Cumbre Vieja wybuchł tydzień temu. Oprócz gazu i pyłu uchodzących do atmosfery, ze szczelin wylewa się lawa, która spływa w stronę oceanu i niszczy pod drodze uprawy i ludzkie siedziby. Z zagrożonych terenów ewakuowano już siedem tysięcy osób. Na wyspie mieszka w sumie około 80 tysięcy ludzi. 

Czytaj więcej

Na La Palmie eksplodował wulkan. "Cieszmy się tym, co daje natura"

Obawy władz lotniskowych o bezpieczeństwo spowodowały, ze na całą ostatnią dobę zamknięto lotnisko na samej La Palmie, a na kilka godzin zawieszono w sobotę ruch na sąsiednich wyspach archipelagu - La Gomerze i Teneryfie.

Dzisiejsze zapadnięcie się stożka wulkanu, spowodowało, że lawa zaczęła płynąć wolniej, a otworzenie się nowych szczelin, że emisja gazu i pyły stała się mniej intensywna. 

Premier Hiszpanii Pedro Sánchez, który odwiedził La Palmę natychmiast po wybuchu wulkanu, zapowiedział, że w najbliższych dniach rząd wprowadzi na wyspie "strefę katastrofy".

Lokalne władze Wysp Kanaryjskich rozpoczęły już wypłacani zapomóg osobom, które straciły domy.