W ubiegłym roku konkatedrę św. Jana w Valletcie odwiedziło 2,5 miliona turystów. Prosta bryła kryje pełne przepychu wnętrze z dziewięcioma kaplicami, oratorium, Kryptą Wielkich Mistrzów i dwoma obrazami Caravaggia
Foto: Nelly Kamińska
Więcej jakości i więcej pieniędzy w turystyce
Także w turystyce obowiązuje zasada „jakość ponad ilość”. „Turystyka od dziesięcioleci stanowi fundament rozwoju gospodarczego Malty” – głosi strategia. Rozkwit tego sektora, czytamy dalej, „przełożył się na wzrost produkcji i zatrudnienia, ale jednocześnie nasilił presję na infrastrukturę, użytkowanie gruntów, mobilność, zasoby środowiskowe i społeczność lokalną”, co jest szczególnie dotkliwe „w małym i gęsto zaludnionym państwie wyspiarskim”.
Chociaż w 2025 roku liczba turystów wzrosła do 4 milionów, „dalsze poleganie na wzroście napędzanym przez wolumen groziłoby erozją tych samych atrybutów, które czynią Maltę atrakcyjnym miejscem docelowym, a jednocześnie zmniejszeniem zysków ekonomicznych i wzrostem kosztów społecznych i środowiskowych. Plan przewiduje zatem przejście do modelu turystyki premium, opartego na jakości, w którym tworzenie wartości ma pierwszeństwo przed skalą. Celem nie jest ograniczenie turystyki, lecz jej modernizacja i zapewnienie wyższych przychodów przy proporcjonalnie mniejszej presji na przestrzeń, infrastrukturę i zasoby naturalne” – piszą autorzy strategii.
Tym samym Malta zapowiada odejście od modelu masowej, „taniej” turystyki na rzecz rozwijania turystyki jakościowej, zrównoważonej i całorocznej, rozproszonej w czasie i przestrzeni.
Strategia zakłada wprawdzie wzrost liczby turystów do około 4,5 miliona do 2035 roku, ale jednocześnie przewiduje zwiększenie średnich dziennych wydatków z około 144 euro w 2024 roku (153 euro w 2025) do 275–285 euro do 2035 roku. Całkowite wydatki turystów mają wzrosnąć z 3,9 miliarda w 2025 roku do 6,8–7,2 miliarda euro do 2035 roku.
Będzie to możliwe dzięki tworzeniu usług premium, obejmujących „wysokiej klasy gastronomię, starannie przygotowane wycieczki i spersonalizowane usługi”, a także zwiększeniu udziału łóżek w hotelach cztero- i pięciogwiazdkowych w ogólnej liczbie miejsc noclegowych z 35 procent w 2024 roku do 50–60 procent do 2035 roku.
Wielki Port o zachodzie słońca
Foto: Nelly Kamińska
Malta dla każdego – różne oblicza wyspy
Malta chce także rozwijać nowe, często niszowe rodzaje turystyki. – Do segmentów turystyki o największym potencjale, na których szczególnie nam zależy, należą MICE, w tym turystyka biznesowa, a także turystyka kulturalna skupiająca się między innymi na dziedzictwie militarnym i megalitycznym, runcation, czyli turystyka na świeżym powietrzu, i nurkowanie – wylicza John Mary Attard.
Szczególną rolę w nowej wizji turystyki wyznaczono drugiej co do wielkości wyspie archipelagu, Gozo. Jej charakter świetnie wpisuje się w popularny trend „slowcation” – nie ma tu tłumów i ogromnych hoteli, a niewielkie odległości (maksymalna szerokość wyspy to nieco ponad 7 kilometrów) sprzyjają niespiesznemu zwiedzaniu i kontemplowaniu widoków. Gozo będzie promowana jako kierunek całoroczny dla miłośników przyrody, aktywnego wypoczynku i nurkowania. Warto wiedzieć, że w tym roku, wraz z grecką Kretą i chorwackim Kvarnerem, Gozo nosi tytuł Europejskiego Regionu Gastronomicznego 2026. Tytuł ten przyznał jej Międzynarodowy Instytut Gastronomii, Kultury, Sztuki i Turystyki (IGCAT) w uznaniu wyjątkowego charakteru lokalnej kuchni nierozerwalnie związanej z kulturą i historią regionu, wysokiej jakości lokalnych produktów, ekologicznych metod uprawy, tradycyjnych metod produkcji żywności i gościnności mieszkańców.
Potrzebę jakościowej zmiany w turystyce sygnalizowali rządzącym mieszkańcy i pracownicy branży turystycznej.
– Przez wiele lat turyści przyjeżdżali na Maltę głównie, żeby imprezować. W końcu cała społeczność Malty powiedziała: nie chcemy więcej imprez. Mamy o wiele więcej do zaoferowania. Teraz bardziej skupiamy się na kulturze i historii. Staramy się przyciągnąć więcej zwiedzających do muzeów. Niestety, niektóre wciąż świecą pustkami – mam na myśli choćby Muzeum Archeologiczne w Valletcie – nie dlatego, że są złe, ale dlatego, że ich nie rozpropagowano – mówi przewodniczka Julie Ellul.
Brama do Mdiny - „Cichego Miasta”
Foto: Nelly Kamińska
Mała wyspa, duże atuty
Zakon Maltański, rządzący Maltą przez niemal 270 lat (od XVI do końca XVIII wieku), nie tylko zbudował silne państwo o ogromnym znaczeniu politycznym i militarnym, ale też uczynił ze wzniesionej od podstaw Valletty prężny ośrodek artystyczny. Joannici fundowali kościoły, kaplice i pałace, na wielką skalę sprowadzali na Maltę dzieła sztuki i samych artystów. Pod ich skrzydła trafił między innymi Caravaggio, wówczas uciekinier ścigany za zabójstwo. Podczas swojego 15-miesięcznego pobytu na Malcie (1607-1608) namalował pięć obrazów, w tym „Ścięcie św. Jana Chrzciciela” i „Św. Hieronim piszący”, które można oglądać w konkatedrze św. Jana w Valletcie.
– Płótna Caravaggia to najcenniejsze skarby maltańskich kolekcji. A „Ścięcie św. Jana Chrzciciela” to jedyny obraz z podpisem artysty – mówi Julie Ellul.
Sama Valletta to jeden z najbardziej skoncentrowanych zespołów zabytkowych na świecie – na obszarze o powierzchni 55 hektarów znajduje się aż 320 zabytków, głównie barokowych. Miasto w całości wpisane jest na listę światowego dziedzictwa UNESCO.
– Nawet w małych miasteczkach stoją piękne barokowe kościoły – mówi inna przewodniczka Mariella Buhagiar Bose.
Wśród przewag Malty nad innymi krajami w basenie Morza Śródziemnego, które konkurują o turystów, wymienia świetną łączność lotniczą z większością europejskich państw, niewielką powierzchnię (wszystko jest na wyciągnięcie ręki), różnorodność atrakcji turystycznych, połączenie egzotyki i kulturowej bliskości (z punktu widzenia Europejczyków), powszechną znajomość angielskiego i wreszcie bezpieczeństwo.
Największe wyzwania to natomiast logistyka (dowiezienie turystów na miejsce zakorkowanymi drogami, oprowadzanie ich po zabytkach, które bywają zatłoczone) i przeciążona infrastruktura i problemy środowiskowe (duże zużycie wody przy ograniczonych jej zasobach, gospodarowanie odpadami).
Co istotne jednak, zauważa Mariella Buhagiar Bose, Maltańczycy nie buntują się przeciw turystyce, jak mieszkańcy wielu innych krajów zmagających się z masową turystyką.
Warto wspomnieć, że Malta ma osobną strategię dla turystyki – „Review. Reset. Realign” (ocena, restart, nowy kierunek), rozpisaną na lata 2027-2035.
– Tworząc ją, skupiliśmy się na wyciągnięciu wniosków z dotychczas obowiązującej strategii „Recover. Rethink. Revitalise” (odbudowa, przemyślenie, rewitalizacja) na lata 2021-2030. Powstała ona w okresie pandemii i bezpośrednio po niej, odpowiadając na wyzwania tamtego czasu. Nowa strategia, którą będziemy wdrażać od przyszłego roku, „Review. Reset. Realign”, skupia się natomiast na wyzwaniach, z jakimi branża turystyczna mierzy się w trzeciej dekadzie XXI wieku. Jednym z najważniejszych z nich jest zmiana klimatu – wyjaśnia John Mary Attard.
Rybacka osada Marsaxlokk
Foto: Nelly Kamińska
Turystyczny boom na Malcie
Nowa strategia pojawia się w momencie, gdy turystyka na Malcie przeżywa największy rozkwit. – W ostatnich latach turystyka dosłownie eksplodowała, choć w czasie pandemii baliśmy się, czy się odrodzi – mówi Mariella Buhagiar Bose. – Przyszedł więc czas, by zdecydować, co z tym zrobić, bo nie możemy rosnąć w nieskończoność – dodaje.
W 2025 roku archipelag pierwszy raz odwiedziły ponad 4 miliony turystów zagranicznych (wzrost o 12,9 procent względem poprzedniego, podczas gdy średnia europejska wynosi 3,8 procent). Dla porównania – liczba mieszkańców Malty to niecałe 600 tysięcy. Turyści wykupili 25,4 miliona noclegów (wzrost o 11 procent, największy w Unii Europejskiej, średnia dla UE to 2 procent). Turysta zostawiał na miejscu średnio 971 euro, a łączne wydatki gości wyniosły 3,9 miliarda euro (wzrost o 18,6 procent).
– Jeszcze trzy lata temu zakładaliśmy, że próg przepustowości naszej turystyki wynosi około 3,5 miliona turystów rocznie. Tymczasem w 2025 roku Maltę odwiedziło ponad 4 miliony zagranicznych gości. To pokazało nam, że coraz większego znaczenia nabiera nie tylko liczba odwiedzających, ale przede wszystkim przychody z turystyki. Dlatego jednym z kluczowych wskaźników, na których dziś się skupiamy, jest liczba noclegów spędzonych przez turystów na Malcie – mówi Attard.
Czy Malcie – z uwagi na dynamicznie rosnącą liczbę turystów, a jednocześnie ograniczoną przestrzeń – nie grozi overtourism?
– Overtourism to wyzwanie, z którym w różnym stopniu mierzy się dziś cała branża turystyczna w Europie. Podejście Malty opiera się przede wszystkim na dywersyfikacji ruchu turystycznego. Na przykład w latach 80. XX wieku aż 80 procent turystów odwiedzających Maltę pochodziło z Wielkiej Brytanii. Z czasem udział tego rynku stopniowo malał na rzecz innych rynków europejskich, takich jak Polska, a także rynków pozaeuropejskich, w szczególności Ameryki Północnej i Azji. Obecnie już około 30 procent ruchu turystycznego na Malcie pochodzi z kierunków pozaeuropejskich. Równolegle prowadzimy działania promujące Maltę i Gozo jako kierunki całoroczne – dodaje Attard.
Zielone pejzaże nad klifami Dingli
Foto: Nelly Kamińska
Polacy na fali – rekord za rekordem
Dynamicznie rośnie również ruch z Polski. W 2025 roku Maltę odwiedziło 386,6 tysiąca polskich turystów, czyli o 46 procent więcej niż rok wcześniej. Jak wyliczyła Maltańska Organizacja Turystyczna, goście z Polski zasilili maltańską gospodarkę 290 milionami euro (wzrost o 45 procent względem 2024 roku). Obecnie udział Polaków w ruchu turystycznym wynosi prawie 10 procent (wzrost o 2 procent), dzięki czemu Polska stała się trzecim najważniejszym rynkiem dla maltańskiej turystyki – po Wielkiej Brytanii (841,3 tysiąca turystów, wzrost o 19,5 procent) i Włoszech (583,3 tys., spadek o 5,4 procent). Pierwszą piątkę uzupełniają Francja (284,8 tysiąca, spadek o 3,6 procent) i Niemcy (261,9 tysiąca, wzrost o 5,3 procent).
– Kiedy przygotowywaliśmy prognozy na rok 2025, braliśmy pod uwagę dwa scenariusze. Pierwszy był zachowawczy i umiarkowanie optymistyczny – zakładał, że z Polski przyleci 300 tysięcy turystów. Drugi scenariusz był bardziej ambitny i zakładał, że do końca 2025 roku Maltę odwiedzi 400 tysięcy polskich turystów. Ostatecznie okazało się, że byliśmy bardzo blisko realizacji tego drugiego scenariusza. Gdyby nie to, że lotnisko we Wrocławiu było zamknięte od połowy października do początku grudnia i gdyby lotnisko w Rzeszowie oferowało bezpośrednie loty na Maltę przez cały rok, a nie tylko przez kilka miesięcy, z pewnością osiągnęlibyśmy poziom 400 tysięcy turystów z Polski, a być może nawet więcej – mówi John Mary Attard.
– To pokazuje, że polski rynek wciąż ma ogromny potencjał wzrostu. Warto pamiętać, że obecnie współpracujemy jedynie z ośmioma z piętnastu regionalnych lotnisk w Polsce. Jesteśmy przekonani, że w 2026 roku odnotujemy dwucyfrowy wzrost, jednak na tym etapie trudno określić, czy będzie on bliższy 20 procent czy 40 procent. Zależy to przede wszystkim od liczby połączeń oferowanych przez przewoźników na trasach między Polską a Maltą – dodaje Attard.
W styczniu 2026 roku Maltę odwiedziło 44,1 tysiąca turystów z Polski, czyli o 43,2 procent więcej w porównaniu z tym samym miesiącem rok wcześniej. Wynik ten zapewnił Polakom pierwsze miejsce wśród europejskich nacji odwiedzających Maltę. Warto przypomnieć, że byli oni liderami także w styczniu 2025 roku. Na kolejnych pozycjach uplasowali się goście z Wielkiej Brytanii (40,7 tysiąca) i Włoch (31,6 tysiąca).
Polscy turyści są dobrymi adresatami nowej strategii turystycznej Malty, uważa John Mary Attard.
– Wyróżnia ich jedyna w swoim rodzaju ciekawość zupełnie innej cywilizacji. Nie postrzegają oni Malty wyłącznie przez pryzmat słońca i plaż. Polscy turyści szczególnie upodobali sobie okres od listopada do marca, aby poznawać Maltę w jej zupełnie innym wydaniu. Przylatują tu w czasie ferii zimowych, by naładować baterie dzięki słonecznej pogodzie. Odwiedzają Maltę również, aby zobaczyć megalityczne świątynie i poznać historię jednej z najstarszych cywilizacji Europy, która liczy ponad 8 tysięcy lat. Malta jest dla nich również miejscem na krótkie, aktywne wakacje – z trekkingiem, bieganiem czy jazdą na rowerze. Chętnie odwiedzają także miejsca, w których powstawały słynne filmy, jak „Napoleon”, „Troja”, „Gladiator”, „Assassin’s Creed” czy „Gra o tron” – opisuje upodobania polskich turystów John Mary Attard.
Megalityczne świątynie Hagar Qim figurują na liście światowego dziedzictwa UNESCO
Foto: Nelly Kamińska