W poniedziałek opublikowaliśmy – powołując się na portal greckiej branży turystycznej GTP – informację o planach, jakie w odniesieniu do Zatoki Wraku na Zakintos ujawnił minister turystyki Grecji Harry Teocharris. Mówił on między innymi o konieczności jej otwarcia.

Ze źródeł, z których korzystaliśmy wynikało, że w związku z incydentem, który miał miejsce trzy lata temu, kiedy osunęła się ziemia, a kilka osób zostało rannych, miejsce to zostało zamknięte.

CZYTAJ TEŻ: Grecja odzyskuje turystów. Nie brakuje wśród nich Polaków

Nasi czytelnicy zaprotestowali: Jak to zamknięta, skoro do zatoki cały czas organizowane są wycieczki i można ją zwiedzić razem ze słynną plażą Navagio.

O wyjaśnienie sytuacji poprosiliśmy Nikolettę Nikolopoulou, dyrektor przedstawicielstwa Greckiej Narodowej Organizacji Turystycznej w Warszawie.

– Rzeczywiście, pewien odcinek plaży jest wyłączony z użytkowania, ale turyści mogą zwiedzać to miejsce – zapewnia Nikolopoulou.

Jak tłumaczy, do zatoki wpływa się łodziami. Możliwości są dwie, albo większym statkiem w ramach godzinnej wycieczki – wówczas nie przybija się do brzegu, ale uczestnicy rejsu mogą tam samodzielnie dopłynąć – albo małą łódką, która podpływa na tyle blisko, że turyści wchodzą do morza i pokonują ostatnie metry na piechotę.

– Minister Teocharis ogłosił, że chciałby, aby Zatoka Wraku została uznana za atrakcję turystyczną o randze krajowej i była administrowana centralnie. Obecnie zajmują się tym lokalne władze. Do tego ma być powołana agencja, która przejęłaby zarządzanie tym miejscem i zajęła się jego promocją – wyjaśnia dyrektor Nikolopoulou.

Czytelnikom dziękujemy za zwrócenie uwagi na nieścisłości w naszym artykule i polecamy się na przyszłość – prosimy o wszelkie uwagi.

""

Fot. Robert Pączka

turystyka.rp.pl