjnie określającej zasady pobierania opłaty turystycznej. - Lepiej dać gminom pewne narzędzie – mówiła.

Samorządy: Pieniądze na łagodzenie skutków ruchu turystycznego

Przewodniczący zespołu Rafał Komarewicz miał zdecydowany pogląd. - Do Krakowa przyjeżdża dziewięć milionów ludzi, to ponad dziesięć razy więcej niż jest mieszkańców. Uważam, że teraz jest czas na działanie, trzeba podjąć decyzję, tego oczekują mieszkańcy i samorządowcy. Zasada powinna być maksymalnie prosta – wyznaczamy [w ustawie] stawkę maksymalną, opłata jest fakultatywna, a wszystkie inne ustalenia są po stronie gminy. Czy gmina będzie chciała kogoś z opłaty wykluczyć, to już jej sprawa. Gmina może nawet w ogóle jej nie wprowadzać.

Chodzi o to, żeby te pieniądze zaczęły spływać do gmin - wskazywał.

Podobnie zwolennikiem szybkiego doprowadzenia do uchwalenia opłaty jest Aleksander Miszalski (Koalicja Obywatelska). - Również uważam, że to powinno być zrobione jak najszybciej, bo chodzi o środki, które mogą być wykorzystane przez gminy. Gminy na nie czekają. Rozumiem, że to będą środki do dyspozycji gminy, że ustawa nie będzie ograniczała sposobu ich wykorzystania.

Nie zgadzam się akurat, że te pieniądze powinny być wydawane na promocję, bo promocja nie rozwiązuje żadnych problemów przyciąga kolejnych turystów,. Raczej na ograniczenie skutków turystyfikacji, ewentualnie na budowanie produktu tradycyjnego, na przykład wsparcie rzemiosła, handlu, co służyłoby mieszkańcom, dawało lokalny koloryt.

– Cieszę się, że posłowie podjęli ten temat. Deklaruję współpracę nad projektem ustawy środowiska samorządowego – zapowiedział Marek Wójcik ze Związku Miast Polskich i sekretarz komisji wspólnej rządu i samorządu.

Przypomniał, że są dwa warianty do rozważenia – stawka niższa, ale bez jakichkolwiek zwolnień albo zostawienie możliwości decydowania o ewentualnych wyłączeniach samorządom. We wcześniejszych badaniach wychodziło, że mniejsze gminy wolą pierwszy wariant – stałą niską kwotę i mechanizm niewymagający decyzji radnych. Ale większe gminy chciałby mieć możliwość wpływania na dawanie ulg. Namawiał do szybkiego wprowadzenia ustawy, nawet przed najbliższym sezonem turystycznym.

Branża turystyczna: Pieniądze na promocję

Raś przypomniał, że w obecnej ustawie o opłacie uzdrowiskowej jest katalog pięciu zwolnień – są nimi objęte zorganizowane grupy dzieci i młodzieży szkolnej, niewidomi i ich opiekunowie czy osoby przebywające w szpitalach. - To taki katalog podstawowy, żeby nie było dyskusji – podkreślił.

Jego zdaniem nie powinno się jednak zupełnie rezygnować z możliwości przeznaczanie pieniędzy z opłaty na cele promocji turystycznej. - Z punktu widzenia konsensusu byłbym za tym, żeby te środki były w części przy branży. Jeśli gmina korzysta z tego, że jest ruch turystyczny, a pracuje na to branża turystyczna, to chodzi też o ich [przedsiębiorców] godność. Przedsiębiorcy turystyczni chcieliby, żeby pieniądze z opłaty były znakowane i trafiały na promocję i obsługę turystów. To byłoby też uzasadnione z punktu widzenia wyjaśnienia turystom – po co się tę opłatę od nich pobiera.

Chodzi też o to, żeby ”radni nie traktowali tych pieniądze, jako na coś swojego”. Co roku gmina zdawałaby sprawę, na co te pieniądze wydała.

Posłowie zgodzili się na koniec, że skierują do Ministerstwa Sportu i Turystyki uchwałę o przyspieszenie prac nad ustawą o opłacie turystycznej. Jej zapisy powinny być proste, powinno być w niej też zawarty zapis, kto ustawowo powinien być z opłaty zwolniony i zasada dowolności w jej wprowadzaniu w gminie. Samorządy powinny mieć możliwość decydowania, na co przeznaczą pieniądze. Jak podkreślił Komarewicz nie powinny one jednak iść na promocję, ale „na przeciwdziałanie skutkom, jakie niesie zwiększony ruch turystyczny”.

Nowe Trendy
Co piąty turysta przyjechał do Polski z zagranicy. Najwięcej z Niemiec
Nowe Trendy
Minister od turystyki, Piotr Borys, nie zostanie prezydentem
Nowe Trendy
Bruksela sprawdza, czy Google nie łamie prawa, pokazując oferty lotów
Nowe Trendy
Jaki wpływ na gospodarkę ma branża spotkań i wydarzeń? „Wyniki są imponujące”
Nowe Trendy
Grecka wyspa będzie neutralna klimatycznie. Zainwestuje w nią gigant turystyczny